- O tym, jak zapobiegać chorobom kręgosłupa i od czego zacząć - debatowali eksperci podczas spotkania w Sejmie.
- Lekarzy szczególnie niepokoi nasilenie problemów bólowych u dzieci. To prawdziwa epidemia, twierdzą.
- Co się dzieje w sytuacji, w której mięśnie "nie nadążają" za rosnącymi kośćmi? Czym się różni "prawdziwa skolioza" od wad postawy?
- Jaką rolę w profilaktyce może odgrywać szkoła? Eksperci podsuwają pomysły i rozwiązania.
- Więcej artykułów o podobnej tematyce znajdziesz w zakładce "Zdrowie" w tvn24.pl.
Schorzenia kręgosłupa, pokłosie siedzącego trybu życia, są jednymi z najczęstszych chorób cywilizacyjnych. Zdaniem ekspertów nie da się ich wyeliminować, ale można nauczyć się z nimi żyć w sposób bardziej świadomy i bezpieczny dla zdrowia.
- To właśnie one w największym stopniu wpływają na jakość życia - zarówno osób młodych, jak i starszych - mówił prof. Robert Gasik, ortopeda, podczas poniedziałkowego spotkania w Sejmie poświęconego ustanowieniu roku 2026 Rokiem Profilaktyki Zdrowotnej. Lekarze, przedstawiciele ministerstw i NFZ apelowali o zmianę podejścia - z leczenia na profilaktykę - zgodnie z hasłem wydarzenia: "Wyprzedź chorobę!".
Ból kręgosłupa to znak naszych czasów
Profesor Gasik wskazał, że dolegliwości bólowe pleców mogą dotyczyć nawet 50 proc. dzieci i młodzieży, z czego największa grupa - ok. 15 proc. - uskarża się na ból o umiarkowanym nasileniu, powtarzający się w ciągu roku szkolnego. U osób dorosłych, jak przypomniał, problem jest jeszcze bardziej powszechny.
- Mamy w tej chwili epidemię problemów z kręgosłupem nie tylko u dorosłych, ale co ciekawe również u dzieci - mówił już rok temu w programie "Wstajesz i weekend" w TVN24 lekarz Łukasz Antolak, specjalista ortopedii i traumatologii kręgosłupa. Sugerował wtedy, że problemy z kręgosłupem wśród dzieci można podzielić na dwie grupy. - Z jednej strony mówimy o nieprawidłowej pozycji, przebywaniu przez długi czas przed komputerem, nabywaniu wad postawy. Z drugiej mamy niemałą grupę osób, które zgłaszają się z dolegliwościami bólowymi, co może wiązać się z nieprawidłowym ruchem, z jego nadmiarem. Zdarza się, że dochodzi do złamania zmęczeniowego kręgu - tłumaczył Antolak.
Jak wyjaśniał u osób dorastających może dochodzić do sytuacji, w której mięśnie "nie nadążają" za rosnącymi kośćmi. Efektem tego mogą być złamania zmęczeniowego kręgu kręgosłupa, głównie w dolnej części lędźwiowej. - Jest to związane z powtarzanymi nieprawidłowymi ruchami, czasami z urazem, który może dotyczyć zarówno tych, którzy uprawiają sport w sposób, nazwijmy to, profesjonalny, jak również takich, które od czasu do czasu wyskoczą pojeździć na rowerze czy na deskorolce - wyjaśnił lekarz. Powiedział, że według doniesień naukowych problem dotyczy 5-10 procent dorastających.
Wskazał też, że tak zwana "prawdziwa skolioza", choroba strukturalna, która wiąże się z trójpłaszczyznowym zniekształceniem kręgosłupa, dotyczy 2-3 procent populacji. - Natomiast jeżeli chodzi o wady postawy, które mają mniejszy zakres, ale też są bardzo istotne dla naszego funkcjonowania, to odsetek jest już znacznie wyższy - zauważył ekspert.
"Robimy zbyt mało"
- Mówi się, że jeżeli zapytamy dorosłego, czy odczuwa dolegliwości kręgosłupa, to 80 proc. odpowie - tak. Co piąty z nich powie, że ten ból towarzyszy mu ciągle, przez cały czas - wskazywał podczas poniedziałkowego spotkania prof. Gasik. Zdaniem eksperta, ok. 20 proc. dorosłych doświadcza bólu przewlekłego, który istotnie zaburza codzienne funkcjonowanie, a 5 proc. pacjentów nie jest w stanie wrócić do pełnej aktywności zawodowej. Ortopeda apelował, by zamiast skupiać się wyłącznie na leczeniu, inwestować w kształtowanie postawy prozdrowotnej i działania profilaktyczne.
- Wciąż robimy zbyt mało, by realnie rozwiązać ten problem. Wiem, że indywidualne podejście do leczenia jest najdroższe, ale jednocześnie to jedyna skuteczna droga, jeśli naprawdę chcemy przerwać błędne koło bólu i niewłaściwej terapii - podkreślił podczas spotkania w Sejmie prof. Gasik.
Nowa rola nauczycieli wuefu?
Katarzyna Piekarska, posłanka KO i inicjatorka spotkania, podkreśliła znaczenie edukacji prozdrowotnej, która buduje świadomość i promuje zdrowy styl życia wśród dzieci i młodzieży. Jej zdaniem, że szkoła może odegrać w tym procesie kluczową rolę, a największy potencjał mają nauczyciele wychowania fizycznego, którzy są najbliżej uczniów i mogą najwcześniej zauważyć pierwsze objawy przeciążeń.
- Naturalną grupą, do której warto skierować działania edukacyjne, są nauczyciele wychowania fizycznego. To oni mogliby prowadzić zajęcia uczące prawidłowych nawyków ruchowych lub współpracować z ekspertami w ramach specjalnych programów prozdrowotnych - uważa posłanka.
Profesor Gasik przypomniał o istnieniu inicjatywy "Szkół promujących zdrowie", która we współpracy z rodzicami uczniów i społecznością lokalną wspiera m.in. rozwój kompetencji uczniów i pracowników w zakresie dbałości o zdrowie przez całe życie. i zachęcił do jej rozszerzania w ramach Roku Profilaktyki Zdrowotnej.
- Szkoły promujące zdrowie - to gotowe środowisko, do którego możemy zaprosić więcej partnerów i wzmocnić edukację prozdrowotną - mówił prof. Gasik.
Cywilizacja w ruchu… coraz mniejszym
Rozwój cywilizacyjny wymusza na nas coraz większy bezruch, zauważył ortopeda. - Kiedyś, żeby gdziekolwiek dojść, trzeba było się ruszyć. Dziś komunikacja, praca i rozrywka są oparte na siedzeniu, w samochodzie, przy komputerze czy przed ekranem - dodał lekarz - dodał. Ekspert zaznacza, że postępu technologicznego nie da się zatrzymać, jednak można minimalizować jego konsekwencje zdrowotne.
- Musimy zacząć uczyć zdrowego ruchu, zarówno najmłodszych, jak i dorosłych oraz pracowników ochrony zdrowia. To wiedza, która powinna stać się elementem codziennego życia, jak mycie zębów. Nie ma jednego zestawu ćwiczeń dla wszystkich. To, co pomoże jednemu pacjentowi, może zaszkodzić drugiemu - tłumaczył prof. Gasik.
Jak podpowiadał, warto zacząć od drobnych, ale istotnych zmian w szkole czy miejscu pracy. Tu kluczowe są meble i organizacja przestrzeni tak, by były odpowiadały na potrzeby ciała - zarówno dzieci, jak i dorosłych. - Biurko i krzesło dla dziecka muszą być dopasowane do jego wzrostu i budowy ciała. Uczeń, który siedzi w złej pozycji, naraża się na trwałe wady postawy. To samo dotyczy dorosłych w biurach - mówił ortopeda. Zdaniem prof. Gasika, ergonomia w pracy i nauce nie jest luksusem ani udogodnieniem - to konieczność i inwestycja w zdrowie społeczeństwa.
Jak zmniejszyć ból?
Poza ergonomią pomocne mogą być choćby codzienne spacery. Jak pisaliśmy niedawno w tvn24.pl, osoby, które dużo chodzą, odczuwają mniejszy ból pleców niż osoby, które chodzą mało - przy czym najważniejszy jest czas i dystans chodzenia, a nie intensywność wysiłku. Do takich wniosków doszli badacze z Norwegian University of Science and Technology (NTNU). Wykazali związek między chodzeniem a ryzykiem wystąpienia przewlekłych dolegliwości dolnego odcinka kręgosłupa, a wnioskami podzielili się na łamach pisma "JAMA Network Open".
- Osoby, które chodzą ponad 100 minut dziennie, mają o 23 proc. niższe ryzyko wystąpienia dolegliwości dolnego odcinka kręgosłupa niż osoby, które chodzą 78 minut lub krócej - stwierdziła Rayane Haddadj, doktorantka na NTNU. - Intensywność również wpływa na ryzyko wystąpienia długotrwałych problemów z plecami, ale nie tak znacząco jak codzienny czas chodzenia. Wyniki badań Norwegów mogą mieć istotne znaczenie w zapobieganiu przewlekłym problemom z plecami. Do tej pory przeprowadzono niewiele analiz i obserwacji dotyczących zapobiegania tego typu problemom ze strony układu mięśniowo-szkieletowego. - Wyniki podkreślają wagę znalezienia czasu na aktywność fizyczną - aby zapobiegać zarówno przewlekłym problemom z plecami, jak i wielu innym chorobom. Z czasem może to przynieść znaczne oszczędności dla społeczeństwa - powiedział prof. Paul Jarle Mork, z Wydziału Zdrowia Publicznego i Pielęgniarstwa NTNU.
Autorka/Autor: Anna Bielecka/ap
Źródło: tvn24.pl