Hala powstanie od strony ulicy Ondraszka (choć oficjalny adres to Wawelska), w miejscu, gdzie kiedyś znajdowały się odkryte baseny. Umowa, którą we wtorek podpisali Rafał Trzaskowski i prezes Mirbudu Jerzy Mirgos, opiewa na 237 milionów złotych. Budowa rozpocznie się jeszcze w kwietniu i ma zostać ukończona w ciągu nieco ponad dwóch lat (w kontrakcie zapisano dokładnie 810 dni).
- Jest to jeden z wielu obiektów sportowych, jakie nasza spółka budowała w ostatniej dekadzie. Mamy na koncie między innymi halę Uranię w Olsztynie czy dużą halę w Gliwicach. Myślę, że to wyzwanie nie będzie stanowiło dla nas większego problemu. Możemy ręczyć za terminowe i zgodne ze sztuką budowlaną wykonawstwo - powiedział podczas konferencji prasowej Jerzy Mirgos.
Inwestycja, której boją się Ochocianie
Projekt budynku to dzieło pracowni Bujnowski Architekci i ATJ Architekci. Został wyłoniony w konkursie architektonicznym trzy lata temu. Hala w dużej części będzie wchodzić kilka metrów w grunt, aby nie dominować nad krajobrazem i zmieścić się w limitach planu miejscowego. Koncepcja zakłada zielony dach oraz drewniane, ale mocno przeszklone, elewacje. Nie przewidziano podziemnego parkingu.
Jej lokalizacja w bliskim sąsiedztwie Pola Mokotowskiego i osiedli Starej Ochoty budziła poważne obawy mieszkańców i aktywistów - dotyczyły przede wszystkim hałasu, parkowania, przyrody. Prezydent stolicy zapewniał we wtorek, że "wszystkie podnoszone obawy zostały rozwiane". Hala ma mieć odpowiednie zabezpieczenia akustyczne, a parkowanie w dni meczowe zorganizowane będzie z myślą o mieszkańcach.
- Podjęliśmy jasne deklaracje, że nie będzie tu imprez komercyjnych pozasportowych, czego bali się mieszkańcy - przypomniał Rafał Trzaskowski. W tym kontekście pojawiły się obawy, czy zarządzający halą OSiR wyjdzie "na swoje", gdy przeznaczenie obiektu będzie zawężone do sportu. Prezydent Trzaskowski przyznał, że dokładnych wyliczeń finansowych w tym zakresie jeszcze nie ma.
Dom koszykarskiej Legii, co z Dzikami?
Obiekt będzie nowym domem koszykarskiej Legii, która obecnie gra i trenuje w niedużej hali przy Obrońców Tobruku (pierwotnie była hangarem dla śmigłowców, przez lata wielokrotnie modernizowanym). Ale zdarzało się, że mecze w europejskich pucharach musiała rozgrywać w Arenie Ursynów czy na Torwarze. Problem z dostępnością tego drugiego sprawił, że pojawiało się zagrożenie, iż Wojskowi na mecze domowe będą musieli jeździć do Radomia. Za dwa i pół roku legioniści mają się ostatecznie wynieść z Bemowa i scenariusz radomski im nie zagrozi.
- Hala z zapleczem sportowym, salą treningową, świetną strefą vipowską to spełnienie marzeń każdej drużyny klubowej. Ta hala jest gamechangerem - skomentował w rozmowie z dziennikarzami Jarosław Jankowski, przewodniczący rady nadzorczej i współwłaściciel koszykarskiej Legii Warszawa.
Swoje mecze na Skrze mają rozgrywać także siatkarze PGE Projektu Warszawa. Otwarta pozostaje kwestia Dzików, czyli drugiego warszawskiego klubu koszykarskiego na najwyższym poziomie rozgrywkowym. Wiceprezydentka stolicy Renata Kaznowska nie ukrywała, że pierwszeństwo będzie mieć Legia, jako zespół znacznie starszy (97 lat tradycji), bardziej utytułowany (siedmiokrotny mistrz Polski) i z większą bazą kibicowską.
- Legia przeniesie się tutaj całkowicie - treningi i mecze, Projekt ma rozgrywać mecze, z Dzikami też jesteśmy w rozmowie. Ale obawiam się, że hala nie będzie w stanie pomieścić meczów trzech drużyn, szczególnie w fazach play off. W dużej mierze będzie to zależało od kalendarza, on jest nieubłagany - przyznała Kaznowska.
Stadion lekkoatletyczny a plany olimpijskie
Przypomnijmy: inwestycja na odzyskanym po kilkunastoletniej batalii sądowej terenie Skry została podzielona na trzy etapy. W pierwszym wybudowany został lekkoatletyczny stadion treningowy, strefa rzutów, boisko do rugby i ich rekreacyjne otoczenie (by ukończyć je w 100 procentach, Warszawa musi odzyskać brakujący pas terenu od golfistów, sprawa jest w sądzie, pisaliśmy o niej szeroko na tvnwarszawa.pl). W drugim powstanie rzeczona hala koszykarsko-siatkarska. Trzeci, największy i najdroższy, dotyczy modernizacji głównego stadionu lekkoatletycznego, który dziś jest ruiną, wyglądem trybun przypominającym bardziej rzymskie Koloseum niż nowoczesny obiekt sportowy.
- Proces odnowy Skry będzie kontynuowany. Mam nadzieję, że po wybudowaniu hali będziemy mogli rozmawiać bardziej konkretnie o przyszłości stadionu lekkoatletycznego - zapewnił Rafał Trzaskowski. Ale wszelkie decyzje w tej sprawie warunkował staraniami Polski i Warszawy o organizację Igrzysk Olimpijskich w 2040 lub 2044 roku. Na razie, jak przypomniał, w budżecie miasta zarezerwowane są pieniądze wyłącznie "na prace przygotowawcze, czyli przeróżnego rodzaju ekspertyzy - 17 milionów złotych".
W czerwcu ma być gotowa szczegółowa analiza przygotowywana w Ministerstwie Sportu i Turystyki, która da odpowiedź na kluczowe pytania, także dotyczące Skry. - Jeśli areną lekkoatletyczną ma być przebudowany Stadion Narodowy, to Skra nie będzie musiała być tak duża, będzie mogła mieć mniejszą widownię - wyjaśniał Trzaskowski. - Rozpoznajemy możliwe opcje, sprawdzamy warunku techniczne, pytamy, co na to konserwator zabytków - dodał prezydent.
Jednocześnie nie ukrywał, że rozgrywającym będzie tu rząd ("stosujemy się do decyzji na najwyższym szczeblu"), a Warszawa sama nie udźwignie przebudowy stadionu lekkoatletycznego niezależnie od jego docelowej wielkości ("na pełen stadion pieniędzy w budżecie miasta nie mamy").