- Łukasz Piebiak w 2024 roku określił Mateusza Kijowskiego mianem "przestępcy". Przeciwko byłemu przewodniczącemu KOD toczył się wtedy proces w sprawie tzw. "afery fakturowej", który nie zakończył się jeszcze prawomocnym wyrokiem.
- Według sędziego sprawozdawcy sąd nie musi brać tego pod uwagę. - Na chwilę orzekania pan Mateusz Kijowski został skazany prawomocnym wyrokiem - mówił.
- Pełnomocnik Kijowskiego wskazał, że takie słowa byłego wiceszefa MS mogły mieć wpływ na ostateczny wyrok sądu i mogły podważyć zasadę domniemania niewinności.
- Piebiak przekonywał, że nie miał zamiaru nikogo obrazić i że nie sprawdził, czy w sprawie Kijowskiego zapadł prawomocny wyrok.
Uzasadniając decyzję jednoosobowego składu Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN, sędzia sprawozdawca Zbigniew Korzeniowski wskazywał, że wniosek o uchylenie immunitetu sędziemu Sądu Rejonowego w Warszawie Łukaszowi Piebiakowi dotyczył czynu sprzed uprawomocnienia się wyroku sądu skazującego Kijowskiego w sprawie tzw. "afery fakturowej" w Komitecie Obrony Demokracji.
Sąd uznał Kijowskiego winnym poświadczenia nieprawdy w siedmiu fakturach za obsługę informatyczną Komitetu. Wyrok w I instancji wydał w lipcu 2023 roku Sąd Rejonowy w Pruszkowie. Wyrok prawomocny w sprawie zapadł w czerwcu ubiegłego roku w warszawskim sądzie okręgowym.
Z kolei sprawa wniosku o zgodę na pociągnięcie Piebiaka do odpowiedzialności karnej sięga stycznia 2024 roku, kiedy to były wiceminister sprawiedliwości odpowiedział w mediach społecznościowych na wpis Kijowskiego na platformie X. Wtedy to były przewodniczący KOD opublikował swoje zdjęcie w siedzibie Prokuratury Krajowej, na którym trzyma baner z napisem: "#Wolna Prokuratura". Napisał także: "Warto było. To zdjęcie z 6 maja 2019 roku. Prokuratura Krajowa była jeszcze przy ul. Rakowieckiej ze Święczkowskim na czele. Dzisiaj jest wolna".
Na ten właśnie wpis odpowiedział sędzia Łukasz Piebiak: "Zgodnie z przewidywaniami: z bezprawnego przejęcia Prokuratury Krajowej najbardziej cieszą się przestępcy. Tu pierwszy z nich. Brawo Adam Bodnar i Donald Tusk".
Mateusz Kijowski wniósł więc prywatny akt oskarżenia przeciwko Piebiakowi, który - zdaniem Kijowskiego - go znieważył.
Łukasz Piebiak zachował immunitet sędziowski
Sędzia Korzeniowski podkreślił w środę, że sąd orzeka, biorąc pod uwagę stan rzeczy na chwilę orzekania. W związku z tym, jak mówił, "nie można zatrzymać się na tym, na czym zatrzymał się wniosek" w sprawie immunitetu. - Na chwilę orzekania pan Mateusz Kijowski został, można powiedzieć odpowiedzialnie, skazany prawomocnym wyrokiem - powiedział sprawozdawca.
Wskazał ponadto, że sędzia Piebiak nie powinien był użyć słowa "przestępca". Przychylił się jednak do stanowiska sędziego, który powiedział w trakcie dyskusji poprzedzającej uchwałę, że słowa tego użył "w odruchu" i "bezrefleksyjnie", jednak nie miał na celu znieważenia Kijowskiego.
Jak jednak wskazał, "pan Mateusz Kijowski popełnił przestępstwo, a w języku potocznym nie można ludziom zakazać mówienia, że ktoś jest przestępcą". - Wtedy doszlibyśmy do pewnej normy, która nie jest przestrzegana społecznie - ocenił Korzeniowski.
Zaznaczył też, że obie strony - Kijowski i Piebiak - są osobami znanymi. - Taki jest urok życia społecznego osób, które angażują się w działalność polityczną czy publiczną, że w cudzysłowie "należy mieć grubszą skórę" - mówił sprawozdawca.
"Fatalny precedens, że można naruszać domniemanie niewinności"
Uchwałę poprzedziło blisko trzygodzinne posiedzenie, na którym strony przedstawiały swoje stanowiska w sprawie.
Jeden z pełnomocników Kijowskiego, adwokat Michał Zacharski, wskazywał, że "byłoby fatalnym precedensem, gdyby okazało się, że można naruszać zasadę domniemania niewinności". Ponadto sygnalizował ewentualną możliwość wywarcia wpływu wypowiedzi Piebiaka na opinię publiczną i na wyobrażenie sądu II instancji o sprawie b. przewodniczącego KOD.
- Jeśli jest tak, że w postępowaniu międzyinstancyjnym słowa pana sędziego Łukasza Piebiaka ukształtowały opinię publiczną i sędziego orzekającego w sprawie w postępowaniu odwoławczym w jakimkolwiek zakresie, to mamy do czynienia nie tylko z niedopuszczalnym przełamaniem zasady domniemania niewinności, ale z realnym wpływem na to, jak sprawa Mateusza Kijowskiego się zakończyła - mówił pełnomocnik.
Podobne zdanie wyrażał sam Kijowski, który ocenił, że cały proces w sprawie tzw. "afery fakturowej" odbywał się "na podstawie pomówień w mediach". Kijowski dodał, że słowa Piebiaka o przestępcy padły, gdy w świetle prawa był on niewinny ze względu na brak prawomocnego wyroku. - Pan Łukasz Piebiak obrzucił mnie epitetem, który jednoznacznie określa, że jestem przestępcą (...). Urzędnik, który z mocy prawa wydaje wyroki, tutaj rozszerzając swoje prawa z sali sądowej, postanowił w mediach społecznościowych wydać na mnie wyrok - dodał.
Piebiak: nie miałem zamiaru obrażania kogokolwiek
Z kolei pełnomocnik Piebiaka, adwokat Michał Skwarzyński, mówił, że są inne ścieżki rozwiązywania konfliktu społecznego niż odpowiedzialność karna. Nakreślił również, że Kijowski w swoim wpisie "chwalił nielegalne, jego zdaniem, działanie prokuratury", natomiast b. wiceszef MS komentując ten wpis, "działał w ramach swoich kompetencji".
Ponadto wskazywał, że Kijowski ostatecznie został prawomocnie skazany. - Mówienie prawdy nie podlega odpowiedzialności karnej - mówił. - Nie możemy doprowadzać do takiej sytuacji, w której sędziowie będą skazywani (...) za to, że mówili prawdę. Czasem kogoś dotknie prawda, ale to nie jest droga normalnego państwa, żeby w ten sposób realizować odpowiedzialność - dodał.
Sędzia Łukasz Piebiak podkreślił natomiast, że ma prawo do swojej oceny. - Pan Kijowski publicznie cieszył się z tego, że doszło w Polsce do nielegalnego przejęcia prokuratury (...). Poza tym jest osobą prawomocnie skazaną - dodał.
Zaznaczył, że po jego stronie nie było zamiaru popełnienia przestępstwa. Jak mówił, przed napisaniem odpowiedzi nie zweryfikował, czy wyrok w sprawie jest prawomocny, czy nie. - Nie miałem zamiaru obrażenia kogokolwiek (...), tylko użyłem potocznego określenia "przestępca" - mówił. Dodał ponadto, że w polskim prawie karnym "przestępca" nie równa się pojęciu "skazany".
Autorka/Autor: sz/akw
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Rafał Guz/PAP