Tupolew

Tupolew

Komisja prawna Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy poparła na poniedziałkowym posiedzeniu w Strasburgu projekt rezolucji w sprawie katastrofy smoleńskiej, w którym znalazło się żądanie zwrotu Polsce przez Rosję wraku samolotu Tu-154M. Dokument wskazuje, że ciągłe odmowy Moskwy są nadużyciem prawa.

Wyślemy do Rosjan notę z pytaniem, jakie czynności śledcze musieli wykonać w ostatnim roku, które kazały im zatrzymać wrak Tu-154M. Jeśli nie otrzymamy pozytywnej odpowiedzi, złożymy skargę do Hagi o zagrabienie polskiego mienia - powiedział we wtorek szef MSZ Witold Waszczykowski.

Urządzenia użyte przez biegłych w Smoleńsku pokazały na ekranach napisy sygnalizujące obecność związków chemicznych mogących stanowić materiały wysokoenergetyczne - pisze w wydanym oświadczeniu Wojskowa Prokuratura Okręgowa. Zaznacza jednak, że pojawienie się takich napisów nie jest jednoznaczne ze stwierdzeniem, że taki materiał wybuchowy znajdował się na badanej części wraku.

Podczas środowego posiedzenia zespołu parlamentarnego ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej mec. Piotr Pszczółkowski stwierdził, że Centralne Laboratorium Kryminalistyczne "od grudnia nie rozpoczęło do tej pory badań", które mają dać jednoznaczną odpowiedź, czy na wraku Tu-154 wykryto ślady materiałów wybuchowych. Reakcja prokuratury pojawiła się po kilkudziesięciu minutach: "Proces badawczy trwa".

Rok temu zamach na polskiego prezydenta pod Smoleńskiem dopuszczał co piąty Polak. Dziś co trzeci. Pojawiają się też kolejne wątpliwości dotyczące tego, co na wraku tupolewa znaleźli polscy eksperci. Jeszcze tylko „cząsteczki TNT”, czy już „ślady trotylu”? Odpowiedzi na to pytanie ciągle nie ma. Podobnie jak na wiele innych, dotyczących katastrofy smoleńskiej i efektów prac prokuratorów.

Paweł Artymowicz, fizyk z Uniwersytetu w Toronto, twierdzi, że obalił tezy dotyczące zamachu w Smoleńsku na prezydenckiego tupolewa. Przebadał zapisy z kokpitu tuż przed katastrofą, przeanalizował raporty komisji Millera i MAK-u i na podstawie opisu terenu wokół lotniska stworzył ścieżkę lotu w jego ostatniej fazie. Twierdzi, że jest poprawna, a w Smoleńsku miał miejsce wypadek.

Nie braliśmy w Rosji udziału w jakichkolwiek badaniach pod kątem wykrycia materiałów wybuchowych - informuje Naczelna Prokuratura Wojskowa. To reakcja na komunikat rosyjskiego Komitetu Śledczego. Jego rzecznik Władimir Markin poinformował w czwartek przed południem, że przeprowadzona wspólnie przez specjalistów z Rosji i Polski nowa ekspertyza szczątków polskiego Tu-154M nie wykazała na nich śladów wybuchu.

Bez udziału członków komisji Jerzego Millera eksperci związani z parlamentarnym zespołem ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej przekonywali po raz kolejny, że w prezydenckim samolocie doszło do dwóch wybuchów. Swoje tezy konfrontowali nie z ekspertami byłej komisji rządowej, ale z fragmentami jej raportu. Jeden z jego autorów Maciej Lasek zapowiedział już wcześniej, że chętnie spotka się z ekspertami zespołu, ale nie w obecności polityków i kamer.

- Wiadomo, że istnieją najprzeróżniejsze spekulacje na temat przyczyn i odpowiedzialności za katastrofę polskiego samolotu w Smoleńsku. Ale jasne jest, że spekulacje można wyjaśnić tylko dzięki otwartości i przejrzystości, i dlatego postawa Moskwy jest niezrozumiała - mówił dla Deutsche Welle Andreas Schockenhoff, wiceprzewodniczący frakcji chadeckiej ds. polityki zagranicznej, europejskiej oraz obrony.