Piątkowe spotkanie odbędzie się w stolicy Omanu, Maskacie - napisał w środę wieczorem w serwisie X minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi. Podziękował władzom tego państwa za pomoc w zorganizowaniu rozmów.
Media informowały w środę o napięciach przy ustalaniu formuły spotkania. Pierwotnie rozmowy miały się odbyć w Stambule w Turcji. Iran naciskał jednak na ich przeniesienie do Omanu, na co według portalu Axios Amerykanie początkowo się zgodzili, ale później zmienili zdanie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: "Może Stanom nie chodziło o protesty". Czy zaatakują Iran?
Serwis komentował, że klincz w tej sprawie może zablokować próbę rozwiązania napięć między USA a Iranem metodami dyplomatycznymi i skłonić prezydenta USA Donalda Trumpa do podjęcia działań militarnych.
Według Axiosa administracja Trumpa po raz kolejny zmieniła zdanie po intensywnych wysiłkach kilku przywódców z Bliskiego Wschodu, którzy osobiście wzywali Waszyngton, by nie zrywał rozmów z Teheranem.
Jak informowały media, Iran chciał przenieść rozmowy do Omanu, by ograniczyć zakres negocjacji wyłącznie do kwestii nuklearnych, a ich formę do dwustronnych rokowań z USA.
Trump: przywódca Iranu powinien być bardzo zaniepokojony
Donald Trump zapytany przez dziennikarkę stacji NBC News, czy najwyższy przywódca duchowo-polityczny Iranu ajatollah Ali Chamenei powinien się obecnie niepokoić, odpowiedział: "Powiedziałbym, że powinien być bardzo zaniepokojony".
Prezydent USA powtórzył, że irański program nuklearny został zniszczony wskutek amerykańskich ataków na instalacje jądrowe w Iranie w czerwcu 2025 roku.
Podkreślił jednak, że Irańczycy chcieliby powrócić na teren tego obiektu i myślą o utworzeniu nowej instalacji w innej części kraju. - Dowiedzieliśmy się o tym. Powiedziałem: "jeśli to zrobicie, zrobimy wam coś bardzo złego" - poinformował.
USA w ostatnich tygodniach wzmocniły obecność militarną na Bliskim Wschodzie. Iran zapowiedział, że w przypadku agresji odpowie atakiem na amerykańskie instalacje wojskowe w regionie.
We wtorek siły zbrojne USA zestrzeliły tam irańskiego drona Shahed-139, który - w ocenie amerykańskich wojskowych - "agresywnie" zbliżył się do lotniskowca USS Abraham Lincoln, znajdującego się na neutralnych wodach Morza Arabskiego.
Opracował Adam Styczek /lulu
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: AARON SCHWARTZ/PAP/EPA