Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) prowadzi postępowanie wyjaśniające, czy mogło dojść do ograniczenia konkurencji w sektorze bankowym. Badane są zasady oceny zdolności kredytowej i wymiana informacji w ramach systemu bankowego.
Pracownicy UOKiK, za zgodą sądu i w asyście policji, przeszukali siedziby czterech podmiotów:
- Biura Informacji Kredytowej (BIK),
- ING Banku Śląskiego,
- mBanku,
- mBanku Hipotecznego.
Postępowanie dotyczące zasad oceny zdolności kredytowej
Urząd przypomniał, że Biuro Informacji Kredytowej to podmiot prywatny będący własnością dziewięciu banków komercyjnych oraz Związku Banków Polskich. Biuro gromadzi, przetwarza i udostępnia dane o historii kredytowej klientów z całego rynku kredytowego w Polsce, jako jedyna tego typu instytucja w kraju.
Banki korzystają natomiast z baz danych BIK w ramach procesu oceny zdolności kredytowej klienta i analizy ryzyka kredytowego.
"Banki i Biuro Informacji Kredytowej powinny jednocześnie przetwarzać i udostępniać wyłącznie te dane, które są istotne i mają rzeczywisty wpływ na ocenę zdolności do spłaty kredytów" - podkreślił UOKiK.
W ramach postępowania prezes UOKiK sprawdza, czy przekazywanie przez banki, za pośrednictwem BIK, informacji m.in. o liczbie zapytań kredytowych, jest niezbędne do oceny tego, czy klient może spłacić zaciągnięte wieloletnie zobowiązanie. Ocena wiarygodności kredytowej uwzględnia bowiem nie tylko historię spłat, poziom zadłużenia oraz liczbę i rodzaj zobowiązań, ale również liczbę składanych zapytań kredytowych - podano.
"W praktyce może to oznaczać, że świadomy i racjonalny konsument, który porównuje oferty kilku banków, otrzymuje niższą ocenę punktową niż ten, który skorzysta z oferty wyłącznie w swoim macierzystym banku" - wskazał urząd.
Chróstny: wymiana informacji w sektorze bankowym ma służyć rynkowi i konsumentom
Prezes UOKiK weryfikuje więc, czy rozwiązanie przyjęte przez sektor i funkcjonujące przez wiele lat, nie zniechęca konsumentów do poszukiwania i wyboru najkorzystniejszej oferty kredytowej.
- Kwestie analizowane w postępowaniu są niezwykle ważne zarówno dla funkcjonowania rynku finansowego, jak i milionów konsumentów ubiegających się o kredyt, w szczególności hipoteczny. Wymaga to z naszej strony gruntownej analizy materiału dowodowego i wyjaśnienia tej budzącej wiele wątpliwości sprawy - skomentował prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Jak zaznaczył, "świadomy konsument nie może być w żaden sposób karany obniżeniem zdolności kredytowej za swoją aktywność w uzyskaniu najlepszej oferty i warunków kredytowych".
- Musimy zapewnić, aby wymiana informacji w sektorze bankowym służyła rynkowi i konsumentom, nie ograniczając konkurencji pomiędzy bankami - podkreślił.
>>> Decyzja w sprawie stóp procentowych. "Tak zostanie co najmniej do końca tego roku"
BIK pod lupą UOKiK
Urząd sprawdza też, czy sposób gromadzenia, przetwarzania i udostępniania przez BIK informacji o zapytaniach kredytowych może stanowić nadużywanie pozycji dominującej.
"Przedsiębiorca zajmujący pozycję dominującą ma szczególną odpowiedzialność za swoje działania i nie może wykorzystywać swojej pozycji na niekorzyść swoich kontrahentów i konsumentów" - zaznaczył urząd.
Wskazał, że przeszukanie w siedzibie przedsiębiorcy to narzędzie, które prezes UOKiK stosuje w sytuacjach, kiedy podejrzewa, że znajdują się tam dowody naruszenia prawa ochrony konkurencji. Prowadzone jest wyłącznie po uzyskaniu przez UOKiK zgody sądu. Przedsiębiorca ma wówczas obowiązek wpuścić przeszukujących do budynków i lokali, a także udostępnić wszystkie dokumenty oraz nośniki danych.
Postępowanie wyjaśniające prowadzone jest obecnie w sprawie, a nie przeciwko konkretnym podmiotom - zauważył urząd. Dodał, że jeśli podejrzenia się potwierdzą, prezes UOKiK może wszcząć postępowanie antymonopolowe. W przypadku stwierdzenia praktyk ograniczających konkurencję podmiotowi grozi sankcja do 10 proc. obrotu.
Stanowisko BIK
"W związku z prowadzonymi przez UOKiK czynnościami informujemy, że BIK pozostaje w pełnej współpracy z Urzędem i udziela wszelkich wymaganych wyjaśnień" - przekazała PAP Ola Stankiewicz z biura prasowego BIK.
Jak wyjaśniła, "postępowanie jest w toku, w obecnej chwili czynności związane z przeszukaniem w siedzibie BIK zostały zakończone. Urząd weryfikuje materiały i kolejne kroki pozostają w gestii Urzędu".
Poinformowała też, że w związku ze zmianami w systemie przetwarzania danych o zapytaniach, od 1 lipca historyczne bankowe zapytania kredytowe zostały usunięte z bazy Biura Informacji Kredytowej. Natomiast nowe zapytania są automatycznie usuwane z bazy po 14 dniach, jeśli nie kończą się udzieleniem finansowania.
"Jednocześnie zapewniamy, że czynności prowadzone przez UOKiK nie mają wpływu na bieżące funkcjonowanie BIK. Wszystkie usługi, systemy wymiany informacji kredytowej, raporty oraz Alerty BIK działają nieprzerwanie i bez zakłóceń. Klienci i partnerzy mogą korzystać z usług BIK w standardowym zakresie, tak jak dotychczas" - wskazała. Dodała, że bezpieczeństwo danych oraz ciągłość świadczonych usług "pozostają najwyższym priorytetem" firmy.
Stanowisko mBanku i ING Banku Śląskiego
Joanna Duda z mBanku potwierdziła, że prezes UOKiK przeprowadził przeszukanie w siedzibie firmy.
"W ocenie mBanku zarzut Prezesa UOKiK jest bezpodstawny, a ponadto przeszukanie było działaniem nieproporcjonalnym w stosunku do zarzutu" - wskazała Duda. Poinformowała, że bank złożył zażalenie na postanowienie w przedmiocie przeszukania.
>>> Stopy procentowe bez zmian. Ekspert radzi, jak obniżyć miesięczną ratę kredytu
Z kolei rzecznik prasowy ING Banku Śląskiego Piotr Utrata przekazał, że bank nie komentuje postępowań prowadzonych przez UOKiK ani czynności podejmowanych przez Urząd w ich toku. - Możemy jedynie potwierdzić, że działania UOKiK dotyczą postępowania wyjaśniającego prowadzonego w sprawie praktyk rynkowych - poinformował. - ING Bank Śląski współpracuje z UOKiK i udziela wymaganych informacji - zaznaczył.
UOKiK przypomniał, że dotkliwych kar za udział w zmowie można uniknąć dzięki programowi łagodzenia kar (leniency). Daje on przedsiębiorcy uczestniczącemu w nielegalnym porozumieniu oraz menadżerom odpowiedzialnym za zmowę szansę obniżenia, a niekiedy nawet uniknięcia sankcji pieniężnej. Można z niego skorzystać pod warunkiem współpracy w charakterze "świadka koronnego" z prezesem UOKiK oraz dostarczenia dowodów lub informacji dotyczących istnienia niedozwolonego porozumienia.