Korespondent "Faktów" TVN Marcin Wrona zapytał Pentagon o to, czy obecność wojsk amerykańskich w Polsce zostanie zmniejszona do 6 tysięcy i czy w miejsce jednostki z Fort Hood przyjadą do nas inni żołnierze.
"Decyzja o wycofaniu wojsk następuje po pełnym, wielowarstwowym procesie, który łączy w sobie punkty widzenia głównych dowódców Europejskiego Dowództwa Stanów Zjednoczonych i elementów łańcucha dowodzenia. To nie była nieoczekiwana, nagła decyzja i byłoby nieprawdziwe informowanie, że było inaczej" - przekazał w odpowiedzi pełniący obowiązki rzecznik Joel Valdez. Dodał, że Pentagon nie ma nic do dodania w tej sprawie.
Wrona: kongresmeni grożą Pentagonowi konsekwencjami
Jak mówił Marcin Wrona w TVN24, to oświadczenie w różnych formach pojawia się od piątku. Przypomniał też, że w ubiegłym tygodniu przed komisją sił zbrojnych Izby Reprezentantów odbyło się przesłuchanie dowódcy amerykańskich sił lądowych generała Christophera LaNeve’a oraz sekretarza ds. sił lądowych Dana Driscolla.
- Kongresmeni byli oburzeni tym, że po pierwsze nie informowano ich o tej decyzji w ogóle, a po drugie nie byli w tej kwestii konsultowani - mówił korespondent "Faktów" TVN.
Przypomniał też, że "kongresmeni grożą Pentagonowi konsekwencjami, jeżeli liczba amerykańskich żołnierzy w Europie spadnie poniżej 76 tysięcy". - Skąd te 76 tysięcy? To jest ustawa, która nakazuje Stanom Zjednoczonym utrzymywanie w Europie przynajmniej właśnie 76 tysięcy amerykańskich żołnierzy - wyjaśnił.
- Jeżeli decyzje Pentagonu doprowadziłyby do tego, że ta liczba się zmniejszy, to kongresmeni mówią, że Pentagon odczuje ból. Jaki to może być ból? Pentagon chce teraz pieniędzy i to dużo pieniędzy na wojnę z Iranem, a to właśnie Kongres decyduje o tym, czy te pieniądze będą wysłane, czy też nie będą wysłane - relacjonował.
Wojska USA w Polsce
Reuters poinformował 15 maja, powołując się na dwóch amerykańskich urzędników, wypowiadających się anonimowo, że Pentagon anulował plany rotacyjnego przemieszczenia 4 tys. amerykańskich żołnierzy do Polski. Z kolei CNN podał, powołując się na źródła w resorcie wojny USA, że decyzja Hegsetha o wstrzymaniu planowanej rotacji amerykańskiej brygady pancernej była częścią serii ruchów mających zredukować liczbę sił USA w Europie. Pierwszego maja Pentagon zapowiedział wycofanie 5 tys. żołnierzy z Niemiec.
Po doniesieniach o wstrzymaniu rozmieszczenia w Polsce kolejnej zmiany amerykańskiej brygady premier Donald Tusk zapewnił podczas piątkowej konferencji prasowej, że on i wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz są w kontakcie m.in. z dowodzącym wojskami USA w Europie gen. Alexusem Grynkewichem i sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte. - Te decyzje mają charakter logistyczny i nie wpłyną na bezpieczeństwo Polski - zapewniał szef rządu.