Trwa śledztwo prokuratury w sprawie możliwego oszustwa na szkodę klientów giełdy kryptowalut Zondacrypto. Powodem wszczęcia dochodzenia są zawiadomienia pokrzywdzonych, a także doniesienia medialne na temat problemów związanych z wypłatą środków.
Sytuację wokół Zondacrypto komentował w "Faktach po Faktach" Rzecznik Praw Obywatelskich, prof. Marcin Wiącek. Podkreślił, że rynek kryptowalut jest rynkiem specyficznym. - To nie ma nic wspólnego z tradycyjnymi lokatami bankowymi, inwestowaniem w tradycyjne waluty czy z rachunkami oszczędnościowymi. To są instrumenty o bardzo wysokim ryzyku, niezwykle wysokim ryzyku, jeszcze wyższym niż akcje, którymi się gra na giełdzie - powiedział.
Podkreślił, że "póki co obrót tymi instrumentami nie jest nadzorowany przez państwo", a technologia, na której się opiera "to jest technologia, która zakłada anonimowość, która zakłada brak dostępu państwa do transakcji". - Jest duże prawdopodobieństwo, że tych środków, które zostały zainwestowane w giełdę Zondacrypto, po prostu nie da się odzyskać właśnie z tych przyczyn technologicznych - ocenił.
Pytania wokół Zondacrypto. "Nie ma człowieka, nie ma klucza"
W ubiegłym tygodniu prezes Zondacrypto Przemysław Kral ujawnił adres portfela z 4500 bitcoinami, by odeprzeć zarzuty o przywłaszczenie środków. Później przyznał jednak, że dostęp do niego ma zaginiony Sylwester Suszek. Prof. Więcek ocenił, że Suszek jest osobą kluczową dla odzyskania pieniędzy przez pokrzywdzonych. - Technologia, o jakiej rozmawiamy, technologia rejestrów rozproszonych, ona opiera się w gruncie rzeczy na tym, że posiadacz klucza jest jedyną osobą na całym świecie, która może mieć dostęp do tych środków, które tam są - powiedział.
Przeczytaj też: Sześciu prokuratorów odsuniętych od śledztw m.in. w sprawie "króla kryptowalut" >>>
Podkreślił, że "jeśli nie ma tego człowieka, nie ma klucza, to od strony technologicznej dostęp do tych środków może okazać się niemożliwy, a tym samym zadośćuczynienie tym roszczeniom również może okazać się niemożliwe"
Co mogą zrobić pokrzywdzeni?
Są jednak działania prawne, które mogą podjąć klienci. - To, co bym radził (...) to przede wszystkim gromadzić dowody. Ja wiem, że strona internetowa tej giełdy już, o ile mi wiadomo, nie działa. Natomiast trzeba gromadzić dowody przelewów i wszelkie informacje, które mogą się przydać w postępowaniu - radził Rzecznik Praw Obywatelskich.
Prof. Wiącek przestrzegał przed podejmowaniem działań z powództwa cywilnego. Odniósł się tym samym do ogłoszeń kancelarii prawnych, oferujących pomoc pokrzywdzonym. - Bardzo przestrzegam wszystkich przed pochopnym korzystaniem z kancelarii prawnych. Możliwość odzyskania tych środków na drodze powództwa cywilnego jest w tej chwili prawie że nieistniejąca. Jest to niezwykle trudne i bardzo mało prawdopodobne jest odzyskanie tych pieniędzy na drodze powództwa cywilnego - podkreślił.
Jest tak dlatego, że, jak mówił, "istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że to w pewnym momencie skończy się postępowaniem upadłościowym prowadzonym w Estonii", gdzie firma jest zarejestrowana. - I jeżeli dochodzi do wszczęcia postępowania upadłościowego, to wtedy zawieszane są wszelkie możliwe roszczenia cywilne dotyczące podmiotu będącego w upadłości - tłumaczył Wiącek.
"Należy zgłosić się do prokuratury lub na policję"
Dlatego, jak podkreślił, przede wszystkim, "należy zgłosić się do prokuratury lub na policję." - Ponieważ, jeżeli przyjdzie do postępowania karnego i to postępowanie karne będzie się rozwijać, za parę lat zapewne, to wówczas będzie można uzyskać status oskarżyciela posiłkowego, będzie można się domagać odszkodowania w postępowaniu karnym - powiedział rzecznik.
Jednak, jak dodał, "o ile będzie to odszkodowanie możliwe, jeżeli będzie masa majątkowa, z której to odszkodowanie będzie można wypłacić."