Za najlepsze rozwiązanie Fico uznałby spotkanie przedstawicieli Słowacji, Węgier i Ukrainy w siedzibie Komisji Europejskiej, w obecności komisarza UE oraz szefowej KE.
"Problem europejsko-ukraiński"
- Dziś to problem europejsko-ukraiński i Europa musi zdecydować, po czyjej stronie stanie. Czy stanie po stronie Ukrainy i będzie szkodzić samej sobie - bo ropa może do nas płynąć najłatwiej właśnie tym rurociągiem - czy też Unia Europejska w końcu przyzna, że Słowacja i Węgry mają w tej kwestii rację - oświadczył Fico.
Słowacki premier uważa sytuację za poważną, szczególnie że - jego zdaniem - mogą być zagrożone dostawy ropy z Bliskiego Wschodu. Z kierownictwem KE chciałby rozmawiać w najbliższych dniach.
Problem "Przyjaźni"
W niedzielę prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zaproponował dwa terminy spotkania ze słowackim premierem, do którego miałoby dojść na terytorium Ukrainy, ale już w piątek Fico oświadczył, że rozmowy powinny się odbyć nie w Ukrainie, a na terenie jednego z państw UE.
Ropa z Rosji nie płynie przez Ukrainę rurociągiem "Przyjaźń" na Węgry i Słowację od 27 stycznia. Według Ukrainy przyczyną jest rosyjski atak na infrastrukturę rurociągu w mieście Brody w obwodzie lwowskim. Premierzy Węgier i Słowacji twierdzą, że rurociąg technicznie jest sprawny.
Opracował Krzysztof Krzykowski
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: MARTIN DIVISEK/EPA/PAP