W czwartek funkcjonariusze patrolu drogowego w mieście Winter Haven na Florydzie zatrzymali pickupa holującego przyczepę. Przyczyną kontroli była niedziałająca lampa sygnalizacyjna przyczepy.
Podczas kontroli okazało się, że kierowca miał zawieszone prawo jazdy, które zostało wydane w graniczącym z Florydą stanie Georgia. Funkcjonariuszy zaniepokoiły również tłumaczenia mężczyzny, dlaczego przyjechał na Florydę. Kierowca powiedział, że jechał do Miami po kokosy, następnie do hrabstwa Polk - gdzie znajduje się Winter Haven - po ryby, a potem zamierzał wrócić do Karoliny Północnej.
Znaleźli w przyczepie 13 żywych legwanów
Funkcjonariusze patrolu drogowego nie uwierzyli w tłumaczenia mężczyzny, uznając, że wspomniane przez niego rzeczy można bez problemu kupić w Karolinie Północnej. Poprosili o pomoc biuro szeryfa hrabstwa Polk, a policjanci przybyli na miejsce ze specjalnie przeszkolonym psem.
W przyczepie auta znajdowało się 13 legwanów. Jak przekazał patrol stanowy, zwierzęta miały łapy związane opaskami zaciskowymi. Ponadto policja odnalazła w przyczepie pięć zamrażarek z tilapiami, słodkowodnymi rybami naturalnie występującymi w Afryce i Lewancie.
Niehumanitarne traktowanie
W związku z odkryciem zaskakującego ładunku patrol drogowy skontaktował się z Komisją do spraw Ochrony Ryb i Dzikiej Przyrody Florydy (FWC) oraz z Departamentem Rolnictwa. Legwany trafiły do lokalnego schroniska dla zwierząt, podczas gdy FWC wszczęła dochodzenie w sprawie nielegalnego przewożenia dzikiej fauny.
Jak można przeczytać na stronie FWC, legwany uznawane są na Florydzie za gatunek inwazyjny. Zwierzęta te powinny być przewożone w pojemnikach zapewniających im możliwość swobodnego oddychania. Co więcej, nie można posiadać żywych legwanów bez zezwolenia wydanego przez FWC.