Czy Wielką Brytanię stać na obietnice nowego premiera? Są wątpliwości

Andy Burnham
Burnham: będziemy pomagać ludziom żyć dobrze
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/JASON ALDEN / POOL
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Żeby wywiązać się z obietnic złożonych Brytyjczykom, nowy premier Andy Burnham będzie musiał albo podnieść podatki, albo ograniczyć wydatki państwa - przekazał portal BBC, powołując się na ustalenia Krajowego Instytutu Badań Gospodarczych i Społecznych (NIESR).

Od czasu objęcia urzędu w ubiegłym tygodniu Burnham ogłosił szereg nowych propozycji, w tym obniżki rachunków za prąd oraz przywrócenie maksymalnej ceny biletu autobusowego do dwóch funtów w większości rejonów Anglii.

NIESR ostrzega jednak, że finanse publiczne pozostają pod silną presją inflacyjną, będącej następstwem wojny USA z Iranem. Analitycy instytutu podali w wątpliwość, czy Burnham "w pełni przemyślał", z czego sfinansuje swoje obietnice. Podkreślili, że szef rządu nie ucieknie od podwyżki podatków lub cięć w innych obszarach - relacjonuje BBC.

- Nie ma absolutnie żadnego pola do zwiększania zadłużenia, więc jest to kwestia wyboru - powiedział Stephen Millard, wicedyrektor NIESR ds. makroekonomii.

Obietnice Partii Pracy

W programie wyborczym Partia Pracy zobowiązała się, że nie podniesie podatków dla pracowników - w tym podatku dochodowego (Income Tax), VAT-u oraz składek na ubezpieczenie społeczne (National Insurance). Burnham podkreślał, że zamierza dotrzymać tej obietnicy.

Andy Burnham
Andy Burnham
Źródło zdjęcia: Andy Rain/EPA/PAP

Millard wyjaśnił, że zdaniem NIESR programy osłonowe powinny zostać sfinansowane z wyższych podatków - "co mogłoby oznaczać reformę systemu podatkowego, a nie podnoszenie krańcowych stawek" - albo z cięć budżetowych. - Dużo mówi się o wydatkach na opiekę społeczną i świadczenia - to naturalne miejsce do poszukiwania oszczędności - powiedział.

Zdaniem eksperta szczególnie kosztowna jest tzw. potrójna gwarancja waloryzacji emerytur (triple lock), która w miarę starzenia się brytyjskiego społeczeństwa będzie pochłaniać coraz większe środki. Wskazał także na możliwość reformy podatku komunalnego (council tax) i przejścia na system opodatkowania wartości ziemi, a także na zniesienie niektórych zwolnień z VAT.

>>> Ratunek dla angielskich pubów i klubów. Nowy premier tnie podatek

- Jeśli po zrobieniu tego wszystkiego nadal będzie brakowało środków, to obawiam się, że trzeba będzie złamać obietnicę wyborczą i przyjrzeć się stawkom podatku dochodowego - powiedział Millard.

Inflacja w Wielkiej Brytanii będzie rosła

W opublikowanym w środę raporcie NIESR przewiduje ponadto, że inflacja będzie rosła do lutego 2027 roku, osiągając szczytowy poziom 3,8 proc. Wówczas ma zacząć spadać w stronę 2-procentowego celu Banku Anglii. W najnowszej prognozie gospodarczej instytut ocenia, że bank centralny nie zdecyduje się na obniżkę stóp procentowych przed 2028 rokiem.

Dyrektor NIESR David Aikman podkreślił, że samo "dryfowanie" nie wystarczy, aby zahamować wzrost długu publicznego. - Każdy duży wstrząs w tym stuleciu podnosił wartość długu w stosunku do PKB i żadnego z tych wzrostów nie udało się jak dotąd odwrócić - powiedział.

Ministerstwo Skarbu zapewniło, że rząd będzie trzymał się reguł fiskalnych, jednocześnie inwestując w "usługi publiczne, od których zależą obywatele". - Dyscyplina budżetowa jest fundamentem stabilności gospodarczej i bezpieczeństwa narodowego - oświadczył rzecznik resortu.

Źródło: BBC
Zobacz także: