Momentów, w których Rosja miała znaleźć się już pod ścianą, było w ostatnich czterech latach bez liku. Kolejne sankcje uderzające w kluczowy sektor surowcowy, konieczność utrzymywania machiny wojennej, której koszt to nawet 12 miliardów złotych tygodniowo, czy potężne straty ludnościowe - to wszystko miało sprawić, że lada dzień rosyjska gospodarka zacznie się chwiać. "Rosji kończą się pieniądze" - pisały wręcz zagraniczne media.
- Niewątpliwie 2026 rok będzie dla rosyjskich władz trudniejszy niż lata poprzednie - mówi TVN24+ Szymon Kardaś z Uniwersytetu Warszawskiego, analityk European Council on Foreign Relations. Jednak zastrzega: największym błędem jest mylenie życzeniowości z faktami.
- Kreml może ciąć wydatki na papierze, ale nigdy nie oszczędza na przetrwaniu władzy - dodaje.