Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan oświadczył, że kraje Unii Europejskiej "depczą prawa człowieka, atakując migrantów". Uzależnił rozwiązanie kryzysu migracyjnego od poparcia planów Ankary wobec Syrii. Wcześniej Komisja Europejska zapowiedziała pomoc dla Grecji w sprawie uchodźców po otwarciu tureckich granic.
- Jeśli kraje europejskie chcą uregulować problem (z uchodźcami - red.), muszą wesprzeć tureckie rozwiązania polityczne i humanitarne dla Syrii - podkreślił Recep Tayyip Erdogan w środowej rozmowie z dziennikarzami. - Grecy, którzy sięgają po wszelkie środki, by uniemożliwić migrantom dostanie się na ich terytorium, posuwając się do zatapiania (łodzi z uchodźcami - red.) i strzelania ostrą amunicją - nie powinni zapominać, że mogą kiedyś sami potrzebować współczucia - dodał turecki prezydent.
W poniedziałek Turcja opublikowała nagranie, na którym widać, jak grecka straż przybrzeżna próbuje uniemożliwić dopłynięcie pontonom z migrantami do brzegów wyspy. Używają w tym celu m.in. broni.
Rzecznik prasowy greckiego rządu Stelios Pecas zdementował w środę doniesienia o strzelaniu czy ranieniu migrantów. - Turcja rozpowszechnia wymierzone w Grecję fałszywe informacje - powiedział. - Dziś stworzyli kolejne kłamstwo, że grecka straż zraniła wielu migrantów. Kategorycznie temu zaprzeczam - przekazał rzecznik, cytowany przez Reutersa.
Pecas dodał, że migranci atakują greckie siły bezpieczeństwa gazem łzawiącym pozostającym na wyposażeniu tureckiego wojska.
Odkąd Ankara ogłosiła 27 lutego, że nie będzie zatrzymywać osób chcących przedostać się do Europy, migranci, głównie z Syrii oraz z innych krajów Bliskiego Wschodu i Afganistanu, przybywają na granice Turcji z Grecją i Bułgarią. Według greckiego rządu "jest to kampania zorganizowana przez Ankarę". We wtorek przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zapowiedziała siedemset milionów euro pomocy dla Grecji, która zmaga się z napływem migrantów gromadzących się na granicy z Turcją. Obietnica pomocy padła także w czasie wizyty von der Leyen w Bułgarii.
Wcześniej decyzję Erdogana w sprawie przepuszczania do Europy migrantów, którzy znajdują się na terytorium Turcji, skrytykowali kanclerz Austrii Sebastian Kurz i kanclerz Niemiec Angela Merkel.
Starcia ze strażą graniczną
Od minionego weekendu dochodzi do starć uchodźców i imigrantów z grecką strażą graniczną i oddziałami prewencyjnymi, które próbują zapobiec napływowi migrantów. W środę migranci obrzucili kamieniami policję, która użyła granatów z gazem łzawiącym. Jak podała agencja Reutera, również w środę z Erdoganem spotkał się przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel.
- Erdogan ma kłopoty w Syrii, ma kłopoty z Rosją i stara się uzyskać od nas większe wsparcie. Pieniądze są tym, co możemy mu zaoferować, ale on prosi o wsparcie wojskowe - mówił dyplomata, cytowany przez Reutera.
Według obserwatorów, grożąc wysłaniem "milionów uchodźców do Europy", Turcja chce wywrzeć presję na państwa zachodnie należące do UE, ale też do NATO, by wsparły ją w jej operacji militarnej w Syrii. Ankara postanowiła otworzyć granice do Europy, gdy w syryjskiej prowincji Idlib w nalotach sił rządowych zginęło 33 tureckich żołnierzy.
W środę Reuters, powołując się na źródła dyplomatyczne, podał, że ministrowie spraw zagranicznych Unii Europejskiej, którzy mają spotkać się w piątek na rozmowach nadzwyczajnych na temat Turcji i Syrii, zaoferują 60 milionów euro dodatkowej pomocy humanitarnej dla prowincji Idlib. Według Reutera, "w UE nie ma jednak zgodności, co zrobić z Turcją, która odstąpiła od zawartej w 2016 roku umowy dotyczącej powstrzymania migracji z Bliskiego Wschodu".
Wsparcie Rosji
Rosja wspiera siły syryjskiego reżimu, toteż Erdogan udaje się do Moskwy na rozmowy z prezydentem Władimirem Putinem (jak podała strona rosyjska, do wizyty prezydenta Turcji w Moskwie ma dojść 5 lub 6 marca - red.). Podczas spotkania z dziennikarzami Erdogan powiedział, że liczy na to, iż położą one kres walkom w syryjskiej prowincji Idlib, gdzie u boku tureckich żołnierzy walczy część syryjskiej opozycji.
Erdogan oznajmił ponadto, że ma nadzieję, iż po jego rozmowie z Putinem w Idlibie dojdzie do szybkiego zawieszenia broni.
Również rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział, że Rosja liczy na osiągnięcie porozumienia z Ankarą w sprawie "szkodliwych skutków kryzysu w Idlibie".
Ministerstwo obrony Turcji poinformowało w środę, że dwóch kolejnych tureckich żołnierzy zginęło w Idlibie. Strona turecka natychmiast odpowiedziała ogniem. W sumie od początku operacji, która ruszyła w lutym, w walce z siłami syryjskiego reżimu zginęło 59 Turków.
Autorka/Autor: tas, pp/adso
Źródło: PAP, Reuters, gazeta.ru