Starli się z policją, bo nie chcą wołowiny

Lodowate strumienie wody i gaz łzawiący. Takich środków użyli policjanci, aby rozpędzić demonstrację w Seulu. Ludzie po raz kolejny protestowali tam przeciwko importowi mięsa z USA.
Tak było w czwartek w Seulu... (EPA)
Tak było w czwartek w Seulu... (EPA)
Źródło: EPA

To była regularna bitwa. Najpierw manifestanci próbowali sforsować policyjne barierki nieopodal rezydencji prezydenta. Później zabrali się za autobus funkcjonariuszy, stojący na jednej z głównych dróg. Przymocowali do pojazdu liny i usiłowali go przesunąć.

W odpowiedzi mundurowi użyli armatek wodnych. Część protestujących uciekła, ale pozostali nie zważali na lodowate strumienie. Chwycili się za ręce i utworzyli łańcuch przed siedzibą głowy państwa.

"Nie" dla wołowiny z USA

W ruch poszły armatki wodne (EPA)
W ruch poszły armatki wodne (EPA)
Źródło: EPA

Do zamieszek dochodzi regularnie od kilku tygodni. Powód? Władze w Seulu postanowiły wznowić import amerykańskiej wołowiny. Ludzie obawiają się powtórki sprzed pięciu lat, kiedy do kraju trafiło skażone mięso. Wykryto w nim wtedy priony, powodujące śmiertelną chorobę Creutzfeldta-Jakoba.

Jeszcze cztery lata temu Korea Południowa była trzecim co do wielkości importerem mięsa ze Stanów Zjednoczonych.

Źródło: Reuters

Czytaj także: