Sezon letni nabiera tempa, a wraz z nim do części miejscowości nadmorskich wraca dobrze znany problem - turystki spacerujące po miastach w bikini, czy turyści w samych kąpielówkach. W Sopocie od lat prowadzone są działania mające ograniczać to zjawisko. Od 2016 roku trwa kampania "Stop golasom na ulicach", której celem jest przypominanie, że strój kąpielowy powinien być noszony wyłącznie na plaży. W mieście pojawiają się plakaty informacyjne, a część lokali gastronomicznych włącza się w akcję, zwracając uwagę klientom. Jak podkreślają urzędnicy, działania mają charakter edukacyjny i przynoszą częściowe efekty, choć problem nie znika całkowicie..
Interweniować może wprawdzie straż miejska, ale w praktyce ma ona ograniczone możliwości działania. Jak wskazują władze Sopotu, samo poruszanie się w stroju kąpielowym nie jest wprost zakazane przepisami, a działania mogą być podejmowane dopiero po uznaniu zachowania za wykroczenie.
- Są to wykroczenia kwalifikowane jako wybryki nieobyczajne, czyli wykroczenia skutkowe z artykułu 140 kodeksu wykroczeń. Artykuł mówi o tym, że ten, kto publicznie dopuszcza się nieobyczajnego wybryku, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności, grzywny do 1500 złotych albo karze nagany - wyjaśniła rzeczniczka prasowa Urzędu Miasta w Sopocie Izabela Heidrich.
Dodała, że reakcja służb ma charakter uznaniowy. Zależy od zgłoszenia osób postronnych oraz tego, czy zachowanie wywołuje oburzenie lub dyskomfort. Jak podkreślają władze Sopotu, dotąd nie odnotowano żadnego takiego zgłoszenia. Podobnie ocenia to policja, wskazując, że nie ma przepisu wprost zakazującego poruszania się w stroju kąpielowym czy bez koszulki.
- To kwestia kultury i dobrego smaku - zaznaczył podinsp. Andrzej Fijołek z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. Dodał, że ewentualne interwencje zależą od miejsca i okoliczności, a sam strój nie przesądza o wykroczeniu.
- Czym innym będzie sytuacja, gdy w okolicach plaży ktoś wraca znad morza do zaparkowanego w pobliżu samochodu, a czym innym, gdy chodzi bez koszulki z dala od plaży - podkreślił, dodając, że w tym roku lubelska policja nie otrzymała takich zgłoszeń.
Nie wszędzie ten problem jest
O problem roznegliżowanych turystów zapytaliśmy również rzecznika Urzędu Miasta Kołobrzeg. Jak przyznał, zjawisko zna głównie z medialnych doniesień dotyczących innych nadmorskich miejscowości.
- Sopot, w porównaniu do Kołobrzegu, ma zupełnie inny układ ulic i inne połączenie z plażą. Nasza strefa uzdrowiskowa jest oddzielona od centrum miasta torami. To powoduje, że turyści, którzy wychodzą z plaży, trafiają prosto do swoich ośrodków i hoteli. Sytuacje, by ktoś przychodził do centrum w negliżu, po prostu się u nas nie zdarzają - wyjaśnił nam Michał Kujaczyński.
W podobnym tonie przed dwoma laty wypowiadała się rzeczniczka gdyńskiego magistratu. "Gdynia różni się od innych nadmorskich miejscowości - nie jest postrzegana jako typowo plażowe czy imprezowe miasto, raczej kojarzy się z rekreacją, zwiedzaniem, kulturą. Prawdopodobnie znaczenie ma też fakt, że plaża Śródmieście, ta najbardziej znana wśród turystów, znajduje się w centrum miasta, co niejako obliguje do zachowania odpowiedniego ubioru" - podkreślała w rozmowie z serwisem PortalSamorzadowy.pl.
Problem roznegliżowanych turystów w Śródmieściu Gdańska też praktycznie też nie występuje. - Dzieje się tak zapewne dlatego, że ta część Gdańska, w przeciwieństwie do centrum Sopotu, jest w znacznej odległości od którejkolwiek z gdańskich plaż lub terenów typowo rekreacyjnych - wyjaśnił w 2024 roku Jędrzej Sieliwończyk z Biura Prezydenta Gdańska.