TVN24 | Świat

"Nie miałam pojęcia, co się dzieje. Pokazywałam na swój brzuch, żeby się dowiedzieć, kiedy urodziłam"

TVN24 | Świat

Autor:
asty
Źródło:
PAP

Szilvia Bedoe-Nagy przez ponad 40 dni była w śpiączce farmakologicznej. Wymagał tego stan kobiety zakażonej koronawirusem. Do szpitala trafiła w zaawansowanej ciąży i dopiero po wybudzeniu dowiedziała się, że urodziła córkę.

Mieszkająca w Hatvan na północy Węgier Szilvia Bedoe-Nagy była w ostatnim trymestrze ciąży, gdy zdiagnozowano u niej COVID-19. Początkowo skierowano ją na domową kwarantannę, ale gdy jej stan zaczął się szybko pogarszać, została przyjęta do szpitala w Hatvan.

OGLĄDAJ NA ŻYWO W TVN24 GO

- Nie mogłam oddychać. Okazało się, że to zapalenie płuc - powiedziała kobieta Radiu Wolna Europa. Z powodu zapalenia płuc spowodowanego COVID-19 oraz niedostatku tlenu zagrażającego przetrwaniu płodu przewieziono ją do Budapesztu. Tam 15 listopada wykonano jej cesarskie cięcie. Dziecko przyszło na świat w 34. tygodniu ciąży.

Dwa dni później stan mamy gwałtownie się pogorszył, w związku z czym została przewieziona do kliniki sercowo-naczyniowej. Tam podłączono ją do respiratora, a potem - ponieważ stan nadal się pogarszał - do sztucznego płuca. Przez ponad 40 dni była w stanie farmakologicznej śpiączki.

Podczas pobytu kobiety w szpitalu noworodkiem opiekowali się jej mąż, 14-letnia córka i dziadkowie.

"Nie miałam pojęcia, co się dzieje"

Choć lekarze w pewnym momencie powiedzieli świeżo upieczonemu tacie, że nie ma żadnych szans na wyzdrowienie żony, w Wigilię dostał telefon, że Szilvia jest już przytomna i dała lekarzom wzrokowo znak, że chce go zobaczyć. Wciąż nie mogła jeszcze mówić, bo oddychała przy pomocy respiratora.

Pierwsze wspomnienia Szilvii po przebudzeniu pochodziły z sylwestra. - Nie miałam pojęcia, co się dzieje. Pokazywałam na swój brzuch, żeby się dowiedzieć, kiedy urodziłam. Wtedy lekarz powiedział, że dziecko przyszło na świat już jakiś czasu temu - relacjonowała kobieta.

Szilvia po raz pierwszy wzięła dziecko w ramiona półtora miesiąca później, ale tylko na godzinę ze względu na restrykcje przeciwepidemiczne w szpitalach. Dopiero w połowie kwietnia mogła dołączyć do męża i dzieci. Rodzice nazwali córeczkę Napsugar - Promień Słońca.

Autor:asty

Źródło: PAP

Pozostałe wiadomości