Julia z dwojgiem małych dzieci przeszła 25 kilometrów. Dobytek musiała porzucić 

Autor:
bż//rzw
Źródło:
TVN24 Łódź
Rodzina jest już bezpieczna w Częstochowie
Rodzina jest już bezpieczna w Częstochowietvn24.pl
wideo 2/24
tvn24.plRodzina jest już bezpieczna w Częstochowie

W okolice granicy z Polską podwiózł ją ojciec. Potem młoda matka z dwojgiem małych dzieci musiała pieszo pokonać 25 kilometrów. - Cieszę się, że moja mała wojowniczka dała radę pokonać tę trasę - opowiada, patrząc z dumą na swe starsze dziecko, córeczkę. W Polsce czekał na nich Misza - mąż Julii i ojciec dzieci, który pracuje w Częstochowie. 

Misza to Ukrainiec, który od lat pracuje w Częstochowie. Kiedy jego kraj został najechany przez Rosję, ruszył w kierunku przejścia granicznego. W tym samym kierunku wyruszyła jego żona Julia z czteroletnią córką i pięciomiesięcznym synem. 

- Tata podrzucił mnie autem tak blisko granicy, jak to tylko możliwe. Potem musieliśmy do Polski ruszyć pieszo - opowiada Julia. 

Relacja tvn24.pl: Atak Rosji na Ukrainę

25 kilometrów z małymi dziećmi

Na początku kobieta taszczyła ze sobą bagaże, w które zapakowała cały dobytek. Decyzję o ucieczce podjęła, kiedy pierwsze bomby zaczęły spadać na jej miasto, Równe. - Kiedy szliśmy w kierunku granicy, kółka w bagażach się uszkodziły i już nie dałam rady. Musiałam je zostawić - opowiada kobieta.

Do przejścia granicznego musiała przejść 25 kilometrów. 

- Oprócz nas była jeszcze jedna koleżanka, która potem pojechała do Torunia. Najbardziej jestem dumna z mojej córki, która dała radę. To moja mała wojowniczka - opowiada, patrząc z czułością na czteroletnie dziecko. 

Matka pchała wózek przez 25 kilometrówTVN24 Łódź

Tłumaczy, że dziewczynka część drogi pokonała sama, a część na plecach matki, która musiała pchać dziecięcy wózek. 

Rodzina znowu razem

Po polskiej stronie czekał Misza. Jak opowiada, żonie i dzieciom udało się przejść na polską stronę po dziesięciu godzinach drogi. Przy przejściu granicznym spotkał Tomasza Dońca, mieszkańca Częstochowy, który pojechał w kierunku granicy, żeby nieść pomoc uchodźcom. 

- Jak wsiedli do auta, to pytam: gdzie macie walizki. A oni, że niczego nie udało im się przewieźć - mówi Dońca.

Częstochowianin uruchomił pomoc dla ukraińskiej rodziny. Znalazł im mieszkanie, za pośrednictwem mediów społecznościowych organizuje dla nich dary.

156 tysięcy już w Polsce

"Od rozpoczęcia działań zbrojnych w Ukrainie (24.02) funkcjonariusze SG odprawili łącznie na wszystkich przejściach granicznych z Ukrainą 187,8 tys. osób. W tym na kierunku do Polski ponad 156 tys. Wczoraj odprawiono rekordową liczbę osób - 88,4 tys., w tym na kierunku do Polski 77,3 tys." – napisała na Twitterze Straż Graniczna.

Uchodźcy w Polsce

Po tym, jak Rosja w czwartek, 24 lutego, nad ranem zaatakowała Ukrainę z trzech kierunków, w Polsce decyzją MSWiA służby zaczęły realizować plan pomocy dla uchodźców. Uruchomiono m.in. specjalne punkty recepcyjne przy granicy polsko-ukraińskiej. Osoby przekraczające tę granicę zwolniono z obowiązku kwarantanny i posiadania negatywnego wyniku testu na COVID-19.

Większość Ukraińców, którzy przyjeżdżają do Polski, kieruje się do swoich rodzin lub znajomych w Polsce albo w innym kraju UE.

Atak Rosji na Ukrainę - oglądaj program specjalny w TVN24:

Zaślepka materiału TVN24GO
TVN24 na żywo - oglądaj w TVN24 GO
Materiał jest częścią serwisu TVN24 GO

Autor:bż//rzw

Źródło: TVN24 Łódź

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 Łódź

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości