Przeszkody dla wierzycieli. "Być może trzeba spisać na straty"

Zondacrypto
Tusk o kryptoaferze: sprawa śmierdziała od samego początku
Źródło: TVN24
Odzyskanie pieniędzy zainwestowanych przez klientów giełdy Zondacrypto może okazać się mało realne, a sama procedura dochodzenia roszczeń - skomplikowana i kosztowna - ocenił profesor Szkoły Głównej Handlowej Tomasz Siemiątkowski.

Jak przekazał PAP Tomasz Siemiątkowski, adwokat i prof. Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie oraz kierownik Katedry Prawa Gospodarczego, odzyskanie pieniędzy zainwestowanych na giełdzie Zondacrypto jest zależne od tego, czy środki te istnieją i czy można je zlokalizować oraz od struktury spółek powiązanych z Zondacrypto, które są zarejestrowane w różnych krajach.

17 kwietnia Prokuratura Regionalna w Katowicach wszczęła śledztwo w sprawie możliwego oszustwa klientów giełdy kryptowalut Zondacrypto oraz prania brudnych pieniędzy. Postępowanie jest prowadzone na podstawie zgłoszeń osób pokrzywdzonych, które mają trudności z wypłatą środków zdeponowanych w ramach kryptowalut na Zondacrypto. Jak podał portal money.pl, wątki śledztwa obejmują skomplikowane struktury biznesowe Zondacrypto rozciągające się na kilka krajów, w tym Estonię, Maltę, Cypr i Szwajcarię.

20 kwietnia Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przekazał PAP, że otrzymał ponad 200 sygnałów związanych z Zondacrypto. Dodał, że w styczniu 2025 r. prezes UOKiK wszczął postępowanie wyjaśniające wobec operatora serwisu zondacrypto.com – estońskiej spółki BB Trade Estonia OU. Postępowanie jest prowadzone pod kątem ewentualnych naruszeń i klauzul niedozwolonych w umowach z klientami giełdy.

Kosztowne dochodzenie roszczeń

"Pozytywne ustalenia w tym zakresie otworzą dopiero drogę do dochodzenia roszczeń cywilnoprawnych, a na końcu będzie kwestia ewentualnej egzekucji" - podkreślił ekspert. Zaznaczył, że dochodzenie roszczeń może być dla klientów Zondacrypto kosztowne, a "przecież już ponieśli oni straty finansowe".

Ekspert przekazał, że w przypadku dochodzenia roszczeń, nie powinno mieć znaczenia, w jakiej kryptowalucie osoba poszkodowana trzymała środki na giełdzie. "Roszczenia dotyczą przedmiotów w portfelu - ich wartości, nie konkretnego tokena" - sprecyzował.

"Jeśli weźmiemy pod uwagę, jak zakończył się krach giełdy kryptowalut Bitcurex w 2016 r., gdzie szkody wyniosły 3 mln zł i giełdy Bitmarket w 2019 r. (100 mln zł szkód), to jestem bardzo sceptyczny co do powodzenia dochodzenia roszczeń klientów Zondacrypto. Niestety, jeśli brak jest pokrycia aktywów i okaże się, że była to inwestycja oparta na kontrakcie, którego druga strona nie zrealizowała, to być może inwestycję tę trzeba będzie spisać w straty. Rzecz jasna, nie wykluczam tego, że wierzyciele zostaną zaspokojeni, ale oszacowanie prawdopodobieństwa tego zaspokojenia wymaga wielu ustaleń i analiz" - ocenił prof. Siemiątkowski.

"Punkt wyjścia dla zaspokojenia wierzycieli"

W poniedziałek rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Katowicach Michał Binkiewicz zaapelował do osób pokrzywdzonych w sprawie Zondacrypto, aby składały zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w prokuraturze lub policji, w najbliższym miejscu swojego zamieszkania.

"Organy te będą badać, czy są przesłanki przestępstwa oszustwa, przywłaszczenia lub prania pieniędzy. Policja i prokuratura mają też szanse na uzyskanie dostępu do danych i informacji o przepływach pieniężnych i o osobach odpowiedzialnych za niewykonanie zobowiązań" - wyjaśnił prof. Siemiątkowski. Dodał, że prokurator może w sprawie Zondacrypto zająć środki pieniężne czy przedmioty w Polsce, niezależnie do którego podmiotu należą. "Zajęte środki czy przedmioty mogą, choć nie muszą, stanowić punkt wyjścia dla zaspokojenia wierzycieli" - przekazał ekspert.

19 kwietnia troje członków rady nadzorczej estońskiej spółki BB Trade Estonia OU, prowadzącej giełdę Zondacrypto, złożyło rezygnacje ze stanowisk. Zdaniem prof. Siemiątkowskiego "to bardzo niepokojący sygnał, który powinny natychmiast uwzględnić prokuratura, GIIF i KNF". Według eksperta rezygnacja ta oznacza aktualny brak nadzoru nad spółką, sugeruje nieporozumienia wewnętrzne i wskazuje na to, że mogło dojść do naruszenia obowiązków nadzorczych, w szczególności starannego nadzoru.

"Gdyby naruszenia się potwierdziły, wierzyciele będą mogli poszukiwać zaspokojenia od byłych członków rady nadzorczej, z tytułu ich błędów w nadzorze. Jednak patrząc realistycznie, odzyskanie w ten sposób środków, to mrzonka" - ocenił adwokat.

Rosnąca kwota szkody

O tym, że największa polska giełda kryptowalut może mieć poważne problemy z płynnością napisały na początku kwietnia media. Analiza, do której dotarły money.pl i Wirtualna Polska, ujawniła spadek rezerw bitcoinów giełdy Zondacrypto o 99 proc. Użytkownicy zgłaszają problemy z wypłatą środków - podali dziennikarze.

Po wszczęciu postępowania przez prokuraturę kwota szkody była szacowana na co najmniej 350 mln zł, ale - jak zaznaczyli w tym tygodniu śledczy - rośnie z każdym kolejnym dniem, podobnie jak liczba pokrzywdzonych. W tym tygodniu prokuratura apelowała do poszkodowanych o robienie zrzutów ekranu na swoim koncie w portalu Zondacrypto. Od czwartku oficjalna strona internetowa zondacrypto.com jest nieaktywna.

Jak stwierdził w połowie kwietnia prezes giełdy Zondacrypto Przemysław Kral, do podmiotu ma należeć portfel 4,5 tys. bitcoinów warty ponad 300 mln dol., ale - według Krala - klucze do niego ma mieć zaginiony Sylwester Suszek, założyciel giełdy BitBay, poprzedniczki Zondacrypto. Suszek, określany mianem "króla kryptowalut", zaginął w marcu 2022 r.

Zondacrypto została założona w 2014 r. w Polsce pod nazwą BitBay i w ciągu kolejnych lat stała się jedną z największych giełd kryptowalut w Europie Środkowo-Wschodniej. Obecnie zarejestrowana jest na Malcie i oferuje handel ponad 70 cyfrowymi walutami.

OGLĄDAJ: TVN24
pc

TVN24
NA ŻYWO

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Zobacz także: