Według rady zakładowej w proteście uczestniczyło około 6 tysięcy osób.
- Obawiamy się zamknięcia fabryk i niepewnej przyszłości - powiedział podczas protestu pracownik Audi Melih Cevlik, cytowany przez Reutersa.
Pracownicy chcą konkretów
Załoga oczekuje od kierownictwa Volkswagena jednoznacznych deklaracji dotyczących przyszłości zakładu. Dyrektor generalny koncernu Oliver Blume ostrzegł, że fabryka w Neckarsulm jest jednym z czterech niemieckich zakładów, którym po 2030 roku może grozić zamknięcie, jeśli nie uda się znaleźć innego rozwiązania.
- Załoga oczekuje konkretów, ponieważ ludzie przychodzą do pracy pełni obaw. Niepokoją się także ich rodziny - powiedział stażysta Audi Frank Wojko, przekrzykując hałas grzechotek używanych przez demonstrantów.
Blume zapewnił, że chce uniknąć zamykania fabryk. Przedstawił w związku z tym kilka alternatywnych rozwiązań. Wśród nich wymienił współpracę z sektorem obronnym, który w przeciwieństwie do branży automotive przeżywa rozkwit, a także uruchomienie w niemieckich zakładach montażu modeli produkowanych na rynek chiński. Samochody te nie są obecnie oferowane w Europie.
>>> Niemiecki koncern zlikwiduje osiem tysięcy miejsc pracy
Nawet 100 tysięcy etatów do likwidacji
Żadne decyzje jeszcze nie zapadły. W drugiej połowie roku spodziewane są trudne negocjacje z wpływowymi przedstawicielami pracowników Volkswagena. Rozmowy mają dotyczyć między innymi propozycji podwojenia planowanej liczby zwolnień w całej grupie - do 100 tys.
Fabryka Audi w Neckarsulm zatrudnia około 15 tysięcy osób. Powstają w niej modele A5, A6 i A8, a także - na niewielką skalę - w pełni elektryczne Audi e-tron GT.
Alexander Reinhart, przewodniczący rady zakładowej, ocenił, że powierzenie fabryce produkcji popularnego modelu elektrycznego mogłoby zabezpieczyć jej przyszłość.
Obawy przed efektem domina
Burmistrz Neckarsulm Steffen Hertwig ostrzegł, że zamknięcie zakładu miałoby daleko idące konsekwencje dla całej Badenii-Wirtembergii. W tym tradycyjnie związanym z motoryzacją kraju związkowym przed koniecznością rozwiązania strukturalnych problemów stoją również Mercedes-Benz, Porsche oraz producent części Bosch.
- To byłaby katastrofa - powiedział Hertwig Reutersowi, ostrzegając przed efektem domina w całym regionie.
Audi pod presją Chin i ceł
Audi odczuwa skutki spadku sprzedaży na rynku chińskim, który przez lata był dla firmy bardzo dochodowy. Brak rozbudowanych mocy produkcyjnych w Stanach Zjednoczonych sprawia ponadto, że producent jest szczególnie narażony na skutki amerykańskich ceł.
W ubiegłym roku Audi ogłosiło plan likwidacji do 7,5 tysiąca miejsc pracy w Niemczech do 2029 roku. Redukcje mają objąć głównie administrację oraz działy rozwoju.
Tego samego dnia konkurencyjny producent samochodów premium BMW zapowiedział redukcję kilku tysięcy etatów. To kolejny cios dla niemieckiej branży motoryzacyjnej, która zmaga się z wysokimi kosztami, rosnącą konkurencją ze strony chińskich producentów oraz amerykańskimi cłami.