Tuż po godzinie 10 czasu lokalnego (godzina 5 w Polsce) nastolatek otworzył ogień w renomowanej szkole Debsirin Nonthaburi, w prowincji Nonthaburi. Kampus szybko ewakuowano i zgromadzono wokół niego znaczne siły policyjne. Służby zidentyfikowały sprawcę jako 14-letniego ucznia placówki. Użył on broni należącej do swojego dziadka.
Zginęło sześć osób. Napastnik zastrzelił pięciu nauczycieli i pracowników placówki, po czym popełnił samobójstwo.
23 osoby zostały ranne, w tym część jest w stanie krytycznym - przekazała policja. Wśród rannych są zarówno nauczyciele, jak i uczniowie - przekazał minister edukacji Tajlandii Prasert Jantararuangtong, cytowany przez agencję Reuters.
Służby poinformowały, że przed pojawieniem się w szkole uczeń zastrzelił swoich dziadków. Ich ciała odnaleziono w domu.
Nastolatek otworzył ogień w szkole. "Słychać było wiele strzałów"
Jeden z uczniów powiedział, że początkowo był przekonany, iż ktoś odpala petardy albo uderza w jakiś przedmiot. - Słychać było wiele strzałów. Potem zapadła cisza i zaraz znów się zaczęło - relacjonował.
Kolejny uczeń relacjonował, że stał przed nauczycielką, gdy ta została postrzelona. - Mówiła do mnie, kiedy pojawił się strzelec - powiedział w rozmowie z BBC.
Kolejna uczennica mówiła o tym, jak wyglądała jej ucieczka. - Musiałam wspinać się po szkolnym ogrodzeniu - powiedziała. Jej matka dodała, że dziewczynka obawiała się, iż nie przeżyje ataku. - Powiedziała mi: "myślałam, że już cię nie zobaczę" - mówiła kobieta.
Jeden z pracowników szkoły wspomniał też o zastrzelonej nauczycielce. - Była w moim wieku. Chodziliśmy razem do tej szkoły jako uczniowie. Potem oboje zostaliśmy nauczycielami - powiedział 31-latek.
- Widziałem postrzelonych uczniów, niektórzy w ramię, w plecy, inni w klatkę piersiową - tak zastaną sytuację na miejscu zdarzenia opisywał ratownik medyczny, cytowany przez agencję Reuters.
Kierowca wjechał w budynek z dziećmi
Tego samego dnia, w centralnej prowincji Tajlandii Kanchanaburi, samochód wjechał w Centrum Rozwoju Dziecka Ban Ning Song Ton. W przedszkolu przebywały dzieci. W momencie zdarzenia były na drzemce - poinformowały lokalne media.
Rannych zostało 15 dzieci, którym udzielono pierwszej pomocy, a następnie przewieziono do najbliższego szpitala.
Samochodem podróżowały dwie osoby. 54-letni kierowca, chorujący na serce, prawdopodobnie stracił przytomność przed uderzeniem w budynek - przekazały media.