Słowny atak prezydenta USA Donalda Trumpa na papieża Leona był "niedopuszczalny" według włoskiej premierki Giorgii Meloni - podaje Reuters. W ocenie agencji jej stanowisko to "niezwykle rzadka publiczna nagana" dla Trumpa.
Jak z kolei zauważa portal Politico, Meloni do tej pory była sojuszniczką Trumpa i miała z nim bliskie relacje, lecz w ostatnim czasie widoczny jest dystans. - Uważam wypowiedzi prezydenta Trumpa na temat Ojca Świętego za niedopuszczalne - komentowała w poniedziałek. - Papież jest głową Kościoła katolickiego, słusznie wzywa do pokoju i potępia wszelkie formy wojny.
Kto podnosi rękę na papieża...
Wicepremier Matteo Salvini także odniósł się do słów amerykańskiego prezydenta. Zauważył w poniedziałek, że chodzi nie tylko o to, że papież jest głową Kościoła. Zwrócił uwagę, że "jeśli jest ktoś, kto dąży do pokoju, to jest to właśnie on". - Atakowanie go nie wydaje się ani mądre, ani pożyteczne - stwierdził Salvini, którego cytuje Reuters.
- Minęły wieki, odkąd widziano tak jawny akt agresji wobec papieża - powiedział w poniedziałek były premier Matteo Renzi. Zauważył, że papieża powinni bronić zarówno wierzący, jak i niewierzący, bo jest on "budowniczym mostów". Trumpa nazwał "niszczycielem relacji i cywilizacji".
- Jedyną zaletą jest to, że Trumpowie przychodzą i odchodzą, papieże pozostają - dodał. Jak podaje Reuters, polityk nawiązał też do włoskiego powiedzenia "chi mangia papa, crepa", co w wolnym tłumaczeniu oznacza "kto podnosi rękę na papieża, ginie". Historyk Kościoła Alberto Melloni ocenił, że "Trump popełnił błąd stulecia", ponieważ to przysłowie "wielokrotnie się potwierdziło".
Antonio Spadaro, ksiądz, podsekretarz watykańskiej Dykasterii ds. Kultury i Edukacji, stwierdził, że krytykując głowę Kościoła, Trump "ujawnił własną słabość". "Gdyby Leon był nieistotny, nie zasługiwałby na żaden komentarz", napisał na X. Zauważył, że skoro wielokrotnie ktoś komentuje jego wypowiedzi, to świadczy o ich istocie. "Właśnie tu ujawnia się siła moralna Kościoła. Nie jako kontrwładza, ale jako przestrzeń, w której władza jest oceniana według standardów, których nie kontroluje".
Co Trump napisał o Leonie XIV
Prezydent we wpisie opublikowanym w weekend na platformie Truth Social oraz później podczas, rozmowy z dziennikarzami w bazie wojskowej Andrews pod Waszyngtonem, stwierdził, że "papież Leon jest SŁABY w kwestii przestępczości i fatalny w polityce zagranicznej". Prezydent napisał również, że "nie chce papieża, który krytykuje prezydenta Stanów Zjednoczonych" i że "powinien wziąć się w garść" oraz "przestać ulegać radykalnej lewicy".
Zdaniem Trumpa Leon XIV "nie powinien angażować się w politykę" i "powinien być mu wdzięczny, bo został wybrany tylko dlatego, że był Amerykaninem" i "Kościół uznał, że to byłby najlepszy sposób, by robić interesy z prezydentem Donaldem J. Trumpem".
Pytany w poniedziałek, czy przeprosi za te słowa, oświadczył, że "nie ma za co przepraszać". - Nie jestem fanem papieża Leona - zaznaczył.
Papież Leon powiedział reporterom, że "nie boi się" administracji Trumpa. Zapowiedział również, że "będzie nadal głośno sprzeciwiał się wojnie, dążąc do promowania pokoju, dialogu i wielostronnych relacji między państwami, aby szukać sprawiedliwych rozwiązań problemów". - Zbyt wielu ludzi cierpi dziś na świecie - podkreślił.
Redagowała Anna Zaleska
Źródło: The Hill, Politico, Reuters, BBC
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/ANGELO CARCONI