Zmiany przepisów dla Ukraińców dotkną najbardziej potrzebujących. Dziemianowicz-Bąk: zrobimy wszystko
Ustawa wygaszająca pomoc dla obywateli Ukrainy w Polsce wprowadziła szereg ograniczeń w świadczeniach socjalnych. Niepracujący Ukraińcy nie mają już dostępu do bezpłatnej opieki zdrowotnej. Z aktywnością zawodową powiązano także wypłatę świadczenia 800 plus.
Od 1 lipca ma dojść do radykalnego ograniczenia prawa do przebywania w ośrodkach zbiorowego zakwaterowania. Prawo do finansowania pobytu tracą osoby z tak zwanej grupy wrażliwej: Ukrainki i ich dzieci (powyżej roku) oraz osoby starsze, które mają polską emeryturę - nawet gdy wynosi ona kilkaset lub kilkadziesiąt złotych.
W ośrodkach dalej będą mogły mieszkać kobiety w ciąży, osoby z niepełnosprawnościami i emeryci bez polskiej emerytury i bez rodziny w Polsce.
Zmiany w ośrodkach dla uchodźców. "Nieludzkie. Nie przychodzi do głowy nic innego"
W tej trudnej sytuacji znalazła się między innymi pani Ludmiła z Ukrainy, wychowująca siedmioro dzieci. Po wejściu zmian w życie nie będzie miała gdzie się z nimi podziać. Jak wyjaśniła w rozmowie z TVN24, od przyszłego miesiąca będzie musiała opłacać pobyt w ośrodku, a kwota ta jest dla niej zbyt duża.
Ze zmianami nie zgadzają się też osoby, które na co dzień pomagają przebywającym w Polsce Ukraińcom. - Nieludzkie. Nie przychodzi do głowy nic innego. Począwszy od nazwy - "Ustawa o wygaszaniu". Co to znaczy "o wygaszaniu"? Co my wygaszamy? Tych ludzi wygaszamy? (...) Ich sytuacja jest beznadziejna - oceniła Joanna Jesis-Polewska, prowadząca ośrodek zakwaterowania zbiorowego.
Trudna sytuacja jest także w ośrodku w Siedlcach. - U nas na ten moment przebywa 54 dzieci. Sześcioro z tych dzieci są to dzieci z niepełnosprawnością pierwszej bądź drugiej grupy, więc one będą mogły zostać. Troje to są dzieci do roku, a pozostała część, czyli 49 dzieci, niestety od pierwszego lipca traci prawo do wsparcia ze strony państwa polskiego - mówiła Aneta Kaniewska, koordynatorka domu uchodźcy w Siedlcach, Fundacja Leny Grochowskiej.
Czy od 1 lipca tysiące ukraińskich dzieci straci dach nad głową?
O tym, do jakich sytuacji mogą doprowadzić przepisy, mówił Piotr Pacewicz, redaktor naczelny OKO.press. - Jest pani w ciąży i ona, ponieważ jest w ciąży, ma prawo zostać w ośrodku. Jej dziecko narodzone będzie mogło być przez rok w ośrodku, ale jej trójka dzieci starszych niż rok to miejsce traci - zwrócił uwagę.
Nowe prawo może też uderzyć w samodzielne mamy z Ukrainy, które mieszkają w ośrodkach i pracują, ale dorywczo. Na rynku komercyjnym nie mają szans na wynajęcie mieszkania dla siebie i dzieci. - Kobiety, które przyjechały do nas z Ukrainy, zazwyczaj zajmują się zawodami niskopłatnymi. Ogrodnictwo, produkcja - są to te zawody, do których Polacy raczej nie są skłonni pójść - podkreśliła Kaniewska. - Przepisy, które zostały wprowadzone, naprawdę trudno nam nazwać podejściem humanitarnym - dodała.
W Polsce z blisko miliona ukraińskich uchodźców wojennych w ośrodkach zbiorowego zakwaterowania mieszka około 11 tysięcy osób. Prawie pięć tysięcy to dzieci. Reszta to ich mamy, babcie, osoby starsze, poważnie schorowane i nieporadne. Po zmianie przepisów w ośrodkach ma zostać najwyżej sześć tysięcy osób.
Na stronie Akcja Demokracja można podpisać się pod petycją - "Nie wyrzucajcie ukraińskich dzieci! Apel o korektę polityki wobec uchodźców" - do polskich władz o objęcie pomocą uchodźców z Ukrainy, którzy w wyniku ustawy znaleźli się w sytuacji zagrożenia zdrowia, czasem życia i podstaw egzystencji.
Dziemianowicz-Bąk: zabezpieczyliśmy sytuację szeregu grup wrażliwych
O sprawę zapytaliśmy w ubiegłym tygodniu ministrę rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk. To właśnie jej resort ma przejąć nadzór nad ośrodkami zbiorowego zakwaterowania. Jak poinformowała, jest w kontakcie z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji. - Rozmawiałam już z przedstawicielami ministerstwa, żeby zdiagnozować potencjalne grupy ryzyka, grupy wrażliwe, które mogą ujawnić się w toku wdrażania tych zmian - wyjaśniła.
Powiedziała też, że - z uwagi na weto prezydenta Karola Nawrockiego do nowelizacji ustawy o pomocy dla obywateli Ukrainy - "była konieczność procedowania alternatywnych regulacji". - Na etapie prac zabezpieczyliśmy sytuację szeregu grup wrażliwych (...) tak żeby to uzależnienie pomocy od kryterium aktywności zawodowej nie uderzyło rykoszetem w osoby, które takiej aktywności z obiektywnych przyczyn realizować nie mogą - mówiła.
- Pamiętajmy, że osoby, które przyjechały do nas z Ukrainy, to są ludzie, którzy uciekają przed bombami, przed wojną, przed śmiercią. Wojną, która jest także naszą sprawą, dlatego że to jest wojna o bezpieczeństwo i Polski, i Europy, wcale nie tylko Ukrainy. Dlatego uważam, że każda z tych osób zasługuje na wsparcie. Nie na przywilej, bo nikt nie mówi tutaj o żadnych przywilejach, ale o godne traktowanie i bezpieczeństwo - zaznaczyła ministra.
Dziemianowicz-Bąk dopytywana, czy tacy Ukraińcy "nie zostaną na lodzie", oznajmiła: - Zrobimy wszystko, żeby na lodzie nie zostali, bo tak jak powiedziałam - przyjechali tutaj, chroniąc się przed wojną, która jest także w naszej obronie i w naszym interesie.
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej do tej pory nie odpowiedziało jednak na pytanie TVN24, gdzie konkretnie po 1 lipca ma podziać się pięć tysięcy ukraińskich dzieci w Polsce.
Ograniczenia w świadczeniach dla Ukraińców
Debata o ograniczeniu świadczeń dla Ukraińców została zapoczątkowana już w kampanii prezydenckiej, kiedy dwóch głównych kandydatów - Rafał Trzaskowski i Karol Nawrocki - opowiedziało się za uwarunkowaniem wypłaty świadczenia 800 plus od aktywności zawodowej Ukraińców.
W sierpniu ubiegłego roku prezydent zawetował ustawę, która przedłużała ochronę tymczasową udzielaną obywatelom Ukrainy uciekającym przed wojną. Przy uzasadnianiu weta Karol Nawrocki mówił, że świadczenie 800 plus powinni dostawać tylko ci Ukraińcy, którzy pracują w Polsce. Ustawa dotyczyła też wielu innych spraw, między innymi kwestii legalności pobytu w Polsce, czy wsparcia walczącej Ukrainy w zakresie zapewnienia łączności.
W lutym Nawrocki podpisał nową ustawę o wygaszaniu rozwiązań pomocowych dla obywateli Ukrainy, na której to podstawie od 5 marca ograniczone zostały świadczenia socjalne i dostęp do opieki zdrowotnej dla niepracujących Ukraińców. Projekt powstał w MSWiA i jego celem jest zniesienie regulacji specustawy z marca 2022 roku, która była odpowiedzią na masowy napływ obywateli Ukrainy po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji Rosji.