- To zawsze był proces czterotygodniowy. Zakładaliśmy, że to potrwa około czterech tygodni. Zawsze chodziło o czterotygodniowy proces więc - jakkolwiek silnym i dużym krajem jest Iran - zajmie to cztery tygodnie lub mniej - powiedział Trump brytyjskiemu dziennikowi "Daily Mail".
W niedzielnym orędziu prezydent USA oświadczył, że amerykańskie siły będą kontynuować operację do osiągnięcia wszystkich celów. Przyznał, że może się to wiązać z kolejnymi ofiarami wśród żołnierzy. Wcześniej armia USA poinformowała, że w operacji zginęło trzech amerykańskich żołnierzy, a pięciu zostało poważnie rannych.
Trump powiedział, że siły USA zatopiły dziewięć irańskich okrętów, a od początku operacji zginęło 48 przedstawicieli najwyższych władz Iranu. Przekazał też, że nowe władze tego kraju chcą rozmawiać z USA, a on zgodził się na to. Nie ujawnił, kiedy miałoby dojść do takich rozmów.
ZOBACZ TEŻ: Co teraz dzieje się w Iranie i w regionie? Sprawdź w naszej relacji na żywo
Rynki reagują
Ropa Brent, po gwałtownym skoku na otwarciu o 13 proc. i przebiciu granicy 80 dol., ustabilizowała się później na poziomie 78,34 dol. za baryłkę (wzrost o ok. 7,5 proc.). Amerykańska ropa WTI podrożała o 7,3 proc. do 71,88 dol.
Kapitał płynął w stronę tak zwanych bezpiecznych przystani - złoto zyskało na wartości 1,5 proc., a kurs dolara umocnił się wobec większości walut.
"Najbliższą historyczną analogią jest embargo na ropę z lat 70., które wywindowało ceny o 300 proc. (...) Przebicie wyznaczonego wówczas poziomu, wynoszącego w dzisiejszych realiach 90 dolarów, w obliczu obaw o znaczną utratę podaży wydaje się bardzo realne" - ocenił Alan Gelder z firmy Wood Mackenzie, cytowany przez Reutersa.
W poniedziałek zyskują akcje spółek energetycznych i zbrojeniowych, a tracą linie lotnicze.
Rosnące ceny ropy naftowej poprawiają perspektywy przychodów firm energetycznych, a spółki zbrojeniowe zyskują na fali oczekiwań zwiększonych wydatków na armię.
Pod presją są linie lotnicze z powodu obaw, że rosnące koszty paliw i możliwe zakłócenia w przestrzeni powietrznej uderzą w sektor turystyczny.
- Rynki akcji prawdopodobnie będą przestawiać się na śledzenie cen ropy naftowej i to może być główny czynnik wpływający na ruch cen akcji - powiedział Michael Kantrowitz, główny strateg inwestycyjny w Piper Sandler & Co.
- Akcje mogą być pod presją, dopóki ceny ropy nie przestaną rosnąć - dodał.
Cena złota wzrosła o 2,2 proc., przekraczając poziom 5.390 USD za uncję na początku poniedziałkowego handlu, ale straciła połowę z tych zysków. Teraz uncja złota w transakcjach spot zyskuje 1 proc. do 5.331,08 USD.
Srebro tanieje o 0,4 proc. do 93,38 USD za uncję po wcześniejszym wzroście.
Platyna traci 0,6 proc., a pallad zyskuje 0,5 proc.
Szczególnie narażone są gospodarki azjatyckie
Widmo kryzysu energetycznego uderzyło w giełdę w Tokio. Krótko po rozpoczęciu notowań Nikkei zniżkował o 2,35 proc., przy czym największe straty odnotowały linie lotnicze oraz sektor przemysłowy uzależniony od importu surowców.
Negatywne nastroje objęły cały region. Szerszy indeks MSCI dla akcji z Azji i Pacyfiku (z wyłączeniem Japonii) zniżkował o 0,6 proc., a parkiet w Korei Południowej stracił 1,0 proc.
"Najbardziej bezpośrednim i namacalnym skutkiem dla rynków jest faktyczne wstrzymanie ruchu przez cieśninę Ormuz, co uniemożliwia dotarcie do odbiorców 15 milionom baryłek ropy dziennie" - ocenił w nocie do inwestorów Jorge Leon, szef analiz geopolitycznych w Rystad Energy.
Sytuacja w cieśninie Ormuz pozostaje krytyczna, ponieważ szlak ten odpowiada za transport około 20 proc. światowego handlu ropą i gazem LNG. Według platformy śledzącej statki Kpler, w pobliżu wejścia do Zatoki Perskiej prawdopodobnie trafione zostały dwie jednostki, w tym statek przewożący 500 tys. baryłek benzyny z Europy. Mimo że w niedzielę grupa OPEC+ uzgodniła symboliczne zwiększenie wydobycia o 206 tys. baryłek dziennie, analitycy ostrzegają, że decyzja ta nie wpłynie na ceny, dopóki szlak morski pozostaje zablokowany.
Japonia i inne gospodarki azjatyckie są szczególnie narażone na szok naftowy z uwagi na uzależnienie od importu energii.
Sytuacja na Bliskim Wschodzie
Armia Izraela przeprowadziła tymczasem kolejne naloty na Teheran. Rozpoczęła również uderzenia na cele wspieranego przez Iran Hezbolllahu w Libanie w odpowiedzi na ostrzał rakietowy ze strony tej organizacji. Hezbollah ogłosił atak na Izrael w odwecie za zabicie najwyższego przywódcy Iranu Alego Chameneiego, który zginął w sobotę w amerykańsko-izraelskich bombardowaniach. Był to pierwszy ostrzał Izraela przez Hezbollah od zawarcia rozejmu w 2024 roku.
Iran kontynuował natomiast ataki odwetowe na Izrael i inne państwa Bliskiego Wschodu. W mieście Bet Szemesz w środkowym Izraelu zginęło osiem osób. W rejonie Jerozolimy irański pocisk balistyczny ranił trzy osoby. W Bahrajnie szczątki przechwyconej rakiety spadły na zagraniczny statek, wywołując pożar, w którym zginęła jedna osoba.
Baza USA w Irbilu w irackim Kurdystanie została zaatakowana przy użyciu dronów i rakiet balistycznych. Według dziennika "Wall Street Journal" doszło do niewielkich zniszczeń, a atak nie spowodował żadnych ofiar. Do ataków przyznały się powiązane z Iranem bojówki w Iraku.
Echa ataku na Iran słychać na całym świecie
W Austin w Teksasie doszło do strzelaniny, w której zginęły trzy osoby, w tym napastnik. 14 innych osób zostało rannych. Według telewizji Fox News sprawca miał na sobie bluzę z napisem "Własność Allaha" i prawdopodobnie koszulkę z irańską flagą.
Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer ogłosił tymczasem, że zgodził się na prośbę USA, by brytyjskie bazy były wykorzystywane do uderzeń w magazyny lub wyrzutnie irańskich rakiet w "celu defensywnym". Zaznaczył, że siły brytyjskie nie są zaangażowane w ataki ofensywne na Iran.
Kilka godzin po tym oświadczeniu cypryjski dziennik "Cyprus Mail" podał, że w bazę brytyjskiego lotnictwa Akrotiri na Cyprze uderzył dron. Według cytowanych przez gazetę niepotwierdzonych informacji mógł to być irański dron bojowy Shahed 136. Incydent nie spowodował ofiar, ale wywołał "niewielkie szkody".
Francuski lotniskowiec Charles de Gaulle przerwał misję na Morzu Bałtyckim w celu przepłynięcia do wschodniej części Morza Śródziemnego w związku z napięciami w regionie - podała w niedzielę wieczorem telewizja BFMTV. Lotniskowiec przebywał na Bałtyku w ramach misji NATO.
Pakistańskie władze poinformowały, że 22 osoby zginęły, a ponad 120 zostało rannych w niedzielę podczas starć z policją przed amerykańskimi i ONZ-owskimi placówkami dyplomatycznymi. Do incydentów, związanych z atakami USA i Izraela na Iran, dochodziło w wielu miejscach w całym kraju.
Opracował Wiktor Knowski/ams
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: dvidshub - Nicholas Rodriguez