"Zapalona pochodnia rzucona na beczkę prochu". Premierostwo Starmera "zawisło na włosku"

Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer (z prawej) i Peter Mandelson podczas przyjęcia powitalnego w rezydencji brytyjskiego ambasadora w Waszyngtonie (26 lutego 2025 rok)
Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer (z prawej) i Peter Mandelson podczas przyjęcia powitalnego w rezydencji brytyjskiego ambasadora w Waszyngtonie (26 lutego 2025 rok)
Źródło: Carl Court/Getty Images
Jeffrey Epstein może przyczynić się do tego, że pod polityczny topór pójdzie głowa brytyjskiego premiera Keira Starmera. - Jest takie angielskie wyrażenie "in office, but not in power". W zasadzie został otwarty konkurs na jego następcę - komentuje Przemysław Biskup z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, ekspert do spraw Wielkiej Brytanii.
Artykuł dostępny w subskrypcji
Kluczowe fakty:
  • Nazwisko "Epstein" jest niczym klątwa, która pociąga na dno coraz więcej wpływowych ludzi. Także w Wielkiej Brytanii.
  • Premierowi Keirowi Starmerowi grożą poważne polityczne konsekwencje, a to za sprawą prominentnego polityka jego partii Petera Mandelsona i jego kontaktów z seksualnym drapieżcą.
  • Czy "afera Mandelsona" pogrąży szefa brytyjskiego rządu? O tym, jaki to może mieć wpływ na brytyjski rząd, mówi w rozmowie z TVN24+ doktor Przemysław Biskup z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych oraz wykładowca SGH.

- Mandelson zdradził nasz kraj, nasz parlament i moją partię. Wielokrotnie okłamywał mój zespół, gdy pytano go o jego relację z Epsteinem, zarówno przed objęciem funkcji ambasadora, jak i w trakcie jej pełnienia. Żałuję, że go mianowałem. Gdybym wtedy wiedział to, co wiem teraz, nigdy nie znalazłby się w pobliżu rządu - mówił w środę na burzliwym posiedzeniu Izby Gmin premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer, który znalazł się w ogniu krytyki w związku z "aferą Mandelsona".

O co właściwie chodzi?

Czytaj także: