Trudno było ich nie zauważyć. Ulotki przy wejściu, banery przed wydziałem i w środku. Obok logotypów Uniwersytetu w Białymstoku (UwB) hasło: "Zmień nasze zdanie".
O co chodzi?
Wtorek, 3 marca, punkt czternasta - pora największego ruchu na uczelni. Do auli wchodzą europosłowie Patryk Jaki i Tobiasz Bocheński.
Tematem spotkania ma być przyszłość Polski w Unii Europejskiej. Formuła - jak słyszymy - inspirowana amerykańskimi debatami. Na start padają mocne tezy - m.in. o rychłym upadku UE czy siłowym wpychaniu Polski w ramiona Brukseli.
Studenci dostają przestrzeń do polemiki. Mogą pytać, podważać argumenty, próbować przekonać polityków do zmiany stanowiska.
W końcu dyskusję wypiera partyjny przekaz. Przez niemal trzy godziny dominują narracje o prześladowaniu polityków PiS, krytyka programu SAFE, a także porównania działań czołowych polityków Platformy Obywatelskiej do metod stosowanych przez Władimira Putina.
Wszystko w murach uniwersytetu.
- Jakie są granice neutralności politycznej uczelni wyższych?
- Dlaczego spotkania z politykami budzą kontrowersje w środowisku akademickim?
- Jak uczelnie decydują o udostępnianiu przestrzeni na wydarzenia polityczne?
- Jak eksperci oceniają rosnącą rolę marketingu politycznego na uczelniach?
Zależy, kto zaprasza
Akademicka publiczność dopisała symbolicznie - na spotkanie przyszło około 10 studentów.
Reszta to emeryci, lokalni działacze partyjni i licealiści z młodzieżówki PiS.
To nie przypadek.
Koło Naukowe Stosunków Międzynarodowych odmówiło udziału w wydarzeniu w zaproponowanej formule. Studenci chcieli debaty - z udziałem polityków różnych opcji.
Ich brak zainteresowania nie był przeszkodą dla władz uczelni.