W ciągu pięciu miesięcy od wybuchu wojny z Iranem wartość paliwa kradzionego każdego dnia na stacjach w Wielkiej Brytanii wzrosła o 48 procent - wynika z analizy firmy Forecourt Eye. Średnie dzienne straty oszacowano na 194 tysiące funtów.
Fala kradzieży na stacjach
Konflikt na Bliskim Wschodzie poważnie zakłócił dostawy ropy w regionie. Doprowadziło to do wzrostu cen hurtowych, a następnie kosztów ponoszonych przez kierowców na stacjach.
Z danych Forecourt Eye wynika, że od 28 lutego liczba przypadków zabierania paliwa bez zapłaty zwiększyła się o jedną piątą. Stacje informują, że coraz częstsza jest "agresja słowna, zastraszanie i przemoc ze strony sfrustrowanych klientów".
Wzrost liczby kradzieży na stacjach
Analiza została oparta na reprezentatywnej próbie 550 stacji. Porównano pięć miesięcy poprzedzających wybuch wojny z pięcioma kolejnymi, a następnie przeliczono wyniki na wszystkie 8359 stacji działających w Wielkiej Brytanii.
Po rozpoczęciu konfliktu odnotowywano średnio 2872 przypadki dziennie. Wcześniej było ich około 2400. Statystyki obejmują zarówno kierowców odjeżdżających bez próby zapłaty, jak i osoby, które po zatankowaniu twierdzą, że nie mają możliwości uregulowania rachunku.
Ilość skradzionego paliwa wzrosła o 24 procent - z szacowanych 87 tysięcy do 108,9 tysiąca litrów dziennie.
W odpowiedzi Forecourt Eye zapowiedziało współpracę z firmą Facewatch, zajmującą się rozpoznawaniem twarzy. Od jesieni ponad dwa tysiące sprzedawców ma otrzymać bezpłatny dostęp do technologii służącej do zgłaszania przestępstw.
Ceny benzyny znów rosną
Ceny paliwa osiągnęły szczyt w kwietniu, po czym spadły, gdy Stany Zjednoczone i Iran uzgodniły w czerwcu ramowe porozumienie dotyczące zakończenia konfliktu. Po załamaniu rozmów pokojowych zaczęły jednak ponownie rosnąć.
W ubiegłym tygodniu benzyna osiągnęła najwyższą cenę od początku konfliktu na Bliskim Wschodzie, a jednocześnie najwyższy poziom od 2022 roku. Forecourt Eye odnotowało podobny wzrost liczby kradzieży po wybuchu wojny rosyjsko-ukraińskiej na początku 2022 roku.
Rząd zapowiada kontrolę cen
Nowy kanclerz skarbu John Healey zapowiedział, że rząd zareaguje na ewentualne nieuzasadnione zawyżanie cen w związku z wojną z Iranem. W rozmowie z "Sunday Telegraph" zaznaczył, że obecnie nie ma istotnych dowodów na takie praktyki, ale będzie "uważnie obserwował" wszelkie sygnały wskazujące, że społeczeństwo jest "naciągane przy dystrybutorze lub kasie".
Wcześniej były premier Keir Starmer oraz część jego ministrów zapowiadali interwencję, gdyby sprzedawcy paliwa zawyżali ceny. Wywołało to spór z branżą, która odrzuciła takie oskarżenia. Petrol Retailers Association skrytykowało "zaogniający język" rządu.
>>> Czy Wielką Brytanię stać na obietnice nowego premiera? Są wątpliwości
Urząd ds. Konkurencji i Rynków poinformował w maju, że nie znalazł powszechnych dowodów na zawyżanie cen w pierwszych tygodniach po rozpoczęciu konfliktu. Bada jednak, dlaczego między lutym a marcem wzrosły marże paliwowe w dwóch sieciach supermarketów i u trzech innych sprzedawców.
British Retail Consortium przekonuje, że to konkurencja między supermarketami, a nie działania rządu, pozwoliła utrzymać ceny na możliwie niskim poziomie. Organizacja wskazała również na negatywne skutki rosnących kosztów - wyższych składek na ubezpieczenie społeczne, podatków od opakowań i brakiem reformy "przestarzałego" systemu podatków od nieruchomości komercyjnych.
- Pomimo tej presji sprzedawcy nadal będą robić wszystko, co w ich mocy, aby zapewnić klientom korzystne ceny - powiedział Andrew Opie, dyrektor BRC ds. żywności i zrównoważonego rozwoju.