Uśmiechnięty mężczyzna oprowadza po swojej restauracji. Blaty kuchenne uginają się od pizzy, a miski wypełnione są kalmarami. Restauracja tętni życiem, a każdy z radosnego tłumu próbuje być pierwszy w kolejce po lody. Narrator wygenerowany przez sztuczną inteligencję zapewnia nas, że to autentyczne ujęcia z restauracji w dzielnicy Zeitoun w Gazie, wykonane w lipcu 2025 r. W dwa dni od publikacji przez ambasadę Izraela w Warszawie w serwisie YouTube to propagandowe nagranie osiągnęło ponad 1,5 mln wyświetleń.
To jeden z filmów, w których Izrael przekonuje, że klęska głodu jest wymysłem zachodnich mediów, które są pod wpływem Hamasu, a także że ONZ blokuje dostęp do pomocy humanitarnej.
W tym samym okresie, gdy Izrael publikuje swoje nagrania – także w formie reklam w mediach społecznościowych, ONZ rozmawia z Ummą Ramim, przesiedlonym z rodziną właśnie z Zeitoun. Dzielnica ta była jednym z najbardziej zaludnionych terenów w Strefie Gazy, jednak w ostatnich dwóch latach uciekły stąd tysiące Palestyńczyków z powodu ataków Izraela i pogłębiającego się głodu.
- Tak wygląda nasza rzeczywistość: przychodzimy do kuchni społecznych po jedzenie, choć kiedyś żyliśmy szanowani, godnie we własnych domach. A teraz stoimy w kolejce za jedzeniem i wodą. Życie naszych dzieci kręci się wokół tych kolejek. Nie ma wystarczającej ilości jedzenia. Został nam tylko Bóg – mówi Rami, cytowany na stronie ONZ.
- Ten klip (o dzielnicy Zeitoun - przyp. red.) jest ludobójczą propagandą - ostrzega filozof Paweł Mościcki, autor książki "Gaza. Rzecz o kulturze eksterminacji", związany z Instytutem Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk w Warszawie. O tym, dlaczego ludobójstwo w Gazie nam spowszedniało opowiada w rozmowie dla TVN24+. Rozmawialiśmy przed negocjacjami w sprawie zawieszenia broni między Izraelem i Hamasem.
Laura Maksimowicz: Jaką opowieść o Palestyńczykach, ale i o całym Bliskim Wschodzie serwuje nam Izrael?
Paweł Mościcki: Co najmniej od ataku na World Trade Center powtarzane nam jest, że jeżeli my nie zrobimy jako świat zachodni "porządku" z całym Bliskim Wschodem, to będziemy, a właściwie już jesteśmy na celowniku bezwzględnych, krwawych i dość prymitywnych ludów, co jest oczywiście narracją mocno wypaczoną.
Palestyńczycy są przedstawiani przez polityków izraelskich nie jako ludzie, tylko jako terroryści, krwawi barbarzyńcy i gwałciciele. A takie dehumanizujące wręcz porównania są elementem propagandowym podczas każdego konfliktu. Izraelscy politycy od dawna podsycają w społeczeństwie poczucie nieustannego zagrożenia, ci amerykańscy robią to samo strasząc różnymi figurami zła. . A gdy panuje wielki strach i zagrożenie, to władza ma monopol na znalezienie rozwiązania.
Tym rozwiązaniem, jak wspominasz w książce, ma być maszyna izraelizmu. Czy jest to współczesna wersja syjonizmu?
Syjonizm opiera się na przekonaniu, że Izrael jest państwem tylko dla Żydów i oni mają w nim najwięcej przywilejów. Izraelizm przede wszystkim opiera się na nieuznawaniu państwa palestyńskiego w żadnej formie i na braku zgody na powrót wypędzonych uchodźców.
Stwierdziłeś również w swojej książce, że w myślach wielu osób jest zakodowane, że Izrael równa się Żyd.
Tak, i jest to bardzo nieszczęsne połączenie, bo gdy tak uważamy, to mamy do czynienia wtedy z państwem żydowskim utworzonym tylko dla jednej grupy etnicznej czy religijnej. Zarazem jednak odpowiedzialnością za poczynania tego państwa są obarczeni wszyscy Żydzi, również ci żyjący w diasporze, spośród których wielu nie identyfikuje się ani z tymi poczynaniami, ani z tym państwem.