Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce prok. Elżbieta Edyta Łukasiewicz powiedziała, że wobec 38-letniego Roberta F. zastosowano policyjny dozór oraz poręczenie majątkowe.
W połowie lipca prowadząca śledztwo Prokuratura Rejonowa w Przasnyszu, w oparciu o zgromadzony materiał dowodowy i opinię biegłego, zarzuciła Robertowi F. umyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym i nieumyślne spowodowanie wypadku.
Nie ominął ciężarówki
Prokurator Łukasiewicz wskazała, że w miejscu, w którym doszło do wypadku, obowiązuje ograniczenie prędkości do 70 kilometrów na godzinę. Tymczasem z ustaleń prokuratury wynika, że podejrzany jechał z prędkością o 46 kilometrów na godzinę większą od dozwolonej.
- Na prostym odcinku drogi nie zareagował na stojący częściowo na prawym pasie ruchu samochód ciężarowy marki Volvo z naczepą i nie podjął manewru ominięcia, pomimo że dysponował odcinkiem drogi pozwalającym na wykonanie tego manewru, w sposób bezpieczny nawet przy prędkości, z jaką się poruszał - powiedziała Łukasiewicz.
Śledczy ustalili, że kierowca Opla znajdował się po użyciu substancji psychotropowych, a badania fizykochemiczne krwi wykazały stężenie substancji w ilości odpowiadającej od 0,2 do 0,5 promila alkoholu.
Nie przyznał się
Podejrzany nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. - Śledczym powiedział, że nie pamięta dokładnie przebiegu wypadku. Podał też w wątpliwość prędkość kierowanego przez siebie pojazdu wskazaną w opinii biegłego - powiedziała prok. Łukasiewicz.
Mężczyźnie grozi kara do ośmiu lat więzienia.
Wszyscy pacjenci zginęli
Do wypadku doszło 2 lutego w miejscowości Chyliny pomiędzy Szelkowem a Makowem Mazowieckim. Oplem przystosowanym do przewozu osób z niepełnosprawnościami jechało na dializy do szpitala w Makowie Mazowieckim troje pacjentów: dwie kobiety w wieku 40 i 65 lat oraz 49-letni mężczyzna.
Kierowca busa uderzył w ciągnik siodłowy z naczepą, który stał częściowo na utwardzonym prawym poboczu, a częściowo na prawym pasie jezdni. 38-latek stracił panowanie nad pojazdem, zjechał na pobocze, a następnie do przydrożnego rowu. W wyniku tego pasażerowie Opla na skutek odniesionych obrażeń zginęli na miejscu.
Pojazd, w który uderzył Opel, dwie godziny wcześniej uległ awarii. Kierowca zostawił go i udał się do domu.