W środę media poinformowały, że amerykańska gazeta "Washington Post" rozpoczęła masowe zwolnienia, w ramach których zlikwidowano jedną trzecią etatów. Jak poinformował pracowników redaktor naczelny Matt Murray, redukcje dotyczą między innymi działów międzynarodowych, lokalnych czy sportowych.
"Cały zespół odpowiedzialny za Bliski Wschód, jak i większość korespondentów zagranicznych, straci pracę" - powiedziała agencji informacyjnej AFP jedna z osób dotkniętych cięciami. Tytuł należy obecnie do miliardera i właściciela Amazona Jeffa Bezosa.
Zwolnienie "w samym środku wojny"
Korespondentka dziennika w Ukrainie Lizzie Johnson poinformowała, że jest jedną z osób, które zostały objęte redukcją zatrudnienia. "Właśnie zostałam zwolniona z 'The Washington Post' w samym środku wojny. Brak mi słów. Jestem zdruzgotana" - napisała w środę na platformie X.
Udostępniła przy tym wpis sprzed kilku dni, w którym dzieliła się kulisami swojej pracy. Johnson opisała w nim, że mimo braku prądu, ogrzewania i bieżącej wody, jej praca w Kijowie trwa. "Rozgrzewanie się w samochodzie, pisanie ołówkiem – atrament w długopisie zamarza – przy świetle reflektorów. Choć praca ta może być bardzo trudna, jestem dumna, że jestem korespondentką zagraniczną w 'The Washington Post'" - czytamy w tym wpisie.
Załączyła do niego fotografię, na której siedzi w samochodzie w zimowych ubraniach i zapisuje coś w notatniku.
W czwartkowym wpisie podzieliła się z kolei swoimi odczuciami związanymi z decyzją o jej zwolnieniu. "Dziś rano sięgnęłam po notes - pełen notatek z niedawnej podróży reporterskiej - i znów poczułam przypływ żalu z powodu wszystkich historii, które teraz nie zostaną opowiedziane" - przyznała Johnson.
"Ta historia jest ważniejsza niż kiedykolwiek"
O swoim zwolnieniu poinformowała w czwartek też między innymi szefowa biura "Washington Post" w Ukrainie Siobhan O'Grady. Jak wyznała w mediach społecznościowych, wciąż nie może nadziwić się, że jej cztery lata relacjonowania wojny dobiegły końca.
"Planuję zostać w Kijowie, ponieważ ta historia jest ważniejsza niż kiedykolwiek" - oznajmiła.
Kryzys amerykańskiego dziennika
AFP zwróciła uwagę, że "Washington Post", którego liczni dziennikarze byli laureatami nagrody Pulitzera, między innymi za ujawnienie afery Watergate, znajduje się w kryzysie już od kilku lat. Agencja napisała, że podczas pierwszej kadencji prezydenta USA Donalda Trumpa (2017-2021) dziennik osiągał dobre wyniki, a artykuły były uznawane za bezkompromisowe, jednak w następnych latach zaczął notować straty finansowe. W czasie minionej kampanii prezydenckiej redakcja nie zdecydowała się poprzeć kandydatki Partii Demokratycznej Kamali Harris, co było do tej pory zwyczajem "Washington Post". AFP zauważyła, że wielu widziało w tym rolę właściciela gazety, Jeffa Bezosa - drugiego najbogatszego człowieka świata - który pokazywał się w otoczeniu Donalda Trumpa. Decyzja ta miała skutkować odejściem części wiernych czytelników.
Autorka/Autor: Kamila Grenczyn/akr
Źródło: tvn24.pl, Reuters, PAP
Źródło zdjęcia głównego: Vladyslav Musiienko/PAP