Zapaliło się na nim ubranie, świadkowie ruszyli z pomocą

Mężczyznę zaczęli gasić znajdujący się w pobliżu ludzie
40-letni mężczyzna z poparzeniami nóg trafił do szpitala, po tym jak zapaliło się na nim ubranie
Źródło wideo: bandyci drogowi
Źródło zdj. gł.: bandyci drogowi
Mężczyzna nagle stanął w płomieniach. Jego ubranie się zapaliło, jak przekazuje policja, od niedopałka papierosa. 40-latkowi pomogli świadkowie, trafił do szpitala z poparzonymi nogami.

20 maja koło godziny 20 przy ul. św. Wojciecha w Mikołowie mężczyzna stojący na trawniku zajął się ogniem. Jako pierwszy podszedł do niego przechodzień z psem. Zdarzenie nagrała kamera samochodowa mężczyzny, który po chwili podbiegł z gaśnicą.

- Zauważyłem ogień. W pierwszej chwili myślałem, że pali się tam jakieś ognisko. Widziałem, że mężczyzna z psem próbuje coś gasić. Dopiero po chwili zorientowałem się, że płonie człowiek. Wybiegłem z auta i wziąłem gaśnicę. Zacząłem gasić. Mężczyzna miał bardzo poparzone nogi - opowiedział tvn24.pl pan Krzysztof świadek zdarzenia.

Z poparzeniami nóg został zabrany do szpitala

Jak dodaje pan Krzysztof, mężczyzna, który jako pierwszy podszedł do płonącego, wezwał karetkę. Podjechali też ochroniarze, również podbiegli z gaśnicą.

- Gasili mężczyznę i ściągali z niego rzeczy, bo to wszystko się zajęło. Zużyli całą gaśnicę, a jeden pan jeszcze dołożył swoją, którą miał na wyposażeniu samochodu - przekazał Mateusz Nowak prezes firmy ochroniarskiej "Ziemowit".

Na miejsce przyjechały karetka, policja oraz straż pożarna. Mężczyzna z poparzeniami nóg został zabrany do szpitala.

- 40-letni mieszkaniec powiatu mikołowskiego palił papierosa. Niedopałek spadł mu na spodnie, które zaczęły się palić - przekazała mł. asp. Izabela Kempka, oficer prasowa policji w Mikołowie.

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: