W niedzielę z aquaparku przy ulicy Morskiej w Redzie (Pomorskie) ewakuowano ponad 400 osób. Wszystko przez chlor, który nagle zaczął się wydzielać. Najpierw informowano, że przyczyną było rozszczelnienia instalacji. Później strażacy informowali, że prawdopodobnie doszło do błędu obsługi technicznej.
Starszy kapitan Andrzej Piechowski tłumaczył, że technik nieświadomie dodał kwas siarkowy do zbiornika z podchlorynem sodu, wykorzystywanym do uzdatniania wody basenowej. W wyniku reakcji chemicznej doszło do wydzielania się chloru. Z krytej pływalni trzeba było ewakuować ponad 400 osób.
Zatruciu uległ technik obsługujący instalację do uzdatniania wody na basenie.
"Jest nam bardzo przykro z powodu utraty zwierząt"
Zarząd aquaparku poinformował, że w wyniku niedzielnego wycieku ucierpiały też ryby, w tym rekiny, które znajdowały się w tym kompleksie i były jedną z atrakcji.
"W następstwie awarii część ryb, w tym rekiny, nie przeżyło. Mimo podjętych natychmiastowych działań i wielkiego wysiłku zespołu oraz specjalistów, nie udało się ich uratować" - poinformowano w komunikacie.
Zarząd przekazał też, że trwa ustalanie przyczyny awarii. Zlecono audyt systemów technicznych oraz procedur bezpieczeństwa zwierząt. "Wprowadzamy dodatkowe zabezpieczenia, aby zminimalizować ryzyko powtórzenia się podobnego zdarzenia. Jest nam bardzo przykro z powodu utraty zwierząt. Traktujemy tę sprawę z najwyższą powagą" - napisano w komunikacie.
W tym samym kompleksie, co pływalnia, znajduje się też lokal z papugami i miejsce, gdzie można zobaczyć takie gady jak jaszczurki, węże czy krokodyl. Zarząd spółki poinformował, że tym zwierzętom nic nie dolega.