Trwa kolejna dobra walki z dwoma pożarami na północy Japonii. Pierwszy z nich wybuchł w środę na górzystym terenie, a drugi w okolicach miasta Otsuchi w prefekturze Iwate. Do tej pory łączny obszar zajęty ogniem wynosi około 730 hektarów. W wyniku żywiołu lokalne władze ogłosiły ewakuację jednej trzeciej populacji Otsuchi. Swoje domy opuściły co najmniej 3223 osoby.
"Straszne i przerażające"
Akcja gaśnicza przebiega w trudnych warunkach. Działania strażaków utrudniają pagórkowaty teren, sucha pogoda i silny wiatr. Wsparcia udzielają helikoptery z kilku prefektur oraz Japońskie Siły Samoobrony, które zrzucają wodę z helikopterów, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się ognia.
- Gasimy jeden, a potem ścigamy się, aby ugasić kolejny i kolejny - powiedział Masashi Kikuchi, który uczestniczy w gaszeniu pożaru jako ochotnik.
Ogień zniszczył co najmniej osiem budynków. Na ten moment nie ma informacji o ofiarach śmiertelnych. Wielu mieszkańców boi się, że ogień zabierze im dorobek całego życia.
- To straszne i przerażające. Jeśli nasz dom spłonie, nie będziemy mieli dokąd wracać - podkreśliła 76-letnia Taeko Kajiki, która była jedną z ewakuowanych.
Wśród strażaków rosną obawy, że walka z ogniem będzie się przeciągać. Według Japońskiej Agencji Meteorologicznej w nadchodzącym tygodniu w miejscach występowania pożarów nie przewiduje się opadów.
Wpływ zmiany klimatu
Klimatolodzy zaznaczają, że obecny kryzys na północy Japonii może być skutkiem globalnego ocieplenia. W Japonii pożary lasów zdarzają się stosunkowo rzadko w porównaniu z innymi częściami świata, jednak zmiany klimatyczne zwiększyły ich częstotliwość - wiosenne miesiące, poprzedzające porę deszczową, są gorące, suche i wietrzne.
Według oficjalnych danych, powierzchnia terenów objętych pożarem wokół Otsuchi ustępuje jedynie wielkiemu pożarowi lasu w Ofunato w 2025 roku, który strawił około 3370 hektarów oraz pożarowi w Kushiro w 1992 roku, który pochłonął 1030 hektarów.