- Wśród milionów dokumentów opublikowanych ws. Jeffreya Epsteina pojawia się coraz więcej nazwisk ludzi, którzy mają dziś wpływ na świat.
- Pewien mail z 2011 roku i nigdy nieopublikowany dwugodzinny wywiad ze Steve'em Bannonem z 2019 roku, niegdyś doradcą Donalda Trumpa, pokazują, jak przez lata rozrastał się krąg znajomych przestępcy seksualnego.
- Forma, w której dokumenty zostały ujawnione, nie pozwala najczęściej na więcej niż tylko stawianie dalszych pytań, ale rzuca światło na to, kim Epstein lubił się otaczać i być może - kto lubił przebywać w jego towarzystwie.
- O polskich wątkach sprawy możesz poczytać tutaj.
Bill Gates, twórca Microsoftu i ikona świata technologii, przez lata uchodził za filantropa w swetrze w serek, "skromnego" miliardera ratującego świat przed polio i malarią. Na tym wizerunku "globalnego dobroczyńcy" pojawiła się teraz bardzo duża rysa.
W korespondencji ujawnionej przez Departament Sprawiedliwości USA Jeffrey Epstein - upadły miliarder finansista i skazany przestępca seksualny, który prawdopodobnie przez całe dekady wykorzystywał dziewczynki i młode kobiety i dostarczał je swoim znajomym ze świata biznesu, polityki i kultury - miał chwalić się, że pomagał Gatesowi zdobywać leki na choroby, których ten nabawił się w efekcie kontaktów z "rosyjskimi dziewczynami". Sugerował też, że ich relacja wykraczała poza wspólne zamiłowanie do filantropii i matematyki (Epstein studiował matematykę i fizykę, ale formalnego wykształcenia nigdy nie zdobył).
Znajomi Epsteina
I choć zabrzmi to nieco dziwnie, to pojawienie się w ujawnionych "aktach Epsteina" Billa Gatesa nie robi tak dużego wrażenia, jak by mogło, bo jest tam znacznie więcej innych nazwisk, które znamy wszyscy.
Po serii decyzji federalnych sądów w USA i naciskach opinii publicznej administracja Donalda Trumpa opublikowała właśnie miliony stron dokumentów. Zawierają one między innymi fragmenty korespondencji, listy kontaktów i zredagowane materiały operacyjne FBI dotyczące działalności Epsteina i kręgu jego "znajomych".
To bardzo szeroki krąg niebywale wpływowych ludzi w gruncie rzeczy kształtujących model dzisiejszego świata.
Niestety te fragmentaryczne, "zamazane" w wielu miejscach przez urzędników Departamentu Sprawiedliwości lub śledczych maile - wyjęte z kontekstu i ujawnione po wielu latach - nie przybliżają nas do zrozumienia "afery Epsteina". Przeciwnie - działają jak informacyjny zalew, nadmiar nieuporządkowanych danych, w których "prawda" (wciąż niezdefiniowana) przestaje być czytelna.
To strategia znana z amerykańskich sal sądowych - zasypać drugą stronę masą dokumentów, tak aby utonęła w papierach i nie była w stanie odróżnić twardych faktów od spekulacji. W takim chaosie informacyjnym łatwo rodzą się - niesione mechanizmem mediów społecznościowych - paranoiczne teorie spiskowe.
Jednak znowu wraca to samo od lat pytanie: jak Epstein przeniknął do świata globalnych decydentów, najważniejszych polityków, miliarderów i naukowych autorytetów, których pełno jest w zbieranych przeciwko niemu aktach?
Jak to się stało, że znał "wszystkich" - od byłego premiera Izraela i szefa tamtejszego wywiadu wojskowego, po Elona Muska, założycieli Google i członków brytyjskiej rodziny królewskiej?
Jak to możliwe, że Epstein jadał kolacje i latał prywatnym odrzutowcem w towarzystwie prominentnych intelektualistów: Marvina Minsky'ego - pioniera sztucznej inteligencji, Joi Ito - byłego dyrektora Media Lab (zwolnionego w 2019 r. za relację z nim) w Massachusetts Institute of Technology (MIT), elitarnego laboratorium pomysłów przyszłości oraz Noama Chomsky'ego - wybitnego lingwisty i lewicowego teoretyka, który utrzymywał z nim kontakty nawet po jego wyroku za przestępstwa seksualne?
Evgeny Morozov, eseista zajmujący się krytyką nowych technologii, już w 2019 r. na łamach dziennika "The Guardian" udzielił na to pytanie zaskakująco prostego wyjaśnienia: problem z elitami nie polega na tym, że "nie wiedziały", kim był Epstein, ale na tym, że zbyt długo żyły w przekonaniu, że prestiż i filantropia mogą przykryć ich "moralne bankructwo".
To nie było "niedopatrzenie".
Gdy runęły banki. Telefon z więzienia
Epstein działał jak intelektualny paser. Prestiżowe instytucje z MIT na czele nie miały problemu z przyjmowaniem jego pieniędzy, nawet gdy był już oficjalnie skazany za przestępstwa seksualne (w 2008 roku). Finansowanie badań nad sztuczną inteligencją służyło mu między innymi jako środek do prania swojego wizerunku.
A jego zdanie liczyło się nawet wtedy, gdy siedział w więziennej celi - o czym sam Epstein opowiadał w dwugodzinnym wywiadzie, którego udzielił Steve'owi Bannonowi. To niezwykły wywiad.
Ideolog amerykańskiej prawicy, były doradca Trumpa i wciąż jeden z najważniejszych głosów w konserwatywnym świecie za oceanem, rozmowę z przestępcą seksualnym przeprowadził na początku 2019 roku, kilka miesięcy przed powtórnym aresztowaniem Epsteina i zaledwie miesiące przed jego śmiercią w więziennej celi.
Ta rozmowa przez lata pozostawała nieopublikowana. Dopiero teraz ujawnił ją Departament Sprawiedliwości.
Wyobraźmy to sobie: jest 2008 rok, światowy system finansowy trzęsie się w posadach, bank Lehman Brothers upada przez toksyczne kredyty hipoteczne i powiązane z nimi ryzykowne instrumenty finansowe - w tym tzw. derywaty - a najpotężniejsi gracze z Wall Street czują, że grunt usuwa im się spod nóg.
Tymczasem Epstein, miliarder odsiadujący po ugodzie zaledwie 13-miesięczny wyrok za nakłanianie nieletniej do prostytucji i jej umożliwianie, analizuje ten chaos zza kratek więzienia - nie jako wyrzutek, ale być może nawet jako ktoś w rodzaju "wyroczni", bo wcześniej przez ponad 20 lat pracy, między innymi w finansach, dorobił się fortuny.
- Nie miałem "Wall Street Journal", ale wczesnym rankiem mogłem wykonać dwa telefony - mówi inwestor w ujawnionej właśnie po siedmiu latach rozmowie z Bannonem. - Podnosiło się słuchawkę, wybierało numer, a gdy ktoś odbierał, słyszał komunikat: "Dzwoni osadzony z więzienia hrabstwa Palm Beach. Czy zgadza się pan/pani na opłatę za rozmowę?".
Według relacji Epsteina, jedno z tych połączeń miał wykonać do Jimmy'ego Cayne'a, zmarłego w 2021 r. prezesa Bear Stearns - amerykańskiego banku inwestycyjnego i jednego z największych graczy na Wall Street, którego upadek - obok Lehman Brothers - uruchomił wtedy światowy kryzys finansowy.