- Stres i alkohol mogą razem silniej zmieniać mózg niż każdy z tych czynników osobno. W jaki sposób to sprawdzono?
- Badanie na zwierzętach wskazuje na zaburzenia w strukturze mózgu odpowiedzialnej m.in. za reakcję na stres. Dlaczego mózg, także człowieka, może mieć problem z "wyłączeniem alarmu"?
- Zmiany w mózgu utrzymywały się mimo długiej abstynencji. Czy samo odstawienie alkoholu wystarczy?
- Więcej artykułów o podobnej tematyce znajdziesz w zakładce "Zdrowie" w tvn24.pl.
Lampka wina po trudnym dniu, drink po stresującej rozmowie, alkohol jako szybki sposób na odcięcie emocji. Brzmi znajomo? Nowe badanie naukowców z University of Massachusetts Amherst (USA) pokazuje jednak, że taki schemat - zwłaszcza we wczesnej dorosłości i przy dużym nasileniu stresu - może mieć długofalowe konsekwencje dla mózgu.
Badanie opublikowano w marcu tego roku w czasopiśmie "Alcohol: Clinical and Experimental Research". Przeprowadzono je na myszach, dlatego wyników nie można wprost przenosić na ludzi. Autorzy podkreślają jednak, że część obwodów nerwowych odpowiedzialnych za stres, podejmowanie decyzji i elastyczne reagowanie działa u myszy podobnie jak u człowieka. To właśnie dlatego ten model pozwala zajrzeć głębiej w mechanizmy, których u ludzi nie da się badać w taki sposób.
Alkohol i stres razem mogą silniej zmieniać mózg
Naukowcy sprawdzali, co dzieje się z mózgiem, gdy we wczesnej dorosłości nakładają się na siebie dwa czynniki: przewlekły stres i intensywna ekspozycja na alkohol. Okazało się, że ich połączenie wywoływało znacznie większe zmiany niż każdy z tych czynników osobno.
Myszy, które były narażone jednocześnie na alkohol i stres, w wieku odpowiadającym średniemu wiekowi u ludzi gorzej radziły sobie z zadaniami wymagającymi elastyczności poznawczej. To zdolność zmiany strategii, dostosowania się do nowych reguł i podejmowania decyzji wtedy, gdy sytuacja przestaje wyglądać tak jak wcześniej.
W praktyce oznacza to problem nie tyle z samym uczeniem się, ile z "przestawieniem się" na nowy sposób działania. W badaniu zwierzęta miały trudność w teście labiryntu Barnesa, gdy wcześniej poznane zasady przestały obowiązywać. Popełniały więcej błędów i gorzej radziły sobie z odwróceniem wyuczonej strategii.
Picie alkoholu na stres może utrwalać błędne koło
Badacze zauważyli też, że myszy z historią jednoczesnej ekspozycji na alkohol i stres miały większą skłonność do picia w przyszłości. Co ważne, ten wzorzec utrzymywał się mimo okresu abstynencji. To istotne, bo uzależnienie od alkoholu nie polega wyłącznie na samym piciu. Dużą rolę odgrywa utrwalony związek między napięciem, stresem a sięganiem po alkohol. Jeśli mózg "uczy się", że alkohol jest odpowiedzią na przeciążenie, później sam stres może uruchamiać chęć picia.
Elena Vazey, profesorka biologii na University of Massachusetts Amherst i jedna z autorek badania, wyjaśniała w komunikacie uczelni, że jej zespół bada obwody nerwowe związane z podejmowaniem decyzji. Jak zaznaczyła, wiadomo, że alkohol może prowadzić do gorszych decyzji, ale naukowców interesowało to, jak picie we wczesnej dorosłości połączone ze stresem zmienia te obwody w dłuższej perspektywie.
Miejsce sinawe w mózgu. Co ma wspólnego ze stresem i alkoholem?
Aby wyjaśnić, skąd biorą się te zmiany, naukowcy przyjrzeli się miejscu sinawemu, czyli locus coeruleus. To niewielka struktura w pniu mózgu, ale jej znaczenie jest duże - bierze udział m.in. w reakcji na stres, regulacji pobudzenia, uwagi i podejmowania decyzji.
U zdrowych osobników miejsce sinawe aktywuje się w sytuacji stresowej, a potem powinno się wyciszyć. Można powiedzieć, że działa jak element układu alarmowego: ma zareagować wtedy, gdy jest potrzebny, ale po ustąpieniu zagrożenia powinien wrócić do trybu podstawowego. U myszy, które wcześniej były narażone jednocześnie na alkohol i stres, ten mechanizm działał gorzej. Badacze wykazali zaburzenia w komórkach miejsca sinawego, w tym zmniejszenie ekspresji genu związanego z hamowaniem aktywności tej struktury. Innymi słowy: mózg miał większy problem z "wyłączeniem alarmu".
W miejscu sinawym myszy naukowcy stwierdzili także podwyższony poziom stresu oksydacyjnego. To stan, w którym komórki są bardziej narażone na uszkodzenia spowodowane przez reaktywne formy tlenu. Stres oksydacyjny jest jedną ze ścieżek łączonych z uszkodzeniami komórek i procesami starzenia.
Autorzy zwracają uwagę, że obserwowane u zwierząt zmiany częściowo przypominały te, które opisuje się w zaburzeniach związanych z demencją. Nie oznacza to, że badanie dowodzi, iż picie w stresie "wywołuje demencję" u ludzi. Pokazuje jednak możliwy mechanizm, przez który przewlekły stres i intensywne picie mogą przyspieszać niekorzystne zmiany w mózgu.
Między innymi także o tym mówił w rozmowie z TVN24+ neurolog prof. Konrad Rejdak. - Alkohol dość dobrze przenika przez bariery. Naczynia krwionośne są podzielone na liczne gałązki, kapilary, co sprzyja temu procesowi. Ostatecznie będzie on rozkładany w wątrobie, ale jego szybkie dotarcie do mózgu sprawia, że efekt spożycia zaczyna być odczuwany błyskawicznie - tłumaczył lekarz.
Czy mózg regeneruje się po odstawieniu alkoholu?
Wyniki badania zwracają uwagę także na to, że zmiany w mózgu utrzymywały się mimo długiej abstynencji. U myszy odpowiadała ona okresowi, który u ludzi można porównać do wielu lat bez picia. Mimo to w mózgach zwierząt nadal widoczne były tylko niewielkie oznaki naprawy uszkodzeń.
To nie znaczy, że zaprzestanie picia nie ma sensu. Przeciwnie - pozostaje kluczowe. Autorzy badania podkreślają jednak, że w przypadku uzależnienia samo zatrzymanie picia może nie wystarczać. Leczenie powinno obejmować także długofalowe skutki działania alkoholu i stresu na mózg, w tym zaburzenia reakcji stresowej, impulsywność, trudności poznawcze i ryzyko nawrotu.
Dlaczego picie alkoholu na stres może być pułapką?
Picie "na stres" jest często społecznie akceptowane. Bywa przedstawiane jako nagroda, sposób na rozluźnienie albo niewinny rytuał po trudnym dniu. Problem zaczyna się wtedy, gdy alkohol staje się podstawową strategią regulowania napięcia. - Uzależnienie wiąże się z wyparciem innych czynników, właśnie na korzyść alkoholu. Staje się on potem substytutem wszelkich aktywności życia codziennego, bo daje znacznie większe efekty, niż te prozaiczne sprawy, takie jak radość z oglądania ciekawego filmu, czytania książki czy interakcje z otoczeniem - mówił w rozmowie z TVN24+ naurolog prof. Konrad Rejdak.
Z punktu widzenia mózgu nie jest to tylko chwilowe "wyłączenie". Jeśli stres i alkohol regularnie występują razem, układ nerwowy może utrwalać taki schemat. Z czasem stres przestaje być tylko powodem do picia - może stać się wyzwalaczem, który automatycznie uruchamia głód alkoholu i osłabia kontrolę nad zachowaniem.
Nowe badanie nie odpowiada na wszystkie pytania i wymaga potwierdzenia w badaniach nad ludźmi. Daje jednak ważną wskazówkę: w profilaktyce i leczeniu problemów alkoholowych nie wystarczy pytać, ile ktoś pije. Równie ważne jest pytanie, dlaczego pije - i czy alkohol stał się sposobem na radzenie sobie ze stresem.