Skutki niewykonania decyzji ETPC. Sędzia TK: chcemy być w rodzinie europejskiej czy bliżej nam do Rosji?
W środę Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu wydał zabezpieczenie nakazujące "powstrzymanie się od utrudniania objęcia i wykonywania obowiązków przez sędziów Trybunału Konstytucyjnego". Dotyczy to czworga sędziów, których prezes TK Bogdan Święczkowski nie dopuścił dotychczas do orzekania po ich wyborze przez Sejm.
Decyzję europejskiego trybunału komentował w "Tak jest" w TVN24 jeden z niedopuszczonych do orzekania sędziów TK Krystian Markiewicz. - Okazało się, że siedmiu sędziów Europejskiego Trybunału Praw Człowieka potrafi dużo szybciej zająć się polską sprawą niż polski prezydent i prezes polskiego Trybunału Konstytucyjnego - powiedział, nawiązując do zwlekania głowy państwa w sprawie odebrania ślubowania od sędziów.
Oceniając skutki zabezpieczenia ETPC, Markiewicz powiedział, że "jeżeli władze publiczne nadal będą uniemożliwiały objęcie nam urzędu i wykonywanie kontroli nad światem polityki, którą sprawuje Trybunał Konstytucyjny, to będzie to naruszenie standardów europejskich".
Markiewicz: nie mam legitymacji, nie otrzymuję wynagrodzenia
Sędzia TK pytany o możliwe rozwiązania w przypadku dalszego niedopuszczenia do orzekania, wspomniał o toczącym się śledztwie w tej sprawie w Prokuraturze Krajowej.
Przyznał, że nie otrzymał do tej pory legitymacji sędziowskiej i nie jest wypłacane mu wynagrodzenie. - Nasza kadencja rozpoczęła się 13 marca, to już trochę czasu minęło - przypomniał i dodał, że ze swojego poprzedniego stanowiska zrezygnował wraz z dniem ślubowania, czyli 9 kwietnia.
Markiewicz pytany o konsekwencje nieprzestrzegania zabezpieczenia ETPC, mówił o wizerunku państwa polskiego jako tego, które "nie przestrzega podstawowych praw i wolności". - Takim państwem, które ostatnio opuściło to grono, była Rosja. To właśnie Rosja nie wykonywała orzeczeń Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. I teraz musimy sobie zadać pytanie: czy my chcemy być w rodzinie europejskiej, czy bliżej nam do Rosji? - przekonywał.
Jak podkreślił, to pytanie "do wszystkich władz publicznych", nie tylko do prezesa TK.
Gość TVN24 potwierdził, że wraz z czwórką pozostałych niedopuszczonych sędziów ma zamiar ponownie pojawić się w TK, aby podjąć próbę wykonywania swoich obowiązków sędziowskich. - Cały czas podejmujemy takie działania, które ostatecznie doprowadzą - i zapewniam, że tak będzie - do tego, że będziemy wydawali jako sędziowie Trybunału Konstytucyjnego wyroki w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej - oświadczył.
Markiewicz: jesteśmy gotowi przyjść
Markiewicz komentował też decyzję ETPC wcześniej w rozmowie z reporterem "Faktów" TVN Michałem Traczem. - To przede wszystkim oznacza, że pan prezes Trybunału Konstytucyjnego już nie może powiedzieć, że on czeka na prezydenta, że analizuje, że się zastanawia - zaznaczył.
- Jednoznacznie zostało powiedziane, że już teraz, natychmiast, bezwzględnie ma dopuścić nas do orzekania, bo do tego sprawa się sprowadza. My zostaliśmy wybrani na sędziów nie po to, żeby siedzieć na korytarzu albo przebywać w bibliotece, tylko żeby wydawać wyroki w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej i tak chronić polskich obywateli - oświadczył Markiewicz.
Dopytywany, czy decyzja ETPC jest sygnałem do prezydenta, aby przyjął ślubowanie od wybranych przez Sejm sędziów TK, odparł, że "oni już złożyli ślubowanie wobec prezydenta".
- Jeżeli pan prezydent chciałby w jakiś sposób dodatkowo zaszczycić nas swoją obecnością, to proszę bardzo: jesteśmy gotowi przyjść, jeżeli to ma doprowadzić do tego, że pan prezes Święczkowski nie będzie miał już jakichkolwiek wątpliwości i dopuści nas do orzekania - zaapelował sędzia.
Zwrócił jednak uwagę, że - niezależnie od tego, co zrobi prezydent - obowiązek zapewnienia objęcia urzędu i przydzielenia spraw wybranym przez Sejm sędziom TK spoczywa na Święczkowskim.
Markiewicz mówił również o złożonym przez prezydenta wniosku do TK w sprawie rozstrzygnięcia sporu kompetencyjnego między Sejmem a głową państwa dotyczącego ślubowania czwórki sędziów. - Nie jest tak, że orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka mówi: no chyba, że spór kompetencyjny będzie rozstrzygnięty tak czy siak. Na tym właśnie polega siła tego typu zabezpieczeń, że niezależnie od wszystkiego one mają być natychmiast wykonalne, są niezaskarżalne - tłumaczył.
Sędzia przyznał jednak, że nie wie, czy orzeczenie ETPC coś zmieni. - W każdym tygodniu będę starał się pójść i objąć urząd sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Będę to robił za każdym razem, aż wreszcie się to uda - zapowiedział.
Były prezes TK: będą kary
Wcześniej sprawę komentował w TVN24 były prezes TK Jerzy Stępień, który ocenił, że wydane przez europejski trybunał zabezpieczenie jest "jednoznaczne" i sędziowie powinni zostać dopuszczeni do pracy.
- Musimy pamiętać, że Europejska Konwencja Praw Człowieka, w oparciu o którą funkcjonuje Europejski Trybunał Praw Człowieka, to jest po prostu część naszego porządku konstytucyjnego - oznajmił. - To jest konwencja, którą żeśmy przyjęli w 1994 roku, wstępując do Rady Europy i nigdy nie było problemu z wykonywaniem orzeczeń Trybunału. Nawet w różnego rodzaju sprawach, w okresie rządów PiS-u - dodał.
Sędzia powiedział też, że jeśli Bogdan Święczkowski nie dostosuje się do wydanego zabezpieczenia, wtedy zostaną nałożone kary. Dopytywany, jaką mogą mieć postać, odparł, że decyzja ETPC jest jedynie zabezpieczeniem i w tej sprawie należy poczekać na wyrok Trybunału.
Zwrócił również uwagę, że nieprzestrzeganie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oznaczałoby nie tylko wypisanie się z porządku europejskiego związanego z Unią Europejską, ale także z czegoś bardziej podstawowego. Sędzia nazwał ten dokument "konstytucją dla Europy".
- Naruszenie tego aktu już woła o pomstę do nieba - powiedział sędzia Stępień.