Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Szczecinie interweniowało w sprawie psa we wtorek, 14 kwietnia. - To było zgłoszenie anonimowe. Dotyczyło tego, że właścicielki psa nie ma już od dłuższego czasu i pojawiają się jedynie jakieś osoby, które wyprowadzają psa - mówi Marlena Sobczak z TOZ Szczecin.
Kiedy członkowie towarzystwa przybyli na miejsce, zastali opiekuna, który akurat przyszedł wyprowadzić go na spacer. - W mieszkaniu zastaliśmy wielki bałagan, leżały odchody zwierzęcia, mocz, puste miski bez dostępu do wody i jedzenia - mówi Sobczak.
Opiekun sam dokładał się do jedzenia
Opiekun nie stawiał oporu i pozwolił na zabranie psa. - Już jakiś czas temu mówił właścicielce, że on nie jest w stanie zajmować się tym psem - wyjaśnia Sobczak.
Mężczyzna miał wychodzić z psem dwa razy dziennie i dokarmiać go. - Właścicielka wysyłała mu na karmę 10 złotych miesięcznie. Na karmę dla dużego psa, bo to jest mieszaniec wysokości powyżej kolan - nie kryje zdumienia Sobczak.
Jak przyznaje, taka stawka może wystarczyć na dzienne, a nie miesięczne wyżywienie. Mężczyzna z własnej kieszeni miał kupować mu karmę. - Sam jest osobą niepracującą. Właścicielka psa obiecała mu płatną opiekę, z której się nie wywiązała - wyjaśnia.
Mężczyzna miał zajmować się psem od około półtora miesiąca. - Mówił nam, że przed nim psem zajmowała się jakaś dziewczyna, a jeszcze wcześniej miał tu przez krótki czas mieszkać jakiś Ukrainiec - mówi Sobczak.
Wolontariuszom TOZ udało się skontaktować z właścicielką psa poprzez media społecznościowe. - Napisała, że będzie do nas dzwonić w sprawie psa, do teraz nie zadzwoniła - mówi Sobczak.
Pies trafił do schroniska dla bezdomnych zwierząt w Szczecinie. - O sprawie zawiadomimy policję. Mówimy o porzuceniu, bo co prawda pies był w mieszkaniu, ale nie miał zapewnionego odpowiedniego pożywienia ani opieki - kończy Sobczak.
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: TOZ Szczecin