Jeśli doświadczasz problemów emocjonalnych i chciałbyś/chciałabyś uzyskać poradę lub wsparcie, tutaj znajdziesz listę organizacji oferujących profesjonalną pomoc. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia zadzwoń na numer 997 lub 112.
Moment, w którym w jego rodzinie pojawiła się depresja, Marcin Dybuk wspomina jedno z najtrudniejszych doświadczeń swojego życia.
- Dziadek, z którym mieszkałem, popełnił samobójstwo. Wtedy, prawie 30 lat temu, był to temat całkowicie tabu. Kiedy zorientowaliśmy się, że z dziadkiem dzieje się coś złego, zaprosiliśmy psychiatrę do domu. Lekarz zdiagnozował u niego depresję, przepisał leki i wyszedł. Niestety nie powiedział nam jednej bardzo ważnej rzeczy: że leki zaczną działać dopiero po dwóch tygodniach i że w tym czasie powinniśmy zwracać na dziadka szczególną uwagę. Któregoś dnia wyszedł wyrzucić śmieci i już nie wrócił. To było bardzo traumatyczne doświadczenie, które, mając dwadzieścia parę lat, odrzuciłem - opowiada Dybuk, autor wydanej niedawno książki "Chłopaki nie płaczą. Chłopaki z okien skaczą. Poradnik ratujący życie" .
Dramatyczne doświadczenie z młodości zapisało się w jego pamięci. Wtedy jeszcze nie wiedział, że po latach sam zmierzy się z podobnym kryzysem.
- Później sam doświadczyłem depresji i musiałem wycofać się z życia społecznego i zawodowego na kilka miesięcy. Kiedy wróciłem do życia, siedziałem ze znajomymi przy stole i ktoś mnie zapytał - "gdzie ty zniknąłeś?". Powiedziałem, że zachorowałem na depresję. Okazało się, że z czterech osób, które siedziały wtedy ze mną, dwie powiedziały, że też borykają się z kryzysem psychicznym, biorą leki. Tylko jedna osoba powiedziała, że nie ma z tym problemu. Żartowaliśmy wtedy, że pewnie nie została zdiagnozowana - wspomina Dybuk.
Argymir Iwicki, dziennikarz i pisarz, autor książki "Aż zaciśnie się pętla. Opowieści o męskiej depresji", która ma premierę 25 lutego, źródeł trudnych emocji również szuka w przeszłości. Jak mówi, rodzinne historie i przekazywane z pokolenia na pokolenie traumy mają ogromny wpływ na to, jak dziś dorastają i funkcjonują mężczyźni.
- W mojej rodzinie trzech kuzynów popełniło samobójstwo. W każdym z tych przypadków pojawiał się alkohol. Dwóch popełniło samobójstwo w klasyczny sposób, przez powieszenie. Trzeci z nich robił to, można powiedzieć, "na raty" - przez lata niszczył sobie wątrobę. Alkohol był dla nich "uspokajaczem", sposobem na odcięcie się od emocji. Pytanie tylko, jakie to były emocje. Myślę, że przede wszystkim takie, z którymi nie potrafili sobie poradzić, aż w końcu doprowadziły ich do odebrania sobie życia - opowiada Iwicki.