Taksówka stała na skrzyżowaniu. "Kierowca był półprzytomny"

Kierowca taksówki potrzebował pomocy
Świadkowie wypadków częściej mają opory przed udzielaniem pierwszej pomocy kobietom. Dlaczego?
Źródło: Małgorzata Mielcarek/Fakty TVN
Taksówkarz zasłabł w trakcie kursu, na samym środku placu Szembeka. Zareagowały pasażerki, które wezwały karetkę. Z pomocą ruszyli też strażnicy miejscy.

W poniedziałek około godziny 11.20 strażnicy miejscy, patrolujący okolice placu Szembeka, napotkali na niespodziewany zator. Dotarła do nich informacja, że na przejściu dla pieszych, u zbiegu ulic stoi taksówka, a kierowca prawdopodobnie zasłabł.

Strażnicy ruszyli z pomocą. Rzut oka wystarczył, by stwierdzić, że z mężczyzną za kierownicą dzieje się coś złego.

Miał atak epilepsji

- Kierowca był półprzytomny. Nie było z nim kontaktu. Przewoził dwie kobiety, które już wzywały karetkę - opisał, cytowany przez straż miejską, funkcjonariusz biorący udział w interwencji. – To ruchliwe miejsce, dlatego podzieliliśmy się zadaniami: jeden udzielał pomocy, drugi zajął się bezpieczeństwem na drodze - dodał.

Okazało się, że ponad 60-letni kierowca miał atak epilepsji. Udzielający pomocy strażnik zabezpieczył głowę mężczyzny, by nie uszkodził jej o twarde elementy pojazdu i monitorował czynności życiowe taksówkarza.

Zabrało go pogotowie

Po kilku minutach ze wsparciem dotarła policja, a zaraz po niej pogotowie, które zabrało mężczyznę do szpitala. Usunięciem taksówki zajęli się policjanci. Po kilkudziesięciu minutach służby zakończyły interwencję.

Opracowała Magdalena Gruszczyńska

Czytaj także: