Świat

Zabił bin Ladena? "W pokoju były dwie osoby, jedna nie żyje. To Osama"

Świat


- Nawet teraz są chłopaki, którzy twierdzą, że się przechwalam. Na szczęście dla mnie w tym pomieszczeniu były dwie osoby. Jedna z nas nie żyje. To Osama bin Laden - twierdzi Rob O'Neill. Były komandos marynarki wojennej USA w wywiadzie opowiedział o szczegółach operacji "Trójząb Neptuna", której celem była likwidacja przywódcy Al-Kaidy.

Amerykanie nigdy nie ujawnili, kto zabił przywódcę Al-Kaidy. Śmiertelny strzał przypisuje sobie m.in. Rob O'Neill, były żołnierz służb specjalnych amerykańskiej marynarki wojennej SEALs. Mężczyzna już w ubiegłym roku anonimowo opowiedział magazynowi "Esquire" o tym, jak zabił bin Ladena. Jego nazwisko wypłynęło kilka dni temu.

O'Neill: snajper chybił

CNN dotarł do wywiadu z byłym komandosem. O'Neill mówi w nim, że lecąc do Pakistanu żołnierze wiedzieli, iż mogą zginąć. Nie bali się jednak, bo doskonale znali powagę sytuacji. Zdaniem O'Neilla do dowódcy Al-Kaidy miał strzelić wyznaczony snajper, ale chybił. To wtedy do pokoju, w którym był bin Laden miał wejść O'Neill i go zastrzelić.

W jego wersję wątpią eksperci. Dwa lata temu ukazała się książka innego z marines, który także przypisuje sobie zasługę zabicia terrorysty. O'Neill się tym nie zraża.

- Najważniejsze czego nauczyłem się w ciągu ostatnich dwóch lat to to, że nie ma znaczenia, czy to ja go zastrzeliłem. Dopadliśmy go jako zespół. Misja zakończyła się sukcesem - mówi O'Neill w wywiadzie. - Niezależnie od negatywnych komentarzy, mam je w nosie, dorwaliśmy go. Przywieźliśmy go i żyjemy. Historycznie nie obchodzi mnie, czy to ja oddałem śmiertelny strzał. Ludzie uważają, że nie. Wszystko mi jedno. Dodał także, że trzy tygodnie po zabiciu bin Ladena ominął go awans - jego zdaniem - przez zazdrość. - Odmówiono mi, bo blisko zrobienia tego, co zrobiłem, było tak wiele osób - wyjaśnił.

Były komandos

Według "The Daily Mail" do zabrania głosu skłoniła O’Neilla m.in. utrata części wojskowych przywilejów, gdy opuścił formację SEALs po 16 latach, rezygnując z pełnych 20 lat służby.

W ubiegłorocznym wywiadzie dla "Esquire" uskarżał się na traktowanie w USA weteranów, w tym jego samego. Szczególnie dotkliwa była dla niego utrata opieki medycznej i świadczeń emerytalnych, spowodowana przedterminowym odejściem ze służby. O’Neill powiedział wtedy, że po 16 latach służby SEALs zaoferowało mu załatwienie pracy przy rozwożeniu piwa w Michigan.

Brytyjskie media odnotowują, że O’Neill uczestniczył w ponad 400 misjach bojowych, m.in. w Afganistanie i w Iraku. Otrzymał wiele wysokich odznaczeń. Dziennik wskazuje, że jego decyzja o ujawnieniu się i opowiedzeniu o operacji, podczas której zabity został Osama bin Laden, wywołała ogromne kontrowersje. Dowództwo SEALs podkreśla, że etos tej formacji nie pozwala na ujawnianie jakichkolwiek szczegółów prowadzonych przez nią operacji.

Nie wykluczono kroków prawnych, gdyby O’Neill ujawnił jakieś tajne informacje.

Operacja "Trójząb Neptuna"

Przywódca Al-Kaidy Osama bin Laden został zastrzelony podczas operacji sił specjalnych 2 maja 2011 roku w swojej willi w Abbottabadzie (Pakistan). Poszukiwany terrorysta miał wychylić się z pokoju i wtedy zostać trafiony pociskiem w głowę, a potem kilkukrotnie w klatkę piersiową.

SEALs specjalnie wybrało ciemną, bezksiężycową noc, by uniknąć dekonspiracji. Nie obyło się bez wpadek - w czasie lądowania rozbił się jeden ze śmigłowców, którym lecieli komandosi. Pilot na szczęście sprawnie wymanewrował i uratował ludzi.

Autor: pk/tr/kwoj / Źródło: CNN, tvn24.pl