W lutym miną cztery lata od rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Tymczasem Moskwa wciąż daleka jest od decydującego zwycięstwa - zauważa CNN. Stacja zwraca uwagę, że Rosja kontroluje obecnie około 20 procent terytorium Ukrainy, wojna miała kosztować ją ponad milion ofiar, a "być może największą zniewagą dla celów wojennych Putina" jest fakt, iż prezydent Wołodymyr Zełenski wciąż pozostaje u władzy.
"Putin emanuje pewnością siebie"
Jak ocenia CNN, "pod koniec roku Putin jednak emanuje pewnością siebie, przekonując, że czas działa na jego korzyść, a zwycięstwo jest nieuniknione".
Stacja przypomina wywiad, którego przywódca Rosji udzielił dziennikowi India Today przed grudniowym szczytem z premierem Indii Narendrą Modim. Stwierdził w nim, że Rosja "wyzwoli Donbas i Noworosję w każdym przypadku - środkami militarnymi lub innymi". Jak pisze CNN "podwoił" tym samym swoje żądania przejęcia wszystkich regionów Ukrainy, do których rości sobie prawa, "także tych, których jego wojska nie zdołały zdobyć siłą".
W ocenie CNN, bezwzględność Putina "wydaje się elementem strategii negocjacyjnej". "Z pewnością zdaje sobie sprawę, że prezydent USA Donald Trump jest zdeterminowany, by doprowadzić do porozumienia w sprawie Ukrainy, a rosyjski przywódca zrobił wszystko, co w jego mocy, by wycisnąć jak najwięcej z gotowości Waszyngtonu do zakończenia konfliktu" - czytamy.
Niedawno Putin twierdził, że jest gotowy "zakończyć konflikt środkami pokojowymi". Tymczasem jego siły nadal posuwają się naprzód na linii frontu.
>> Rosja szykuje "strategiczną operację ofensywną". Zwiększyła liczbę żołnierzy <<
Skąd taka postawa?
CNN wskazuje na powody, dla których, zdaniem stacji, Putin demonstruje taką pewność siebie.
Po pierwsze - pisze - gospodarz Kremla "mógł obserwować, jak niegdyś zjednoczony Zachód wspierający Kijów zaczął wyraźnie pękać po objęciu urzędu przez Trumpa w styczniu".
Stacja przypomina, że w lutym wiceprezydent USA J.D. Vance "zszokował europejskich przywódców na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa przemówieniem ostro krytykującym transatlantyckich sojuszników Waszyngtonu". "Po tym wystąpieniu nastąpiło publiczne upokorzenie Zełenskiego przez Trumpa i Vance’a w Gabinecie Owalnym" - dodaje. I zauważa, że burzliwe relacje między Zełenskim a Trumpem wraz z upływem roku "wydawały się poprawiać".
Tymczasem kilka miesięcy później Moskwa odniosła kolejny wizerunkowy sukces, jakim był szczyt Putin-Trump w Anchorage na Alasce. "Choć spotkanie nie doprowadziło do przełomu w relacjach amerykańsko-rosyjskich, dla Putina było czymś więcej niż tylko okazją do zdjęć: rosyjski prezydent zyskał czas w swojej bezlitosnej wojnie na wyniszczenie przeciwko Ukrainie" - pisze CNN. Dodaje jednocześnie, że "widoczna niechęć Putina do poważniejszego zaangażowania się w wysiłki pokojowe po Anchorage w końcu wystawiła cierpliwość Trumpa na próbę" - w konsekwencji nie doszło do drugiego planowanego spotkania przywódców USA i Rosji w Budapeszcie, a Waszyngton nałożył nowe sankcje na największe rosyjskie spółki naftowe.
Stacja zwraca jednocześnie uwagę na "niekonwencjonalne działania dyplomatyczne", prowadzone przez specjalnego wysłannika prezydenta USA i jego dawnego partnera biznesowego Steve’a Witkoffa oraz zięcia Trumpa - Jareda Kushnera. Pisze, że po ich wizycie na Kremlu na początku grudnia nastąpił intensywny okres dyplomacji wysokiego szczebla z udziałem Zełenskiego i europejskich przywódców, w trakcie którego podnoszono potrzebę dopracowania szczegółów potencjalnego porozumienia pokojowego.
W połowie grudnia Trump wykazywał w tej kwestii optymizm. Prezydent USA powiedział na jednej z konferencji prasowych: jesteśmy bliżej niż kiedykolwiek (do zawarcia pokoju - red.) - przypomina nadawca.
Kremlowska narracja o rzekomym ataku na rezydencję Putina
Tymczasem - kontynuuje CNN - stanowisko Rosji wobec rozmów pokojowych zdaje się w ostatnim czasie zaostrzać.
Stacja wskazuje, że podczas poniedziałkowej rozmowy z Trumpem, Putin poinformował prezydenta USA o rzekomym ukraińskim ataku dronowym na jego rezydencję w Wałdaju w obwodzie nowogrodzkim, a rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow wyraził oburzeniu z powodu rzekomego ataku, mówiąc, że "rosyjskie stanowisko negocjacyjne zostanie zrewidowane" w trakcie trwającego procesu pokojowego. Tymczasem Zełenski określił zarzuty o atak na rezydencję Putina jako "całkowitą mistyfikację".
"Część obserwatorów polityki Kremla jest sceptyczna wobec możliwości zaakceptowania przez Putina porozumienia, które przekraczałoby którekolwiek z jego czerwonych linii" - podkreśla CNN. To przede wszystkim: brak ustępstw, jeśli chodzi o terytoria Ukrainy, do których rości sobie prawa Moskwa oraz brak wojsk NATO na terytorium Ukrainy po zakończeniu wojny.
"Właśnie o to chodzi w rosyjskiej narracji o ataku dronowym na rezydencję Putina: o stanowcze 'uderzenie pięścią w stół', by Zachód wreszcie usłyszał, że obecne negocjacje pokojowe zmierzają w kierunku całkowicie nieakceptowalnym dla Moskwy i by wykoleić rodzące się ramy porozumienia USA-Ukraina" - ocenia amerykańska stacja.
Według niej kluczowe pytanie brzmi: "na ile kremlowska pewność siebie to jedynie zasłona dymna"?
Autorka/Autor: momo/akr
Źródło: CNN
Źródło zdjęcia głównego: RAMIL SITDIKOV / POOL / PAP/ EPA