Katowice

Katowice

Czternastolatek zrobił w domu sto złotych. Mama poszła na zakupy

Kasjerka w sklepie zorientowała się, że klientka zapłaciła jej fałszywą stuzłotówką. Wezwano policję, klientka - w szoku - wyjaśniała, że pewnie została oszukana w trakcie wcześniejszych zakupów. Policjanci przeszukali jej mieszkanie i trop zaprowadził ich do 14-letniego syna klientki.

To była największa katastrofa budowlana w Polsce. Sąd złagodził wyroki

Każdy ma prawo odpowiadać za swoje czyny przed niezawisłym sądem, a oskarżeni za katastrofę budowlaną na terenie Międzynarodowych Targów Katowickich brali czynny udział w procesie - tak sędzia apelacyjny uzasadniał dzisiejsze złagodzenie wyroków I instancji. Oskarżeni o spowodowanie największej katastrofy budowlanej w Polsce pójdą do więzienia na 1,5 roku i 2 lata, jeden z nich na 9 lat, kolejny został uniewinniony.

Pobił taksówkarza za to, że na niego zatrąbił

Taksówkarz chciał ostrzec innego kierowcę, żeby nie cofał, bo się zderzą. Zatrąbił. Tamtemu się to nie spodobało. Policjanci ustalili, że zajechał drogę taksówkarzowi, wysiadł, zaczął mu grozić, szarpał go, skopał i uciekł. Agresor drogowy ma już zarzuty.

Obrazu można było dotknąć, więc go zniszczył

Wystawa mówiła o ruchu i umożliwiała niewymuszony kontakt społeczeństwa ze sztuką. Inaczej mówiąc obraz stał na ulicy, można było go dotknąć. Pijany 19-latek dwukrotnie uderzył pięścią. - Chciał sprawdzić swoją siłę. To koniec dzieła. Szkoda, bo miało być wystawiane dalej w Polsce - mówi artysta.

Syn prokuratorów pobił sąsiada za wezwanie policji. Policja przeprasza, sprawca na wolności

25-latek został skatowany za to, że wezwał policję do hałaśliwych sąsiadów. Jednym z napastników był syn prokuratorów. Drugi groził 25-latkowi i jego żonie śmiercią, jeśli znowu wezwą policję. Dotąd podejrzani nie zostali aresztowani mimo zażalenia prokuratury. To poszkodowani musieli uciekać z miasta. Po publikacjach w mediach policja przeprosiła 25-latka i zaproponowała ochronę. Odmówił.

Prośba o ciszę i brutalna zemsta. "Wyłaź k…a!". Lecą głowy, bo to był syn prokuratorów

Świętowali narodziny syna. Sąsiad prosił ich o spokój, a gdy nie pomogło, zadzwonił na policję. W odwecie włamali mu się do mieszkania i go pobili. "Gazeta Wyborcza", która opisała sprawę sugeruje, że próbowano ją zatuszować, bo jeden z napastników był synem miejscowych prokuratorów. W reakcji na te wydarzenia stanowisko stracił już komendant jednego z komisariatów. Zawieszono też częstochowską prokurator.