- Brak rozliczeń za 2025 rok, ograniczanie finansowania nadwykonań oraz zaniżone wyceny świadczeń powodują, że większość szpitali powiatowych kończy rok stratą.
- W marcu związkowcy przedstawili sześć kluczowych postulatów, których spełnienia domagają się od MZ. Czego dotyczyły?
- Protest zaplanowano na 20–24 kwietnia. Na czym będzie polegał?
- Jak kwestię rozliczeń nadwykonań i kolejek do świadczeń komentują przedstawiciele resortu zdrowia?
"Chcemy powiedzieć głośno w naszym proteście: szpitalne łóżko poczeka, choroba nie! Protestujemy - nie przeciwko pacjentom, ale W ICH IMIENIU - domagając się uczciwego finansowania i realnego dialogu o przyszłości szpitali powiatowych" - poinformował Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych (OZPSP) na portalu społecznościowym.
Zdaniem organizacji, reprezentującej 230 szpitali powiatowych, obecna polityka finansowania ochrony zdrowia realnie zagraża bezpieczeństwu i zdrowiu pacjentów.
"Szpitali powiatowych po prostu na to nie stać"
"Brak rozliczeń za 2025 rok, ograniczanie finansowania nadwykonań oraz zaniżone wyceny świadczeń oznaczają, że zdecydowana większość szpitali powiatowych kończy rok stratą, a skumulowane wyniki liczone w skali kraju sięgają miliardów złotych. Jednocześnie setki szpitali mają zobowiązania wymagalne liczone w miliardach, a w wielu placówkach poziom zadłużenia przewyższa wartość aktywów, co oznacza ryzyko utraty płynności" - tłumaczą przedstawiciele OZPSP w komunikacie na swojej oficjalnej stronie.
Wracają też do tematu zaniżonej wyceny świadczeń i cięć w diagnostyce.
"Na tym tle szczególnie groźne są nowe zapowiedzi NFZ dotyczące ograniczenia finansowania AOS i rehabilitacji oraz zmiany zasad rozliczania badań TK, RM, gastroskopii i kolonoskopii" - uważa OZPSP. Jak argumentują związkowcy, po wyczerpaniu kontraktu każde badanie jest wykonywane poniżej realnego kosztu, więc szpital do niego dopłaca. "Szpitali powiatowych po prostu nie stać na wykonywanie badań ponad limit - przy obecnych stawkach każde dodatkowe badanie generuje stratę, a nieuczciwie finansowana diagnostyka pogłębia zadłużenie" - informują.
Alarmują również, że skumulowane straty szpitali powiatowych w skali kraju sięgają miliardów złotych, a zdecydowana większość placówek kończy rok na minusie.
Dwa dni temu, 14 kwietnia, przedstawiciele NFZ przyznali podczas posiedzenia parlamentarnego zespołu dotyczącego szpitali powiatowych, że tzw. nadwykonania w świadczeniach nielimitowanych z 2025 roku nie zostały jeszcze rozliczone. - Została bardzo symboliczna kwota 30 mln zł. Wynika ona właściwie ze spraw organizacyjnych, administracyjnych, dotyczących finalnego rozliczenia umów - przyznał Marek Augustyn, wiceprezes NFZ.
Pytany o nadwykonania limitowane (czyli świadczenia udzielone przez szpitale ponad limity finansowe ustalone w umowach z NFZ, red.) tłumaczył, że "będzie je można zapłacić, jak będą pieniądze w kasie".
Skazani na wielomiesięczne oczekiwanie
Przypomnijmy: związkowcy protestowali pod Ministerstwem Zdrowia 3 marca br. Pisaliśmy o tym w tvn24.pl. - Widzimy w naszych szpitalach totalne niedofinansowanie - mówili wtedy przedstawiciele związku i wskazywali na "głodzenie" przez NFZ oraz brak strategii systemowej. Prezes OZPSP Waldemar Malinowski przedstawił wówczas sześć kluczowych postulatów. Były to:
- zapłata za świadczenia medyczne wykonane w 2025 r. zarówno limitowane, jak i nielimitowane oraz wprowadzenie regularnych miesięcznych rozliczeń świadczeń nielimitowanych
- zapewnienie stabilnego finansowania skutków wzrostu wynagrodzeń pracowników ochrony zdrowia z budżetu państwa
- działania zapobiegające dalszemu obniżaniu przychodów szpitali powiatowych
- urealnienie wycen świadczeń zdrowotnych do rzeczywistych kosztów ich udzielania
- przywrócenie odrębnego finansowania standardu żywienia pacjentów wraz z mechanizmem waloryzacji
- zwiększenie wartości kontraktów dla placówek, które w pełni zrealizowały świadczenia w 2025 r.
Prezes OZPSP zasygnalizował wtedy, że OZPSP daje MZ czas do końca marca na rozwiązanie problemu finansowania podwyżek płac minimalnych.
Będą plakaty i "minuta ciszy". Opieka nad chorymi bez zmian
Protest szpitali powiatowych zapowiadany jest na przyszły tydzień, od 20 do 24 kwietnia. W tych dniach w placówkach na terenie całej Polski pojawią się plakaty oraz komunikaty wyjaśniające cel akcji i opisujące problemy szpitali. 22 kwietnia o godz. 11:45 organizatorzy protestu planują minutę ciszy dla systemu ochrony zdrowia przed szpitalami w całej Polsce, a o godz. 12:00 - konferencję prasową OZPSP i Związku Powiatów Polskich w Warszawie.
OZPSP motywuje protest przede wszystkim troską o pacjentów. "Ograniczenie finansowania nadwykonań oznacza powrót długich kolejek, późniejsze rozpoznanie choroby, cięższe leczenie i gorsze rokowania. Coraz więcej pacjentów będzie wypychanych do sektora prywatnego albo skazywanych na wielomiesięczne oczekiwanie na badania, które z medycznego punktu widzenia są potrzebne na już" - wyliczają organizatorzy protestu.
Do problemu oczekiwania na badania odniosła się dwa dni temu ministra zdrowia w wywiadzie dla RMF FM. - Przede wszystkim warto podać statystykę dotyczącą kolejek: od 2018 roku trzykrotnie wzrosły nakłady na świadczenia, natomiast tylko o 3 procent poprawił się czas oczekiwania, w związku z tym faktycznie należy się przyjrzeć, co poprawić w systemie, by było lepiej - stwierdziła. Przyznała po raz kolejny, że resort mierzy się z luką finansową.
- W 2021 roku cieszyliśmy się, że 100 miliardów złotych osiągnęliśmy w budżecie Narodowego Funduszu Zdrowia. Natomiast w 2026 roku mamy już 221 miliardów po dotacji z Ministerstwa Zdrowia. Nadal mamy problem z brakiem środków i nadal nie usprawniliśmy systemu. Myślę, że dużo wynika również z przyczyn organizacyjnych, ale też z nadania priorytetu tym pacjentom, którzy tego wymagają najpilniej - tłumaczyła.
"Protestujemy w imieniu pacjentów"
Czego oczekują dyrektorzy szpitali? "Nie mamy przedstawionego planu restrukturyzacji, jasnych decyzji, jakie świadczenia mają być utrzymywane lokalnie, ani realnego mechanizmu pokrywania ustawowych wzrostów wynagrodzeń, kosztów energii i podstawowych materiałów medycznych. W praktyce oznacza to zarządzanie z miesiąca na miesiąc, między wypłatą pensji, opłatami za media a utrzymaniem dyżurów i diagnostyki" - twierdzą, dodając, że nie mogą zgodzić się na sytuację, w której o tym, czy pacjent zostanie zdiagnozowany na czas, decyduje nie wiedza lekarza, lecz limit w kontrakcie.
"Dlatego protestujemy - nie przeciwko pacjentom, ale w ich imieniu - domagając się uczciwego finansowania już wykonanych świadczeń, realnej wyceny badań diagnostycznych i rozpoczęcia poważnego dialogu o przyszłości szpitali powiatowych i całego systemu" - informują w komunikacie.
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Piotr Nowak/PAP