Sąd sprawdzi czy duchowny miał więcej dzieci. Zamieści ogłoszenia w prasie

Sąd sprawdzi czy ksiądz nie miał więcej dzieci
Sąd sprawdzi czy ksiądz nie miał więcej dzieci
Źródło: Shutterstock

Wrocławski sąd ma zamieścić w prasie ogłoszenie z apelem o kontakt ewentualnych spadkobierców zmarłego w 2012 roku ks. Waldemara Irka. Wnioskowała o to siostrzenica duchownego, która przed wymiarem sprawiedliwości walczy o spadek z matką jego syna.

O majątek po zmarłym duchownym walczy w sądzie matka syna księdza Irka i jego siostrzenica. Pełnomocnik tej drugiej złożył wniosek o to, by sąd sprawdził, czy ksiądz nie posiadał innych dzieci, które mogłyby być ewentualnymi spadkobiercami.

W jaki sposób? W prasie ma ukazać się ogłoszenie apelujące do kontaktu dzieci duchownego. Wygląda na to, że sąd pozytywnie rozpatrzył wniosek. - Na razie sąd zwrócił się do wnioskodawcy o zapłacenie zaliczki na umieszczenie ogłoszeń w prasie - informuje biuro prasowe sądu okręgowego we Wrocławiu. Co więcej, wymiar sprawiedliwości chce też sprawdzić w systemie PESEL, czy ks. Irek nie ma więcej krewnych, którzy mogliby po nim dziedziczyć majątek sięgający, według matki małego Kuby, niemal 2 mln złotych.

"Częsta praktyka"

Taka forma poszukiwania spadkobierców nie dziwi znawców prawa. - Ogłoszenia w prasie w takich przypadkach są często praktykowane. Stosuje się je, gdy istnieją przesłanki do tego, by sądzić, że istnieją inni ewentualni spadkobiercy - wyjaśnia mecenas Krzysztof Budnik.

I dodaje, że takie metody mają przyspieszyć postępowanie spadkowe i ostatecznie zamknąć krąg zainteresowanych pozyskaniem pozostałego po zmarłym majątku. - W takim apelu zazwyczaj umieszcza się dane mówiące kim był zmarły, jaki był jego status i ostatnie miejsce zamieszkania. W tym przypadku powinna też się się znaleźć informacja, że był księdzem - mówi Budnik.

Zbierał dla dziecka, ale zapisał Kościołowi?

Proces o podział majątku po zmarłym w 2012 roku księdzu Waldemarze Irku rozpoczął się po tym, gdy okazało się, że duchowny był ojcem 5-letniego dziś Kubusia. - Waldemar mówił, że zbiera antyki, żeby Kubuś mógł to kiedyś spieniężyć. Mówił też, że założył konto, na które odkładał dziecku pieniądze. Tłumaczył, że pieniądze są w życiu ważne i że skoro Kuba nie dostaje tożsamości, dostanie chociaż fundusze - mówiła w 2013 roku Wiesława Dargiewicz, matka chłopca.

Według lokalnych mediów duchowny swój testament sporządził w 1997 roku. Uzupełnił go 7 lat później. Według słów zawartych w ostatniej woli duchownego "wszystko co po nim zostało" to własność kościoła. Jego majątek miał trafić do klasztorów i kościoła diecezjalnego. Nie wiadomo jednak, czy sąd uzna ważność tego dokumentu, bo nie określono w nim o jakie dokładnie klasztory chodzi.

Opiekun akademicki i teolog

Ks. Waldemar Irek był rektorem Papieskiego Wydziału Teologicznego, znanym teologiem i opiekunem środowiska akademickiego. CZYTAJ WIĘCEJPierwsze głosy o tym, że miał dziecko ze swoją znajomą, pojawiły się w połowie 2013 roku. Wtedy też matka Kubusia zapowiadała walkę o majątek ks. Irka.

Autor: tam / Źródło: TVN24 Wrocław

Czytaj także: