Mija czwarty dzień konfliktu na Bliskim Wschodzie. Według zapowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa operacja w Iranie może potrwać cztery tygodnie. Amerykańska administracja wśród celów "Epickiej Furii" wymienia upadek irańskiego reżimu. W nocy z soboty na niedzielę potwierdziła się informacja o śmierci najwyższego irańskiego przywódcy Alego Chameneiego.
Były szef BBN generał Stanisław Koziej mówił we wtorek w "Kropce nad i" w TVN24 o trzech możliwych scenariuszach w kontekście zaangażowania Stanów Zjednoczonych w konflikt w Iranie.
- Czy Stany Zjednoczone zakończą szybko tę wojnę i doprowadzą do jakiejś zmiany reżimu? [Ten - red.] scenariusz wydaje się raczej obecnie mało prawdopodobny. Czy może przerwą tę wojnę (…) nie osiągnąwszy celu, co nie byłoby dobrym scenariuszem dla nas, bo oznaczałoby, że Stany Zjednoczone (…) nie są takie silne. Czy też wreszcie uwikłają się na długo w ten konflikt? - opisał.
Zdaniem gościa TVN24 ostatnia opcja byłaby dla Europy "najgorszym scenariuszem". - Gdyby Stany Zjednoczone na długo ugrzęzły na Bliskim Wschodzie, w Iranie, toby oznaczało, że Europa i my zostajemy sam na sam z problemem Ukrainy, z problemem Rosji - uzasadniał generał.
Po tym, jak USA i Izrael zaatakowały w sobotę Iran, Teheran wystrzelił rakiety w kierunku Izraela i amerykańskich baz w regionie. Ucierpiały między innymi Dubaj, Abu Zabi, Bahrajn, a także jeden z portów w Omanie. W wyniku irańskiego odwetu i wymiany ostrzałów z Izraelem na Bliskim Wschodzie są utrudnienia w połączeniach lotniczych.
"Europa ma dylemat"
Gościem "Kropki nad i" był też były ambasador RP w Iraku i Arabii Saudyjskiej Krzysztof Płomiński. Jego zdaniem "Europa ma dylemat". - Ma wojnę na wschodzie i agresywną politykę Rosji (…) zakłócenia w stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi. I ma znowu odnowione konflikty na Bliskim Wschodzie. Otoczenie się ogniskami napięcia dla nikogo nie jest dobre - mówił.
"Oaza spokoju na Bliskim Wschodzie nagle została zakłócona"
Były ambasador mówił też o tym, czy upadek irańskiego reżimu jest możliwy, a także o ewentualnym wyborze następcy Alego Chameneiego. - Formalnie rzecz biorąc, w Iranie jest konstytucja dwa razy potwierdzana referendami i jest określony porządek. Tylko ten porządek nie jest przewidziany na czas wojny i czas polowania na przywódców, bo z taką sytuacją mamy do czynienia w Iranie - mówił, nawiązując do zabicia irańskiego przywódcy w operacji USA i Izraela.
- Jeśli zgodnie z tym porządkiem obowiązującym w Iranie kolejny najwyższy przywódca zostanie wybrany, to nie wiadomo, jak długo porządzi i pożyje, bo być może czy ze strony izraelskiej, czy ze strony amerykańskiej po prostu zginie w kolejnym ataku - dodał.
W ocenie dyplomaty w takim przypadku prawdopodobnym rozwiązaniem w Iranie będzie "dezintegracja, zamieszanie, chaos" i "być może wojna domowa". - Jeżeli ktoś myśli, że reżim w Iranie upadnie z dnia na dzień i nastąpi to gładko i bezboleśnie, to się naprawdę bardzo głęboko myli - zaznaczył.
O upadku reżimu mówił też generał Mieczysław Bieniek, doradca ministra obrony narodowej ds. bezpieczeństwa. - Aby reżim obalić i zastąpić go czymś innym, musiałaby być wyraźna opozycja. Takiej opozycji nie ma tam zorganizowanej - stwierdził w TVN24.
Zdaniem generała Iran, "broniąc się, sieje chaos na Bliskim Wschodzie". - Oman, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar, Kuwejt, Arabia Saudyjska to wszystkie kraje, które były uważane za w miarę taki hub spokojności (…) ta oaza spokoju na Bliskim Wschodzie nagle została zakłócona - powiedział.
Autorka/Autor: Aleksandra Sapeta /akw
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: EPA