"Epidemia nas wyprzedza". WHO alarmuje po 220 zgonach

wirus ebola shutterstock_1771923899
GIS o zagrożeniu ebolą
Źródło zdj. gł.: Monika Wisniewska/Shutterstock
Epidemia eboli w Demokratycznej Republice Konga i Ugandzie wyprzedza działania służb, a sytuacja może się pogorszyć, zanim zacznie się poprawiać - ostrzegł szef WHO. W obecnym ognisku odnotowano już 220 podejrzanych zgonów.

Tedros Adhanom Ghebreyesus, dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), mówił w poniedziałek podczas internetowego posiedzenia Unii Afrykańskiej poświęconego epidemii, że opóźnienie w wykrywaniu przypadków eboli sprawiło, iż zespoły reagujące na kryzys muszą teraz "nadrabiać stracony czas". - Pilnie zwiększamy skalę działań, ale w tej chwili epidemia nas wyprzedza - powiedział Tedros, cytowany przez agencję Reutera.

Szef WHO dodał, że sytuacja prawdopodobnie pogorszy się, zanim zacznie się poprawiać. Zapowiedział, że we wtorek uda się do Demokratycznej Republiki Konga, będącej epicentrum obecnego ogniska. Towarzyszyć ma mu Chikwe Ihekweazu, wysoki rangą przedstawiciel WHO odpowiedzialny za reagowanie na zagrożenia zdrowotne.

Rzadki szczep i brak szczepionki

Chodzi o epidemię wywołaną przez rzadki podtyp wirusa ebola bundibugyo. WHO ogłosiła ją stanem zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym. Jak pisaliśmy w tvn24.pl, w piątek organizacja podniosła ocenę ryzyka związanego z ogniskiem eboli bundibugyo w Demokratycznej Republice Konga do "bardzo wysokiego" na poziomie krajowym. Na poziomie regionalnym ryzyko oceniono jako wysokie, a globalnie jako niskie.

Tedros podkreślił, że kraje graniczące z DRK są narażone na wysokie ryzyko i powinny natychmiast podjąć działania. W poniedziałek sąsiednia Uganda poinformowała o dwóch kolejnych przypadkach eboli. Łączna liczba potwierdzonych zakażeń w tym kraju wzrosła do siedmiu.

Opanowanie szybko rozwijającego się ogniska utrudnia sytuacja bezpieczeństwa w kongijskich prowincjach Ituri i Kiwu Północne. To regiony niestabilne, dotknięte przemocą i działalnością grup zbrojnych. Dodatkowym problemem jest brak zatwierdzonych szczepionek przeciwko wirusowi bundibugyo.

Europa jest bezpieczna?

Ebola nie przenosi się drogą powietrzną - do zakażenia dochodzi przez bezpośredni kontakt z krwią, wydzielinami lub wydalinami osoby chorej albo zmarłej. Choroba może mieć ciężki przebieg i prowadzić do gorączki krwotocznej. Objawy mogą pojawić się od dwóch do 21 dni po zakażeniu.

Na rozwój sytuacji reagują także europejskie służby. Główny Inspektor Sanitarny dr Paweł Grzesiowski mówił w TVN24, że polskie służby są w stanie gotowości, choć ryzyko szerzenia się choroby na inne kontynenty pozostaje obecnie bardzo małe. Podkreślał, że w Europie nie ma rodzimych zachorowań na ebolę, a pacjenci trafiający do europejskich szpitali są transportowani z ogniska epidemii.

Źródło: PAP, Reuters, tvn24.pl
Czytaj także: