- To miała być debata o systemie zdrowia, tak pierwotnie o tym myślałam - powiedziała Joanna Kryńska, rozpoczynając środową debatę w TVN24+. Miało być o zdrowiu, które według Polaków jest najważniejsze, jednak kolejne oskarżenia pod adresem Szpitala Południowego - wysunięte w głośnym wywiadzie doktora Emila Jędrzejewskiego - zmieniły te plany.
Eksperci - Damian Patecki, anestezjolog, reprezentujący Naczelną Izbę Lekarską, Piotr Wójcik, dziennikarz działu zdrowie tvn24.pl, dr Małgorzata Gałązka-Sobotka z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia w Uczelni Łazarskiego i poseł KO Grzegorz Napieralski, zasiadający w sejmowej komisji zdrowia skupili się na patologii w ochronie zdrowia i przyczynach choroby systemu.
Odpowiedzialność i bezpieczeństwo
- Normalnie mówiąc o sytuacji, do której doszło w Szpitalu Południowym, to powinnam powiedzieć naszym widzom, że gdy słyszymy tak mocną informację dotyczącą tego, że mogli zginąć tam pacjenci ze względu na to, co robił personel, to informowalibyśmy o tym po kilku miesiącach, po weryfikacji śledczej dziennikarzy, po informacjach z prokuratury, po bardzo dokładnym sprawdzeniu - zauważyła gospodyni debaty "Jak uleczyć chorą ochronę zdrowia" i zapytała, czy to możliwe, że "ktoś w tej placówce wiedział o tym i nic z tym nie zrobił".
- Odpowiedzialność to jest chyba takie słowo, którego my bardzo oczekujemy jako pacjenci, ale tez my jako osoby zajmujące się organizacją i funkcjonowaniem systemu ochrony zdrowia. Ta odpowiedzialność musi się manifestować w słowie, w czynie, w decyzjach i regulacjach. Myślę, że tutaj jest bardzo dużo słów, pewnie sporo czynów czy zasadnych czy niezasadnych. Powinny to jednak rozstrzygać instytucje kontrolne, które powołane są do tego, aby stać na straży bezpieczeństwa pacjentów - stwierdziła doktor Małgorzata Gałązka-Sobotka. Jak zauważyła, to bezpieczeństwo "może być również zachwiane przez takie informacje", a łatwo postawione oskarżenie może postawić miliony pacjentów w stan zaniepokojenia i lęku.
- Prawdą jest, że medycyna jest nacechowana ryzykiem wystąpienia zdarzenia niepożądanego. Od wielu, wielu lat zabiegaliśmy o to, aby stworzyć ugruntowany w prawie system monitorowania zdarzeń niepożądanych. Szacuje się, że nawet siedem procent zdarzeń, które zachodzą codziennie w placówkach medycznych może mieć charakter takiego zdarzenia, które teoretycznie nie powinno się zdarzyć, ale się zdarzyło, nie dlatego, że ktoś chciał, by zaistniało, tylko jest po prostu pewną konsekwencją naturalnego prowadzenia tej działalności w warunkach bardzo często wysokiego ryzyka - mówiła ekspertka.
Jej zdaniem wobec rzucanych oskarżeń przede wszystkim powinno się powstrzymać emocje i pozwolić odpowiednim służbom wyjaśnić sprawę. Jak mówiła, cała ta sytuacja ostatnich tygodni może zagrażać bezpieczeństwu i podważać zaufanie do personelu medycznego. Ekspertka zachęcała również, by nie myśleć o tym, co niedobrego dzieje się w ochronie zdrowia, a zacząć rozmawiać o tym, co może być fundamentem tego, aby każdy Polak korzystający z publicznej ochrony zdrowia czuł się po prostu bezpiecznie. Przestrzegała też przed "stygmatyzacją pewnej grupy" i polaryzacją, którą "jesteśmy karmieni w każdym punkcie debaty publicznej"
Oskarżenia podkopują zaufanie do lekarzy
- Myślę podobnie. Przede wszystkim chciałbym zaapelować o spokój i mam nadzieję, że prokuratura wyjaśni tę sprawę. Póki co jestem bardzo mocno skonsternowany, podobnie jak my wszyscy - zauważył Damian Patecki, anestezjolog. Jak stwierdził, jego doświadczenie w ochronie zdrowia wiąże z zaopiekowanymi pacjentami i młodymi lekarzami, którzy są nadzorowani. - Zdanie środowiska lekarskiego jest takie, że my chcielibyśmy jak najszybciej wyjaśnić tę sprawę, ponieważ ona bardzo mocno bije we wszystkich uczciwych lekarzy i w relację lekarz-pacjent - mówił. Zapewnił, że oddziały medycyny ratunkowej, gdzie pracował i gdzie pracują jego przyjaciele, "to są dobrze zorganizowane oddziały, gdzie jest bardzo dużo ciężkiej pracy dzień i noc". Zaapelował też o odwagę przy zgłaszaniu nieprawidłowości.
- Nie lekceważę tego, co powiedział ten człowiek. Natomiast jakiś czas temu przyjęliśmy ustawę o sygnalistach i jeśli działyby się rzeczy, o których on mówi, to miał absolutnie prawną drogę, by o tym zawiadomić odpowiednie służby i żadna krzywda by mu się nie stała. Ale nie zrobił tego - stwierdził z kolei Grzegorz Napieralski, odnosząc się do oskarżeń doktora Emila Jędrzejewskiego.
- Jeśli jest coś złego, trzeba to wyjaśnić - stwierdził, dodając, że trzeba posługiwać się faktami, tym bardziej, gdy dotykamy tak wrażliwej sfery, jak życie i zdrowie. - Byłbym daleki dzisiaj od rzucania oskarżeń, oszczerstw w stronę lekarzy i pielęgniarek - powiedział, dodając, że "ludzie za chwilę przestaną chodzić do lekarzy, bo się będą bać".
- Bardzo brakuje kogokolwiek z Ministerstwa Zdrowia – zauważyła Joanna Kryńska. - Nie mam poczucia milczącego MZ – odparł Napieralski, tłumacząc, że powaga sprawy wymagała, by stery przejął premier i to on wymagał konkretnych działań od prezydenta miasta. Jak zauważył, w konsekwencji lekarz został zwolniony, musiał oddać pieniądze, a rada nadzorcza i zarząd już poniosły konsekwencje.
Objaw choroby systemu
- Tak jak przedmówcy powiem, że to powinno być przede wszystkim dogłębnie zbadane przez dedykowane do tego odpowiednie służby - zgodził się Piotr Wójcik, dziennikarz działu zdrowie TVN24+. - Cała ta sytuacja, to jak ją widzimy teraz, jak jest przedstawiona, jak jest omówiona, ogromnie podkopuje zaufanie ludzi do lekarzy, ale też myślę, że czasem lekarzy między sobą. To nas bardzo antagonizuje. Żyjemy w przeświadczeniu o wzajemnej nieufności - zauważył. Odniósł się również do zarobków lekarzy, które budzą ostatnio tyle emocji.
- Mówimy o czymś, co jest objawem, nie chorobą samą w sobie. To jest objaw chorego systemu, jeden z wielu objawów. Bo my o kominach płacowych mówimy już od dawna - podkreślił.
Zwrócił również uwagę, że w tej chwili brakuje 16 miliardów, by zamknąć rok w ochronie zdrowia. Jak i kiedy resort zdrowia zamierza je zapewnić? Dziennikarz pytał o to w NFZ, MZ, uzyskując odpowiedź, że "jest za wcześnie, by o tym mówić". - To kiedy będzie ten dobry moment? To kolejny objaw tego, że system się wyczerpał, system oparty teoretycznie na składce zdrowotnej - mówił. Wskazał również, że NFZ został dociążony kosztami realizacji ustawy podwyżkowej, w związku z tym 1/3 budżetu tej instytucji jest przeznaczona na wynagrodzenia medyków.
- Zróbmy reset i usiądźmy do poważnej dyskusji o przyszłości systemu ochrony zdrowia, bo te reguły, które teraz funkcjonują, tego modelu finansowania, tego modelu funkcjonowanie płatnika publicznego, tego modelu odpowiedzialności zarówno obywateli jak i personelu medycznego, kontynuować nie możemy, bo on się zużył - przekonywała dr Małgorzata Gałązka-Sobotka. Zauważyła również, że w Polsce wciąż kod zamieszkania może rozstrzygać o szansach na zdrowie i życie. Eksperci zwrócili uwagę na potrzebę konsolidacji szpitali i dopasowania usług medycznych do potrzeb pacjentów.
Szpitale są dla pacjentów, dyskusja jest dla pacjentów - podsumowała debatę Joanna Kryńska.