Epidemia depresji. Leki przyjmuje prawie dwa miliony Polaków

Przewlekła choroba somatyczna wpływa na zdrowie psychiczne na różne sposoby
Cicha epidemia depresji. Leki przyjmuje prawie dwa miliony Polaków
Źródło: TVN24
Według oficjalnych statystyk, na depresję w Polsce choruje ponad milion osób. Wielu pacjentów wciąż jednak pozostaje poza systemem ochrony zdrowia. Lekarze przypominają, że choroba nie zawsze objawia się smutkiem - często przybiera formę zaburzeń snu, bólu czy przewlekłego zmęczenia. Wczesne rozpoznanie i leczenie pozwala skutecznie pomóc większości chorych.

Jeśli doświadczasz problemów emocjonalnych i chciałbyś uzyskać poradę lub wsparcie, tutaj znajdziesz listę organizacji oferujących profesjonalną pomoc. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia zadzwoń na numer 997 lub 112.

Z danych Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że na depresję choruje w Polsce 1,285 miliona ludzi. Na całym świecie, jak szacuje Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), skala problemu może sięgać nawet 5,7 procent populacji dorosłych, a do końca tej dekady depresja stanie się najbardziej rozpowszechnionym problemem zdrowotnym.

"Mówimy o ogromnej skali"

Konsultant krajowy ds. psychiatrii prof. Piotr Gałecki mówił we "Wstajesz i wiesz" w TVN24, że rzeczywista liczba osób doświadczających zaburzeń depresyjnych może być wyższa, niż wskazują na to oficjalne statystyki.

- Kiedy mówimy o depresji w Polsce, mówimy o ogromnej skali, bo w badaniach populacyjnych widzimy, że około półtora miliona osób leczy się z powodu depresji, a w samym [publicznym - red.] systemie ochrony zdrowia w ubiegłym roku, według danych NFZ-u, było blisko 900 tysięcy pacjentów. Natomiast jeśli weźmiemy pod uwagę liczbę leków czy liczbę osób, które codziennie przyjmują lek przeciwdepresyjny w Polsce, to jest to blisko dwa miliony osób - powiedział prof. Piotr Gałecki.

Jak wskazuje NFZ, refundowane leki przeciwdepresyjne (stosowane w depresji, ale również innych zaburzeniach psychicznych) wykupiło w 2024 r. 1,9 mln osób i było to o 97 proc. więcej niż w 2013 r. Prof. Piotr Gałecki zwracał w rozmowie z TVN24 uwagę na to, że za każdą z liczb przytaczanych w statystykach stoi konkretny pacjent, którego problemów zwykle nie widać na pierwszy rzut oka.

- Często wcale nie wyglądają na chorych, bo chodzą do pracy, uśmiechają się, funkcjonują. Depresja to nie jest brak siły, tylko ta choroba właściwie tę siłę nam odbiera - powiedział lekarz.

Jak rozpoznać depresję?

WHO podaje, że zaburzenie depresyjne (znane również jako depresja) to powszechne zaburzenie psychiczne, obejmujące obniżony nastrój, a także długotrwały brak odczuwania przyjemności lub zainteresowania aktywnościami.

- Depresja jest jednostką chorobową, która może różnie się objawiać, w zależności od tego, w jakim jesteśmy wieku, a nawet w zależności od tego, czy jesteśmy mężczyzną, czy kobietą. Osiowe, czyli klasyczne objawy depresji, to smutek, przygnębienie, brak zdolności odczuwania przyjemności, stałe uczucie zmęczenia i pesymistyczna ocena rzeczywistości - mówił prof. Piotr Gałecki.

Jak dodał, te objawy są bardziej typowe w obrazie klinicznym depresji u kobiet. U mężczyzn natomiast na pierwszy plan wysuwa się zwykle irytacja, drażliwość, zachowania ryzykowne czy nawet nadużywanie substancji psychoaktywnych. Psychiatra zaznaczył jednak, że często mówi się też o maskach depresji, czyli nietypowych symptomach fizycznych lub behawioralnych, które przykrywają typowy dla tej choroby smutek i obniżony nastrój.

- Najczęściej taką maską są zaburzenia snu, dolegliwości bólowe lub różne czynnościowe objawy ze strony układu krążenia czy układu pokarmowego. Dopiero pacjent dopytany dokładnie przez lekarza mówi o smutku, pesymizmie, mówi o stałym lęku. Dlatego tak ważna jest pomoc specjalisty i to, żeby się do niego zgłosić. To nie musi oczywiście być od razu lekarz psychiatra, to może być lekarz rodzinny, to może być psycholog czy nawet rozmowa z pielęgniarką w trakcie podstawowego zabiegu może pomóc - wymieniał lekarz.

Jak objawia się depresja?
Jak objawia się depresja?

Tę chorobę można skutecznie leczyć

Lekarze podkreślają, że smutek czy wahania nastroju nie zawsze muszą oznaczać depresję. Jak czytamy na stronie internetowej resortu zdrowia, smutek jest normalnym odczuciem i wiąże się z reakcją na trudne sytuacje. O depresji mówi się wtedy, kiedy takie odczucia zaczynają dominować.

- Ten smutek, ten brak zdolności odczuwania przyjemności, stałe zmęczenie, połączone z obniżonym popędem seksualnym, z zaburzeniami snu, z pesymizmem i rezygnacją, czasami z myślami samobójczymi powinno dominować przez większość godzin każdego dnia w przeciągu dwóch tygodni. I powinno nam też zaburzać funkcjonowanie w ważnych sferach życia, zawodowej, rodzinnej czy towarzyskiej - wyjaśnił lekarz.

Psychiatrzy mówią, że leczenie depresji jest skuteczne w 70 proc. przypadków po wdrożeniu standardowej farmakoterapii. - Są to preparaty bezpieczne, oczywiście mają swoje ograniczenia jak każdy lek stosowany w medycynie, ale nie są to preparaty, które zmieniają osobowość czy uzależniają - podkreślił prof. Piotr Gałecki.

Depresja lekooporna może dotyczyć 30 procent pacjentów. To postać choroby, w której nie następuje poprawa pomimo stosowania co najmniej dwóch różnych leków przeciwdepresyjnych w odpowiedniej dawce przez wystarczający do oceny czas. W Polsce od 1 lipca 2023 roku w ramach programu lekowego dostępne jest refundowane leczenie również tej postaci choroby.

Czytaj także: