Ustawka z napiwkiem przed Białym Domem

Donald Trump wręczył napiwek w obecności dziennikarzy
Donald Trump odebrał zamówiony przez siebie lunch
Źródło: Reuters
Donald Trump w poniedziałek miał zamówić do Gabinetu Owalnego dostawę jedzenia z popularnej sieci fast food, po czym wręczył dostawczyni napiwek. Portale zwracają uwagę na "wyreżyserowaną scenkę". Jaki cel miała ustawka przed Białym Domem?

Na nagraniach do drzwi Białego Domu puka kobieta w koszulce "DoorDash grandma", czyli "Babcia DoorDash". Trzyma w ręku dwie torby pełne cheeseburgerów i frytek. - Dzień dobry, miło cię widzieć! - mówi do kobiety Donald Trump, po czym zerka na grupę reporterów.

Media zauważają, że ta "wyreżyserowana scenka" płynnie przerodziła się w konferencję prasową mającą promować korzyści, jakie przynosi polityka administracja Trumpa - "zniesienie podatku od napiwków" dla pracujących Amerykanów.

- Nie wygląda na wyreżyserowane, prawda? - żartował prezydent cytowany przez ABC News. Jak opisuje portal, dostawczyni Sharon Simmons z Arkansas (to półtora tysiąca kilometrów od Białego Domu) chciała "osobiście podziękować" za przepisy znoszące podatek od napiwków. - To bardzo pomogło mojej rodzinie i zdecydowanie to doceniam - powiedziała kobieta.

Ustawka? Firma wyjaśnia

- Brak podatku od napiwków to coś wyjątkowego. To coś naprawdę wyjątkowego! - mówił reporterom prezydent. Portal Daily Beast podkreśla, że zgodnie z oświadczeniem firmy DoorDash cała scenka była "akcją PR". "Nikt nie twierdzi, że to była prawdziwa dostawa", napisał rzecznik prasowy DoorDash w poście na X. Dodał jednak, że "twierdzenie, że Sharon jest rekwizytem, ​​podstępem lub aktorką, jest całkowicie błędne i bezpodstawne". Podkreślił, że zrealizowała ponad 14 tysięcy dostaw.

O tym, że nie była to spontaniczna dostawa, ma świadczyć także fakt, że kobieta musiałaby również przejść kontrolę bezpieczeństwa, aby zbliżyć się do prezydenta na terenie Białego Domu. Stało się to także pod czujnym okiem zebranych tam reporterów.

Prezydent Donald Trump odebrał w poniedziałek w Białym Domu zamówiony przez siebie lunch z McDonald's
Prezydent Donald Trump odebrał w poniedziałek w Białym Domu zamówiony przez siebie lunch z McDonald's
Źródło: PAP/EPA/SALWAN GEORGES / POOL

Napiwek od Trumpa

Gdy Simmons została zapytana przez dziennikarzy o to, czy w Białym Domu dają dobre napiwki, Trump odparł: "zaczekajcie", sięgnął do kieszeni i wręczył kobiecie banknot - jak podkreślają media - wyglądający na studolarowy. "Dziękuję za przypomnienie" - dodał. Zapytana później w Fox News o napiwek od prezydenta, dostawczyni odpowiedziała: "Dobrze się mną zaopiekował". Sama nie ujawniła jednak dokładnej kwoty. - Nie rozmawiam o pieniądzach - podkreśliła.

USA Today zauważa, że nie jest to pierwsze polityczne wystąpienie Sharon Simmons. Pojawiła się w nagraniach udostępnianych przez zwolenników MAGA. Opisywano ją jako mieszkankę Missouri, Nevady, a obecnie - Arkansas.

Jak pisze CNBC, Departament Skarbu USA i Urząd Skarbowy (IRS) opublikowały w ostatni piątek kolejne wytyczne dla amerykańskich podatników, którzy mogą skorzystać z przepisu o "braku podatku od napiwków", wprowadzonego na mocy ubiegłorocznej "jednej wielkiej pięknej ustawy" Trumpa. Według portalu, pomimo nazwy przepisu zarobki z napiwków mogą nadal podlegać opodatkowaniu w pewnym zakresie. Odliczenie dotyczy bowiem wyłącznie federalnego podatku dochodowego.

Redagował AM

Czytaj także: