Wcześniej władze zapowiadały wyłączenie elektrowni do poniedziałku. Magyar podkreślił w nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych, że możliwość przedłużenia pracy zakładu w miejscowości Paks to bardzo dobra wiadomość, wskazując, że wciąż można uniknąć całkowitego wyłączenia elektrowni w jednym z dni o najwyższym zapotrzebowaniu na energię. Dzięki temu węgierski system energetyczny nie straci kolejnych 240 megawatów energii elektrycznej.
Elektrownia wytwarza około połowy energii elektrycznej na Węgrzech. Woda z Dunaju jest wykorzystywana do chłodzenia obiektu.
Magyar o elektrowni jądrowej w Paksu
Magyar dodał, że ze względu na spodziewany dalszy spadek poziomu wody w Dunaju - wywołany falą upałów - nadal istnieje ryzyko wyłączenia elektrowni. Trwają jednak starania, by utrzymać pracę ostatniej turbiny tak długo, jak to możliwe, przy zachowaniu maksymalnego bezpieczeństwa.
- Pełna gwarancja bezpieczeństwa jądrowego jest podstawowym wymogiem, w kwestii którego nie ma miejsca na kompromisy i który zawsze pozostanie najważniejszy. Dzisiaj i w najbliższych dniach będziemy - w miarę możliwości - ograniczać lub przesuwać na inne pory zużycie energii elektrycznej przypadające na godziny od 17.00 do 22.00. Wystarczy jedynie zaplanować korzystanie z urządzeń o większym poborze mocy o kilka godzin wcześniej lub później - zaapelował szef węgierskiego rządu.
Magyar zaznaczył, że w niedzielę węgierscy obywatele, firmy, samorządy i instytucje wspólnie zaoszczędzili 700 megawatów energii, co odpowiada mocy półtora bloku energetycznego elektrowni w Paksu. Premier mówił w piątek, że po wyłączeniu elektrownia będzie mogła pozostać zamknięta przez kilka tygodni. W swojej 44-letniej historii obiekt nigdy nie przestał wytwarzać energii elektrycznej.
"Ekstremalnie rzadki przypadek"
Mariusz Marszałkowski, wicenaczelny i analityk Defence24.pl, ekspert w dziedzinie bezpieczeństwa, energetyki i polityki wschodniej, podkreślił w rozmowie na antenie TVN24, że "to jest na pewno trudna sytuacja".
Wyjaśnił, że "ta elektrownia jest połączona z Dunajem jako systemem chłodzenia" i "w momencie, kiedy mamy wysokie temperatury, niski stan Dunaju, rekordowo niski stan poziomu tej rzeki, to dochodzi do sytuacji, w której to chłodzenie jest nieefektywne".
- W takich momentach trzeba wyłączać elektrownię. To się nie dzieje często, to jest wręcz ekstremalnie rzadki przypadek, natomiast ta sytuacja pokazuje, że takie rzeczy są możliwe - zaznaczył ekspert.
Kwestia wyłączenia elektrowni jądrowej
Marszałkowski w rozmowie z redakcją biznesową tvn24.pl mówił również o tym, z czym wiąże się wyłączenie elektrowni jądrowej.
- To jest jedna z najbardziej testowanych procedur, jeżeli chodzi o kwestie bezpieczeństwa w tego typu obiektach. I nie jest to bardzo spektakularny proces. Te elementy elektrowni, które służą wytwarzaniu energii, czyli zespoły turbogeneratorów, po prostu są wyłączane, przez co wstrzymany jest przepływ pary przez turbiny, żeby wyprodukować energię. Natomiast sam reaktor jest wygaszany. Oczywiście on cały czas musi być chłodzony - choć proces reakcji łańcuchowej jest wstrzymany, to jednak cały czas elementy reaktora wytwarzają ogromną temperaturę - opisał.
Pytany o proces ponownego włączania elektrowni, stwierdził, że jest to równie bezpieczny proces, co wyłączanie. - Działa to w drugą stronę: najpierw wprowadzane są pręty paliwowe do reaktora, potem zwiększa się temperatura, a wraz z nią produkcja pary, która jest kierowana na generatory, czyli zespoły turbin, i wtedy zaczyna być wytwarzana energia - opisał.
Marszałkowski przypomniał również, że w sąsiedztwie Polski pozostaje wyłączona największa elektrownia jądrowa w Europie - Zaporoska Elektrownia Jądrowa w Ukrainie. Została ona wyłączona w 2022 roku z powodu zagrożenia wywołanego pełnoskalową inwazją Rosji.
- Tam jest jeszcze trudniejsza sytuacja, dlatego że Zbiornik Kachowski, który wcześniej był rezerwuarem chłodzącym elektrownię, właściwie przestał istnieć - powiedział Marszałkowski. Zbiornik został zniszczony w wyniku eksplozji w czerwcu 2023 roku.
Zdaniem Marszałkowskiego obniżony poziom wody w Dunaju nie powoduje dodatkowego zagrożenia związanego z procesem wyłączania elektrowni w Paksu. - Elementy ssące są powyżej lustra wody. Te pompy nie były przystosowane do tak niskich poziomów. Natomiast w przypadku odłączania kolejnych bloków ilość potrzebnej wody jest coraz mniejsza. Istnieją jednak dodatkowe pompy, które w razie naprawdę ekstremalnie trudnej sytuacji mogą służyć do pompowania wody chłodzącej z Dunaju - powiedział Marszałkowski.
Ryzyko blackoutu na Węgrzech
Pytany o ryzyko blackoutu na Węgrzech, powiedział, że "jest taka możliwość". - Elektrownia Paks zapewnia około połowy energii elektrycznej konsumowanej w tym państwie. Jeżeli doszłoby do sytuacji, w której na przykład dochodzi do awarii w elektrowni gazowej, która jest obiektem rezerwowym dla Paks - a wiemy, że były takie przypadki - w dłuższej perspektywie może to być problem dla węgierskiej gospodarki - powiedział.
Marszałkowski dodał, że "blackouty zawsze są wynikiem działania splotu wydarzeń". - Sama jedna awaria czy problemy z elektrownią Paks wcale nie musiałyby wywołać blackoutu. Operator ma różne warianty alternatywne: może m.in. importować energię albo zwiększać produkcję w innych obiektach. Natomiast jeżeli doszłoby, np. w wyniku wysokich temperatur, do problemów u sąsiadów Węgier, w Rumunii - pamiętajmy, że Rumunia też jest narażona na niski poziom wód w Dunaju - czy jeżeli doszłoby do jakichś kłopotów związanych z przesyłem energii, co zdarza się przy wysokich temperaturach, wtedy rzeczywiście może dojść do blackoutu - powiedział Marszałkowski.
>>> Susza w Europie Południowej. Wody opadły, na dnie były szczątki mamuta
- Ja bym przede wszystkim mówił o problemach dla gospodarki i dla węgierskich firm. W kryzysowej sytuacji operator będzie odłączał dużych odbiorców energii elektrycznej, żeby ratować sytuację - dodał.
Elektrownia jądrowa Paks dysponuje czterema blokami o łącznej mocy wynoszącej około 2000 MW. W ubiegłym tygodniu, w poniedziałkowy wieczór, moc bloku nr 1 została zmniejszona o 254 MW. Dzień później elektrownia ograniczyła moc bloku nr 3 o 237 MW, a w środę blok ten został tymczasowo całkowicie wyłączony. W czwartek ograniczono moc bloku nr 2 o 50 proc. i obecnie jest to jedyny pracujący blok elektrowni.