Jeffrey Epstein, zhańbiony finansista, oskarżony o handel ludźmi w celach seksualnych i skazany za nakłanianie nieletniej do prostytucji, został znaleziony martwy w celi więziennej na Manhattanie w sierpniu 2019 roku. Akt ten uznano za samobójstwo. Miliarderowi groziło 45 lat więzienia.
W środę sędzia federalny Kenneth M. Karas z Sądu Okręgowego w White Plains w stanie Nowy Jork opublikował dokument, który opisano jako list pożegnalny, niby autorstwa Epsteina.
Sędzia podjął działania po tym, jak "The New York Times" złożył w czwartek wniosek o odtajnienie dokumentu. Departament Sprawiedliwości nie sprzeciwił się tej jawności, wskazując na interes społeczny. Mimo że opublikowano miliony stron dokumentów, akurat ta notatka pozostawała do tej pory tajna. Jak podkreślił "NYT", przez siedem lat.
Odnalazł ją w 2019 roku w celi współwięźnień Epsteina, Nicholas Tartaglione, były policjant, który oczekiwał na proces za poczwórne morderstwo. - Otworzyłem książkę, żeby poczytać, i tam była - zeznał służbom.
Co zawiera domniemany list pożegnalny
"Śledztwo trwało miesiąc. Nic nie znaleźli! W rezultacie postawiono mi zarzuty sprzed 15 lat" - brzmi tekst notatki. "To przyjemność móc wybrać moment pożegnania" - to kolejne zdanie z odręcznego zapisu. A dalej: "Czego ode mnie oczekujesz - zalać się łzami! Nie ma zabawy - nie warto!".
Jak podaje "New York Times", sformułowania pojawiające się w liście, czyli "zalać się łzami" i "nie ma zabawy", były również często używane przez finansistę w mailach.
Współwięzień Epsteina o liście
Sędzia, który udostępnił dokument, uznał, że nie istnieją przesłanki, by dłużej pozostawał tajny, ale nie potwierdził jego autentyczności, podaje Reuters. Tartaglione zeznał, że przekazał notatkę swoim prawnikom w 2019 roku, na wypadek gdyby Epstein utrzymywał, że współwięzień próbował go skrzywdzić. Sąd prawdopodobnie otrzymał notatkę w 2021 roku, dwa lata po śmierci finansisty. Epstein miał napisać ją przed pierwszą nieudaną próbą samobójczą 23 lipca 2019 roku.
Tartaglione zeznał, że tego dnia ocucił Epsteina, znalezionego w celi z kawałkiem materiału owiniętym wokół szyi. Gdy funkcjonariusze więzienni pytali Epsteina o czerwone ślady na szyi - niepewni, czy to skutek napaści, czy samookaleczenia - powiedział im, że to Tartaglione go zaatakował, a on nie miał myśli samobójczych. Choć początkowo oskarżył go o próbę zabójstwa, to później się z tego wycofał.
Epstein zmarł w tym samym więzieniu Metropolitan Correctional Center miesiąc od lipcowego incydentu. Wywołało to liczne teorie spiskowe kwestionujące jego faktyczne samobójstwo. Dzień po swojej pierwszej domniemanej próbie samobójczej, 24 lipca powiedział psychologowi, że "nie ma interesu w samobójstwie". Twierdził, że "ma życie, do którego chce wrócić".